Skocz do zawartości

kamiljot

Members
  • Postów

    4
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez kamiljot

  1. Update. Rozpędziły się na maksa. Zdjęcie z fermentora po 90 godzinach. Temperatura ~16 stopni. Najdziwniejsze drożdże jakich do tej pory używałem .
  2. Odkopuję żeby uspokoić nerwy tych, którzy użyki M54 w swoim piwie. U mnie lag wyniósł ~60 godzin od zadania! Temp. utrzymywana w okolicach 18*. Przed zadaniem drożdże uwodnione w wodzie z kilkoma łyżeczkami ekstraktu słodowego 8 godzin przed zadaniem (oczywiście wszystko spasteryzowane). W kolbie nie było żadnych oznak fermentacji. Dopiero dziś rano zaczęła się formować pianka na powierzchni i w końcu rurka dała głos! Drożdże zakupione tydzień temu w twojbrowar.pl z datą do 2020 roku (nie pamiętam miesiąca ale chyba miały jeszcze prawie rok ważności), trzymane w lodówce u mnie, nie wiem jak w transporcie itp. Gdyby kogoś interesowały parametry piwa: Zasyp: 5kg pilzneński, 300g monachijski, 150g karmelowy 30ebc, słód zakwaszający 150g. Woda zakwaszona do ~6ph. Brzeczka ~14BLG, wielkość 23L. Brzeczka napowietrzona podwójnie - przy zlewaniu z wysokości oraz "wytrzepana" łygą przez kilka minut. Temp. zadana 18°C. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego piwo a nie szambo Czytałem na zagranicznych forach, że M54 mają tendencję do produkowania fuzli, inni zaś je bardzo chwalą i są zadowoleni z efektów, z tego powodu fermentację przetrzymam w 16°C. Jeśli nie zapomnę to opiszę swoje wrażenia za jakieś ~2-3 miesiące Na zdrowie!
  3. Dziękuję za obszerną odpowiedź. Temperaturę mierzę termometrem elektronicznym (dosyć precyzyjnym, nie jakimś szajsem z allegro za 30 zł ), którego sonda jest przyklejona do ścianki wiadra (zewnętrznej oczywiście ). Temperaturę kontroluję poprzez trzymanie fermentora w specjalnym boxie izolowanym styropianem i w razie potrzeby dokładam wkładów z lodówki turystycznej. Tak więc 21°C to bardziej temperatura ścianki wiadra niż otoczenia. Cóż, piwo już w butelkach więc nic nie zrobię, dam mu poleżeć. Z drugiej strony, w recepturze napisane jest, że piwo zostało ocenione w konkursie 3 miesiące od zabutelkowania, może wtedy będzie całkiem smaczne. Przy następnym belgu wezmę pod uwagę Twoje wskazówki Dzięki!
  4. Odkopuję trochę stary temat, bo nie chce zaśmiecać nowym. Mianowicie uwarzyłem Belgian Blond Ale identycznie wg. receptury: https://www.wiki.piwo.org/Belgian_Blond_Ale,_Łukasz_Kojro_(Związkowiec) łącznie z drożdżami (Wyeast 3522 Belgian Ardennes - starter zrobiony 24h przez zadaniem). Fermentacja przebiegła zgodnie ze schematem z receptury (7 dni burz 21*, 15 dni cicha 19*). No i po 3 tygodniach otworzyłem pierwszą butelkę i od razu uderzył we mnie rozpuszczalnik/farba. Przy butelkowaniu piwo smakowało bardzo dobrze, tak jak się po belgu spodziewałem. O higienę w trakcie warzenia czy przelewania dbam (unikam przeciągów w pomieszczeniu, dezynfekcja rąk i sprzętu alkoholem oraz oxi), mam za sobą 30 warek więc jakieś doświadczenie też jest. I teraz się zastanawiam - czy coś poszło nie tak, czy może trafiłem na taki etap refermentacji glukozy w butelce, gdzie drożdże nie przetworzyły jeszcze aldehydu w etanol stąd te aromaty. Jest to mój pierwszy belg w "karierze" więc prosiłbym bardziej doświadczonych kolegów o opinię. Dziękuję za wszelką pomoc i pozdrawiam!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.