Skocz do zawartości

r2less

Members
  • Postów

    77
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez r2less

  1. ClO2 to prawdopodobnie najlepszy środek do dezynfekcji używany w piwowarstwie domowym - więc nie szukaj innego.

    olo333 i kilku innych piwowarów, przekonaliście mnie, że ClO2 jest w porządku. Z jednej strony szkoda, bo muszę szukać dalej, aczkolwiek ekperyment zrobię i tak (kilka butelek chlorem, kilka nie-chlorem). Z drugiej strony mam pewien zapas ClO2, który starczy mi prawdopoodbnie do końca życia.

    Jeśli za jakiś czas, pewnie za jakieś dwa miesiące, utwierdzę się w tej nowej wiedzy doświadczalnie, to wyedytuję pierwszy post z tego wątku i wyryję tam złotymi zgłoskami "ClO2 Przyjacielem Piwowara! (a na pewno nie wrogiem)".

     

    Niebawem

    Wymieniając po jednej rzeczy ryzykujesz przenoszenia infekcji na nowy sprzęt.

    Niebawem przejrzę każdy centymetr sześcienny mojego domowego browaru i wymienię (lub wyżarzę) wszystko co podpadnie, i będę nieprzejednany.

    Pozdrawiam kolegów (koleżanek chyba nie było we wątku) i dobranoc.

  2. Nic w tym dziwnego. Zostaw Sobie roztwór roboczy ClO2 w szklance i zobacz jak robi się całkowicie bezbarwny. ClO2 rozkłada się do chlorków, które są naturalnym składnikiem wody. Poza tym, gdybyś dokładnie przeczytał ulotkę czy informacje o ClO2 to wiedziałbyś, że jest używany do dezynfekcji i uzdatniania wody.

    Faktycznie, pamiętam z opisu preparatu, że jest używany do uzdatniania wody, choć pewnie w innych proporcjach. Chyba nie zalewa się studni w stosunku 1:3. Cysternami by się uzdatniało. No ale skoro kolega mateos wypił i żyje, i mu smakowało, to już się dwutlenku chloru nie obawiam.

  3. było go około 250cm3 o stężeniu 100ppm

    A zaraz... Zalałeś szklankę roztworu clo2 piwem? I zero posmaków!? Rany boskie... Nie mam wiecej pytań. Idę wyprażyć kuchnię gorącym żelazem.

    Zauważyłem brak nagazowania w tej butelce po około tygodniu od rozlewu i wtedy spróbowałem piwa.

    Używam roztworu o takim samym stężeniu. Na myśl o spróbowaniu go po rozcieńczeniu piwem w stosunku 1:3 (250ml dopełniłeś do jednego litra) robi mi się gorąco.

    :beer:

  4. Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

    Ostatnio miałem problem z nagazowaniem jednej butelki 1l. Pozostałe butelki nagazowane, zacząłem się zastanawiać jak jest tego przyczyna i olśniło mnie że nie wylałem clo2 z tej butelki, było go około 250cm3 o stężeniu 100ppm. Spróbowałem i nic niepokojącego w smaku nie wyczułem. Szkoda było wylać więc dodałem świeżej gęstwy, po paru dniach ładnie się nagazowało. Później też zostało zdegustowane, brak jakichkolwiek obcych posmaków.

    Co to było za piwo?

  5. Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

    jestem :cool:

    Szacun brachu! :beer:

    Na czym Twoje niepłukanie polega?

    Na nie płukaniu?

    Wylewne to to nie było, ale wyczuwam słuszne luźne podejście dezynfekcyjne. Ale chodzi mi o na przykład o czas jaki butelki po dezynfekcji czekają na rozlew.

    No i rozumiem, że piwo smaczne. A takie klasyczne jasne pełne, bez karmeli i majonezów, też bez posmaków? Ta... pewnie, że tak.

  6. Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

    wielu

    Skoro to popularna technika, to chlor jako przyczyna niniejszym odpada.

     

    Jeśli jednak Twoje podejrzenia padają na to clo2 to zakup buteleczkę oxi - zrób z tym część butelek w warce i zobaczysz jaki efekt będzie.

    W takich przypadkach trzeba wykluczać po kolei pojedynczo wszystko co wątpliwe.. a to czas niestety zajmuje - no bo przecież nie warzysz piwa codziennie :D

    Tak, zrobię taki test. Codziennie nie warzę, a na objawy i tak czekać muszę miesiąc. Śledztwo może się więc przedłużyć, a tu jeszcze lato w pełni.

