Ja pierwszym razem używałem młotkowej, ale jak mi pękło 5 butelek Stouta, to zacząłem myśleć o czymś tanim i praktycznym. Efektem przemyśleń było połączenie statywu do wiertarki (który posiadam) z dotychczasową kapslownicą. Jak narazie bardzo sobie chwalę efekty - wszystkie kapsle trzymały mocno, a kapslowanie poszło bardzo sprawnie. Jdynym minusem była koniecznoś pracy 2 osób.
Obecnie znajomy, który jest tokarzem, sprawił mi kapslownicę którą umieszcza się w statywie i wszystko jest OK