coder Posted February 20, 2011 Share Posted February 20, 2011 Poczta dostarczyła mi zamarzniętą saszetke Wyeast-a. Nie była zmrożona na kamień, ale torebka z pożywką wewnątrz była już mocno twarda, chrzęściła pod palcami. Dałem mu odtajeć i z ciekawości aktywowałem pożywkę; teraz po dwóch dniach saszetka ładnie napuchła. Czy ktoś miał podobną przygodę, i jak się zakończyła? Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dagome Posted February 20, 2011 Share Posted February 20, 2011 (edited) Ja miałem. Ze dwa razy. Skończyło się dokładnie tak samo Edited February 20, 2011 by Dagome Link to comment Share on other sites More sharing options...
Belzebub Posted February 20, 2011 Share Posted February 20, 2011 ja nie miałem, zaś nieraz mroziłem w lodowce gęstwę bez gliceryny i też startowały. A to chyba podobne sytuacje. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Jejski Posted February 20, 2011 Share Posted February 20, 2011 To po co stosować glicerynę? Link to comment Share on other sites More sharing options...
Belzebub Posted February 20, 2011 Share Posted February 20, 2011 no pewnie znacznie przyczynia sie do większej przeżywalności drożdży, ale ja jestem z tych co nie liczą ilości kultur drożdżowych przed zaszczepieniem brzeczki. Jeśli zastartują - wystarcza mi. Choć zwykle oczywiście dolewam trochę do słoiczka. Link to comment Share on other sites More sharing options...
zgoda Posted February 20, 2011 Share Posted February 20, 2011 Mnie raz Bohemiany tak "o-mało-co zamarzły" na balkonie - czyściłem lodówkę i zostawiłem niechcący na parę godzin saszetkę w szufladzie z mrożonkami. Ruszyły bez problemu, nie zauważyłem żeby zajęło im to więcej czasu niż by wypadało. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts
Create an account or sign in to comment
You need to be a member in order to leave a comment
Create an account
Sign up for a new account in our community. It's easy!
Register a new accountSign in
Already have an account? Sign in here.
Sign In Now