  7. Miałem podobnie z piro. Na początku nie płukałem, ale czynie to teraz od czterech warek i zapach jakby lepszy. Może to sugestywne odczucie, może nie?? W każdym bądź razie obecnie obowiązuje wersja płukana.

    Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

     

    Obserwuj inne symptomy - jakieś podejrzane osady, narastające nagazowanie, co może objawiać się "wychodzeniem" nawet schłodzonego piwa z butelki.

    No właśnie, innych symptomów nie widzę, ale będę czujniejszy. Łyknę trochę literatury w tym temacie.

     

    W tej jednej butelce, na szybko znalezionej w kącie, może były resztki osadów, z poprzednich zakażonych warek?

    Ta butelka z kąta była tak samo traktowana jak inne. A do kąta odstawiłem, bo zrezygnowałem z zielonego szkła. Choć nie wykluczam, że akurat w tej jednej mogło już coś mieszkać (ale to musiałby być naprawdę fatalny zbieg okoliczności).

  8. A może to środowisko w którym rozlewasz. Brałeś pod uwagę że w pomieszczeniu w którym rozlewasz może coś się unosić?

    Może zmień miejsce rozlewu eksperymentalnie. Będzie przynajmniej można wykluczyć/potwierdzić możliwe przyczyny.

    Środowisko jest kuchenne. Innego w sumie nie mam. Ale robię tu wszytko, a alien pojawia się po butelkowniu i to z różnym natężeniem. Prędzej złapałbym obcego przy chłodzeniu i przy nalewaniu brzeczki do fermentora. Na razie wyeliminuję tego chlora i, a co tam, przepłuczę tylko i tak czyste butelki wrzątkiem.

     

    Pytanie, które mnie najbardziej nurtuje, to to, czy clo2 potrafi tak fatalnie przyparawić piwo przy refermentacji.

  9. Skoro drożdże dały radę do 11%, to czy nie łykną jeszcze trochę słodyczy i nie wytrzymają jeszcze tej odrobiny procenta (~0,3%). Poza tym możesz rozrobić cukier/glukozę w takiej proporcji z wodą, żeby uzyskać blg takie samo jak brzeczka przed fermentacją. Jeśli na przykład użyjesz 150g glukozy rzopuszczonej w pół litrze wody to dostaniesz 23 blg. Jak użyjesz litra wody, to też tragedii pownie nie będzie. Stężenie alkoholu w całej warce w każdym razie nie wzrośnie.

     

    Przy tak ciężkim piwie może warto dodać do refermentacji trochę gęstwy z fermentora. Gdzieś coś w tym temecie było chyba na forum.

  10. Odpowiedź jest krótka. Dezynfekowanie chlorem nie ma sensu. Po wypiciu płuczesz gorącą wodą, dla zabicia ewentualnych mikrobów psikasz roztworem piro do środka i to wszystko co trzeba zrobić z butelkami.

    A myślałem, że jestem liberalny w tym względzie. Chlor był dla zabicia wyrzutów sumienia. Przy okazji zabijałem piwo.

     

    Przed ponownym napełnieniem tylko wstawiasz do zmywarki i po wyciągnięciu napełniasz piwem.

    Moja zmywarka nie da rady, za wąska, za niska. Poprzestanę więc na odrobinie wrzątku przed rozlewem.

  11. Hej,

     

    Do dezynfekcji butelek używam dwutlenku chloru (clo2). Po wypłukaniu butlek gorącą wodą zraszam je od środka roztworem clo2, odstawiam na około pół do godziny i wylewam z nich resztki wody po roztworze. Na mój nos śladów chloru po takiej operacji już nie ma. Samo piwo przed rozlewem jest bardzo piwne i zapowiada się świetnie. Leję je więc z odpowiednią ilością glukozy do szkła. Kapsluję.

     

    Jako że warzę od niedawna i wszystkiego jestem ciekaw, to co mniej więcej dwa dni otwieram sobie małą buteleczkę i degustuję, obserwuję jak zawartość się zmienia. I tak, niedługo po butelkowaniu wyczuwam diacetyl (o ile mój niewprawny nos i wyczytane opisy zapachów mnie nie mylą). Po około tygodniu maślaność powoli ustępuje i już widzę ten kierunek, i już się cieszę, i już sobie wyobrażam samą pychotę jaka mnie czeka za kilka tygodni. Ale kiedy mija drugi tydzień pojawia się kurczę jakiś intruz w smaku i zapachu. I jest już raczej coraz gorzej. Jakiś taki mdły i jakby chemiczny ten posmak. I na dodatek w jednej butelce bardziej wyczuwalny, w innej mniej. No, myślę sobie, infekcja chłopie.

