przemski Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 jedna sprawa w tym całym piwowarstwie mi nie leży - od czasu kiedy odkryłem świat domowego piwa wciąż pracuję na zmywaku pomijam już kwestię butelek - jak dostaję od znajomych to trzeba je gruntownie czyścić (może stały tydzień czy miesiąc z resztkami piwa w środku...) no i te cholerne etykiety... pomijam to bo po dorobieniu się własnych butelek problem zostanie znacznie zredukowany ...ale fermentory! masakra! ich czyszczenie to ciemna strona piwawarstwa no to policzmy: 1. wymycie przed rozlewem uwarzonego piwa na burzliwą 2. wymycie bardzo brudnego fermentora po burzliwej 3. wymycie fermentora w którym poprowadzę cichą 4. wymycie fermentora po cichej, dość brudnego 5. wymycie fermentora do którego zlewam piwko aby dodać glukozę i zrobić rozlew 6. końcowe wymycie fermentora po rozlewie WYSZŁO 6 MYĆ 25 litrowego, nieporęcznego wiadra, na dodatek z kranikiem którym trzeba się dość dokładnie zająć, a co jakiś czas pewnie przydałoby się zdemontować ja wiem że niektóre z tych myć nie muszą być jakieś super trudne bo np po samym rozlewie fermentor nie jest jakoś zasadniczo brudny, ale za to przyschnięta do scianek po burzliwej piana to już niezłe wyzwanie! a jeszcze umyj to człowieku tak żeby nie używać skrobaka, a nawet ostrej strony zmywaka kuchennego! i jeszcze przelej jakimś środkiem dezynfekującym bo jak nie to parę godzin zacierania/filtrowania/gotowania etc może wlądować w klopie albo ja tu czegoś nie wiem, nie znam jakiś myków na ograniczenie tego zmywakowego aspektu piwowarstwa domowego, albo faktycznie dotykam ciemnej strony piwowarskiego rzemiosła ludzie poradźcie coś! przem Link to comment Share on other sites More sharing options...
pepo Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 ja butelki traktuję kąpielą w wannie nalewam 1/4 albo 1/3 wanny wody (w zależności od ilości butelek) i wsypuje proszek do prania czasami proszek do zmywarki (ten 2gi czyni cuda z zafajdanymi butelkami) pobełtam, pobełtam i siup buteleczki do roztworu..... leżakują sobie tak godzinke.... odchodzą etykiety no i zapleśniałe denka są czyściutkie te które wymagają poprawki traktuję szczotką do butelek, później kąpiel z chemią i wio.... można kapslować a fermentatory.... inna bajka tu mam ten komfort że są bez kraników Link to comment Share on other sites More sharing options...
hape Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Ja bym dodał jeszcze - mycie gara przed gotowaniem, mycie gara przed chmieleniem, po chmieleniu; ale to bez spinania się - mycie chłodnicy; też bez spinania się - mycie wiadra po filtracji; gorsze od mycia chyba jest uprzątnięcie tego co pozostało :] :-) Butelki olewam - nie myję. Płuczę po wypiciu a przed rozlewem OXI (40 butelek to ok. 10minut roboty jak się ma sterylizator). Najgorsze jest dla mnie mycie i dezynfekcja fermentorów oraz wężyka. Link to comment Share on other sites More sharing options...
guma77 Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Wkrętarka + szczotka do butelek + znaczne przyspieszenie mycia. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Marmur Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Poza butelkami to problemu nie widzę, czy to wiadro czy gar specjalnie ciężkie nie są, otwór duży więc dojść można bez kombinowania po prostu ręką.Fermentory po burzliwej myję w wannie, gorącą wodą z płynem i syf z ścianek odłazi grzecznie nawet przejechany miękką gąbką. Butelki to lekka męka już. Też używam wanny, a patent z proszkiem do zmywarek zbadam . Link to comment Share on other sites More sharing options...
