Cześć wszystkim, jest to mój pierwszy post także chciałem się przywitać na forum, także cześć wszystkim!
Mam pewien problem, jest to moja 4 warka, wszystkie poprzednie były udane, poza pierwszą która wyszła dość średnia.
Na sam początek wziąłem sobie zestaw startowy z browamatora, robiłem lagera i ciemne z Finlandii, oraz Imperial Stout z BrewFerm. Wszystkie 3 wyszły ok, najlepszy Imperial Stout. Chciałem sobie zrobić Irish Stout, wybór padł na Gozdawę. Kupiłem brewkit i ogólnie zamysł był taki, żeby zrobić je na drożdzach fermentis us-04, które sobie dokupiłem na początku z zestawem startowym i zamiast słodu dać 1kg glukozy, w formie testu. Napisze od początku jak wszystko robiłem i może ktoś mi będzie w stanie odpowiedzieć co jest nie tak.
Glukoze z brewkitem Gozdawy zagotowałem z dwoma litrami kranówy, do wrzenia w celu odkażenia. W międzyczasie w 25stopniach uwodniłem us-04. Cały sprzęt odkaziłem porządnie, mam Chemipro San, Oxi i 70% roztwór izopropylowego alkoholu z wodą destylowaną, staram się używać albo SANa albo OXI na początku a na koniec dla pewności wszystko zdezynfekować izopropylem do odparowania dla pewności.
w poniedziałek (24.03)
Wlałem zagotowaną Gozdawę z glukozą do fermentora, dolałem wody z marketu do 20,5L (zawsze daje trochę mniej wody, żeby piwo było bardziej intensywne w smaku) i poszedłem do drożdzy, us-04 wydawały się na martwe, spadły na dno, żadnej pianki na górze. Wiec nie nadawały się do dodania do piwa. Wziąłem więc drożdze od Gozdawy które były w brewkicie (na etykiecie miały napis OBAY 04, tak mi się wydaje), uwodniłem je w 25 stopniowej wodzie, i coś tam wyglądały że żyją, coś tam sie pianka porobiła, ale też nie jakaś super reakcja drożdzy. No ale nie było wyjścia, nie miałem innych, dodałem je zamknąłem fermentor i pokazywało, że na początku temperatura brzeczki była w granicach 25-26 stopni, na następny dzień spadła do 24. Niestety nie mam innego, chłodniejszego miejsca. Przed dodanie drożdzy wziąłem próbke na pomiar, pokazało sp.gr ok 1040.
Dzisiaj 29.03 wziąłem próbke na pierwszy pomiar. Z kranu poleciało troche syfu z dna (nie dałem separatora do kranika) i wyglądało piwo ogólnie na dość jasne jak na Irish Stouta. Po zrobieniu pomiaru byłem w szoku, pokazało 1035, może nawet troszke wyżej, czyli praktycznie tyle samo co przed zadaniem drożdzy.
Moje pytanie jest takie, czy da sie to jakoś uratować, co się mogło zadziać? Czy został już tylko kibel?
Rurka troche bulgotała, nie jakoś agresywnie i głośne, ale widać było, że coś tam się dzieje w środku.
Drożdze były martwe czy w czym może byc problem? Jakieś rozwiązania?