Ja zrobiłem. Sezonowany dąb, kilka razy moczyłem i suszyłem w celu pozbycia się garbników. Potem rozpaliłem małe ognisko szczapki w kąbinerki i w ogień. Jak się zwęgliło z wierzchu to znaczyło że gotowe. Można też nad gazem. Do piwa jeszcze nie dawałem ale w destylacie ze słodu i kukurydzy (ala JD) spełniły swą powinność bez porównania z kupnymi czy też opiekanymi w piekarniku.