Sojer Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Jak Ci fermentory nie pasują przerzuć się na szklane balony Link to comment Share on other sites More sharing options...
zgoda Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Rozwiązanie - nie fermentować w wiadrze z kranem. Jeden problem z głowy. Link to comment Share on other sites More sharing options...
gregroc Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Jedynie butelki zajmują więcej czasu. Fermentory myje się minutę - ja zazwyczaj nie używam detergentów, tylko gorąca woda, a przed użyciem dezynfekcja. Przecież wiadra nie są zarośnięte nie wiadomo jak starym brudem. I zgadzam się ze Zgodą - fermentory bez kraników są wygodniejsze do mycia (a przy okazji mniej zakamarków i mniejsze ryzyko infekcji). Tak czy inaczej pewnych rzeczy się nie ominie - musi być jakaś niedogodność, żeby bardziej docenić wkład pracy i własnej roboty piwko Link to comment Share on other sites More sharing options...
Pastaga Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Jak Ci fermentory nie pasują przerzuć się na szklane balony Oj właśnie, w winiarstwie to był/jest sporo "cięższy" problem - dla mnie fermentory w porównaniu do balonów to zbawienie Link to comment Share on other sites More sharing options...
olo333 Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Poza butelkami to problemu nie widzę, czy to wiadro czy gar specjalnie ciężkie nie są, otwór duży więc dojść można bez kombinowania po prostu ręką.Fermentory po burzliwej myję w wannie, gorącą wodą z płynem i syf z ścianek odłazi grzecznie nawet przejechany miękką gąbką. Też nie rozumiem dlaczego tak wiele osób narzeka na mycie fermentatorów. Umycie patelni po upieczeniu schabowego jest o wiele większym wyzwaniem, może Ci co mają zmywarki już za bardzo odwykli od tej roboty Wystarczy myć fermentator od razu po opróżnieniu, praktycznie osad schodzi od samej ciepłej wody pod ciśnieniem z prysznica (mycie w wannie). Potem wystarczy poprawić gąbką z płynem i dobrze wypłukać. Butelki natomiast myję od razu po opróżnieniu, przed rozlewem płuczę je tylko w ciepłej wodzie (bez płynu) i do piekarnika. Link to comment Share on other sites More sharing options...
H.M. Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Fermentor w wannie pod prysznicem to 3 do 5 minut. Mycie i czyszczenie kranika, bez kranika dużo szybciej. Garnek to samo. Szpeje typu kraniki, termometry, lejki, rurki, miarki, łyżki, menzurka - ciepła woda z płynem w zlewozmywaku. mierniki i inne szkło na bieżąco. Jak sobie zmierzyłem czas uwarzenia wiadra piwa - to ze ześrutowaniem to jest ca 5-6 godzin (nie licząc chłodzenia) Samo mycie to z pół godziny do 45 - minut - więc nie tak źle. Butelki to co innego - jak jest więcej to wanna, jak mniej to myję po kolei pod kranem. Nie zajmuje mi to sporo czasu, bo przechowuję już wstępnie umyte. Od kolegów brudnych butelek nie zbieram - sam mam spory przerób więc mi wystarcza Link to comment Share on other sites More sharing options...
yapko Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Rozwiązanie - nie fermentować w wiadrze z kranem. Jeden problem z głowy. Popieram, pozbyć się kranika i rurki fermentacyjniej. Jedyne wiadra z zaworem jakie są potrzebne to filtracja i rozlew. Butelki trzymaj czyste w zamkniętym pudle, przed rozlewem szybka dezynfekcja i voila. Link to comment Share on other sites More sharing options...
