Powracam znowu... Piwo wyszło mi delikatnie kwaskowate i tak jakby rozwodnione, słabo wyraziste więc postanowilem szybko zrobić kolejne. Tak więc tym razem zrobiłem w balonie przez dwa dni bomblowało tak że się spać za ścianą nie dało aż dziś przestało. Na powierzchni nie już wcale piany i bombluje raz na 10minut. Wyczytałem że przydałoby się napowietrzyć piwo, czy dobrym sposobem byłoby zlanie piwa z balonu do fermentatora (bez osadu?) czy tylko odkorkowanie balonu i bujanie nim? Dodam że areometr jeszcze do mnie nie zawitał