Właśnie przelałem na cichą fermentację swoją drugą w życiu warkę... więc nieśmiało zaczynam już o sobie myśleć jako o piwowarze domowym.
Lubię piwa ciemne i treściwe, a przygodę z warzeniem zacząłem z okazji narodzin syna, na które to uwarzyłem pierwszą warkę dymionego stouta. Był nie dość dymiony i zbyt mocno drożdżowy, ale frajda była na tyle duża, że przesłoniła niedociągnięcia produktu.
Docelowo zmierzam w kierunku dymionych stoutów/porterów oraz koźlaków, ale po drodze zamierzam próbować wielu innych odmian.
... na zdrowie!