korko_czong Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Cóż, nikt nie obiecywał, że będzie kolorowo Dokładne mycie fermentorów i reszty sprzętów jest jedną z głównych czynności w piwowarstwie domowym, jak zacieranie czy butelkowanie. Mycie fermentorów nie jest takie straszne. Jak radzą koledzy zrób fermentację burzliwą w balonie szklanym, to później z radością wrócisz do plastikowych wiader Ja myje wszystko w wannie, szoruję gąbeczką z mydłem i spłukuje wodą. Wszystko ładnie schodzi, może osady chmielowe po burzliwej trochę ciężej bo jak trochę przyschną to mocniej przylegają. Link to comment Share on other sites More sharing options...
rex5555 Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 Butelki trzymaj czyste w zamkniętym pudle, przed rozlewem szybka dezynfekcja i voila. Butelki myję i dezynfekuję bezpośrednio po myciu - OXI lub piekarnik. Szyjki zawijam folią kuchenną - nie używam folii aluminiowej bo chamsko przywiera do rantu. Przy rozlewie tylko zdejmuję folię i wlewam zielone piwko. Praca niby ta sama, ale mam mniej zajęć przy samym butelkowaniu. Link to comment Share on other sites More sharing options...
pepek84 Posted November 16, 2011 Share Posted November 16, 2011 (edited) Co do mycia fermentorów , tutaj za dużej filozofii nie stworzymy. Jednej zasady sie trzymam , nie ma odkładania mycia " za chwilę" , " potem" , "jutro" . Wszystko na bieżąco myte ,wtedy wszystko ładnie schodzi gąbeczką z płynem do naczyń. Natomiast jeśli chodzi o mycie butelek. To nie wyobrażam sobie teraz jakiejś szczoty czy czegoś podobnego. Każdą butelkę po wypiciu płukam 2 , 3 razy wodą z kranu i odstawiam . Jak się nazbiera ich kilkanaście , zalewam pusty fermentor gorącą wodą ( staram się to robić podczas chłodzenia chłodnicą , wtedy gorącą wodę mam za firko ) i zalewam pół szklanki domestosa. Butelki po kilku godzinach , albo i kilku dniach bo zostawiam je do momentu aż będę miał czas się nimi zająć , płuczę kilka razy pod bieżącą wodą. Wszystko co w butelkach nie przetrwa takiej kuracji i nie ma opcji żeby jakaś pleśń tam została. Zdarza się ,jedna na kilkadziesiąt. Wtedy ją po prostu wyrzucam. Szkoda mi czasu na jakieś szorowanie. Czyste butelki pakuję w kartony i dezynfekuje piro przed rozlewem. Jedyna wada tego sposobu , dosyć duże zużycie wody . Edited November 16, 2011 by pepek84 Link to comment Share on other sites More sharing options...
przemski Posted November 17, 2011 Author Share Posted November 17, 2011 Jak Ci fermentory nie pasują przerzuć się na szklane balony no muszę przyznać że takie postawienie sprawy nieco zmienia perspektywę a z ogólnej dyskusji wnioskuję że nie przeginacie z tym czyszczeniem, owszem ma być czyste, ale niekoniecznie trzeba wybić wszystko do ostatniej cysty spróbuję popracować w fermentorach bez kranika - nawet kupiłem takie plastikowe coś z pompką na górze (biowinu) do zlewania znad osadu, tylko obawiam się że będzie mi drożdże zaciągać, pewnie to kwestia wprawy p. Link to comment Share on other sites More sharing options...
jacer Posted November 17, 2011 Share Posted November 17, 2011 Nie wiem co może być trudniejszego niż umycie fermentora plastikowego? Zlewasz piwo, później fermentor do wanny, prysznicem spłukujesz i rozmiękczasz zaschniętą glinkę, miękka gąbka potraktować i już. Balony są bardziej upierdliwe zwłaszcza po burzliwej, bo ciężko się dostać do środka. No niestety, tak to wygląda, że praca piwowara polega głównie na myciu i sprzątaniu, czy to w domu, czy browarze większym, rzemieślniczym. Samo warzenie to ułamek czasu. Link to comment Share on other sites More sharing options...
zgoda Posted November 17, 2011 Share Posted November 17, 2011 spróbuję popracować w fermentorach bez kranika - nawet kupiłem takie plastikowe coś z pompką na górze (biowinu) do zlewania znad osadu, tylko obawiam się że będzie mi drożdże zaciągać, pewnie to kwestia wprawy Wyrzuć to cholerstwo, jest nie do zdezynfekowania przed użyciem. Prywatnie uważam że rozwiązania najprostsze są najlepsze - zwykła dekantacja wężem ("lewarowanie", jak to klasyk Cieślak określa) wystarcza, więc po co kombinować? A dezynfekcja węża igielitowego to śmieszna sprawa, wrzucasz do wiadra z piro, oxi czy clo2 i gotowe. Od razu też widać, czy wąż jest do wyrzucenia. No i kosztuje grosze, 3zł za metr w każdym markecie budowlanym, więc nie szkoda wyrzucać jak czymś zarośnie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
przemski Posted November 17, 2011 Author Share Posted November 17, 2011 Wyrzuć to cholerstwo, jest nie do zdezynfekowania przed użyciem. do tej pory dezynfekowałem zlewając wiaderko pełne oxi, ale fakt że te wszystkie karbowania budzą moje wątpliwości zwykły wąż OK tylko jak rozpocząć zlewanie? zaciągnąć paszczą czy są jakieś piwowarskie patenty bezpaszczowe? Link to comment Share on other sites More sharing options...
zgoda Posted November 17, 2011 Share Posted November 17, 2011 Prędzej czy później i tak skończy w tej paszczy. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Porter Posted November 17, 2011 Share Posted November 17, 2011 Paszczę można zdezynfekować Mała rzecz, a cieszy... Link to comment Share on other sites More sharing options...
H.M. Posted November 17, 2011 Share Posted November 17, 2011 Gruszka do lewatywy. ew. woda w wężu. Ale to wszystko jest kłopotliwe, paszcza jest szybka i skuteczna. Link to comment Share on other sites More sharing options...
przemski Posted November 17, 2011 Author Share Posted November 17, 2011 myślę że wszyscy staramy się utrzymywać higienę jamy ustnej ale jednak trochę sobie tej dezynfekcji nie wyobrażam, no owszem jedna czy dwie 50-tki przed rozlewem to wielka radość w sercu, ale jednak nie bardzo wierzę że na chwyconym paszczą wężyku nie będzie 100 milionów bakterii i grzybów... no nic, popróbuję, skoro u was to działa to u mnie też powinno choć w paru miejscach czytałem o najwyższych standardach sterylności, chyba u Codera z tego co pamiętam Link to comment Share on other sites More sharing options...
Marmur Posted November 17, 2011 Share Posted November 17, 2011 Warto pamiętać, że najlepiej dezynfekuje roztwór 70% Link to comment Share on other sites More sharing options...
Pastaga Posted November 17, 2011 Share Posted November 17, 2011 (edited) Jak już tak koniecznie chcesz dezynfekować jamę ustną to są ku temu specjalistyczne preparaty np.: http://www.dobra-apteka.pl/produkt12210/198/octenisept_dezynfekcja_skory_i_blon_sluzowych_atomizer_50_ml_dezynfekujace_i_odkazajace.html Można również przepłukać zwykłą wodą utlenioną: "Wskazania do stosowania: - do przemywania ran powierzchownych, jako środek bakteriobójczy - do płukania jamy ustnej w chorobach przyzębia i pukania kieszonej dziąsłowych w stanach zapalnych." Ale ja to już wolałbym chyba bimberkiem przepłukać, może nie skuteczniej ale przyjemniej Edited November 17, 2011 by Pastaga Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts
Create an account or sign in to comment
You need to be a member in order to leave a comment
Create an account
Sign up for a new account in our community. It's easy!
Register a new accountSign in
Already have an account? Sign in here.
Sign In Now