     

    Wczoraj sięgnąłem po butelkę, z której przez przypadek nie odlałem resztek po roztworze chloru i która nie miała zbyt wiele czasu na odparowanie. Źle oszacówałem ilość piwa przed rolewem i ostatnie pół litra wlałem do znalezionej w kącie butelki na szybko dezynfekowanej, niedbale zresztą. A, że była to jedyna zielona w zestawie, to wiem, że to właśnie ona. Zapach jej zawartości mogę bez wątpienia określić jako wybitnie apteczny. Waliło jak z fiolki po jakichś prochach (ciekawe, że koledzy nie wiedzieli o co mi chodzi).

     

    Powyższe dotyczy trzech warek (tylko słód pilzneński, drożdże S-04, średnio chmielone, ~15 Blg). Do dwóch pierwszych nie używałem jeszcze chłodnicy i chłodziłem otwatry gar na balkonie, śniegiem i mroźnym powietrzem. Trzecia warka już potraktowana chłodnicą zanurzeniową. Dwukrotnie warzyłem jeszcze witbiera i ten wyszedł świetnie, ale może kolendra i cytrusy przykrywają problem (choć ostatnio "coś" chyba poczułem, a może już sobie wmawiam)

     

    Moje podejrzenie pada na clo2, bo:

    - "apteczna" przygoda z niedbale potraktowaną butelką,

    - smrodek czasem odrzuca, a w niektórych butelkach jest niewielki (zakażenie przed rozlewem byłoby chyba równomierne),

    - piwo przed rozlewem nie niepokoi (w sumie to żałuję, że go nie wypiłem prosto z fermetora),

    - problem dotyczy piwa o czystym profilu gdzie łatwo wyczuć intruza, a ten pojawia się jakiś czas po butelkowaniu,

    - przecież to nie ...infekcja :)

    No, ale:

    - dlaczego chlor nie daje chlorowych akcentów? Drożdże przy refermentacji go jedzą i przetwarzają na polopirynę?

    - aromat z "aptecznej" butelki jest jednak inny (nie mdły a wyraźny i agresywny)

     

    Będę wdzięczny za wszelkie uwagi, bo trzy kiepskie warki na pięć napawają mnie smutkiem. Wielkim.

    Oczywiście, kolejną warkę rozleję po dodatkowym przelaniu wrzątkiem. I pewnie wymienię wężyki na wszelki wypadek. I fermentora nowego użyję. Tylko jak wszytko powymieniam, to nie poznam sprawcy. A może to nie chlor jest winowajcą?

  12. Przy moich pierwszych warkach z brewkitów bardzo dużo czasu poświęcałem na mycie butelek. Moczenie, ludwik, płukanie, wrzątek, ... Wtedy to była jedyna pracochłonna czynność przy robieniu piwa (no może poza gapieniem się na bąbelki w rurce).

     

    Odkąd zacząłem zacierać, zmuszony zostałem do minimalizowania wysiłku i butelki tylko płuczę i dla spokojności sumienia traktuję nadtlenkiem chloru na godzinę przed rozlewem. To cudo ulatnia się po kilkunastu minutach. Omijam z daleka butelki, w których widzę, że już coś mieszka - nie ma co sobie wchodzić w paradę. Od czterech warek moje piwo czuje się świetnie, a ja skupiam się na warzeniu (czasu na to jakże wyciągające hobby nie mam za wiele)

  13. Świetna robota, panowie!

    Brakuje mi jednej reczy: automatycznego zaciągnięcia kosztów przesyłki. Być może nie jest łatwo wyciągnąć, czy może nawet wyliczyć koszt przesyłki dla każdego sklepu, więc nawet bezpośrednie linki do podstron z tymi danymi byłyby bardzo pomocne.

  14. Dwa razy zacierałem witbiera.

    Za pierwszym razem jakoś tam wyszło (nie poprę liczbami, bo wtedy jeszcze nie miałem nawyku robienia zapisków), a za drugim razem wyszlo kiepsko, strasznie słaba wydajność.

    Przy pierwszej warce zrobiłem przerwę bialkową, w obu nie kleikowałem. Widzę więc, że sama przerwa białkowa zwiększa wydajność, ale chyba nie wystarcza. Następnym razem zastosuję i kleikowanie, i białkową. Skoro sama białkowa już znacząco pomaga, i wiekiej filozofii do jej przeprowadzenia nie trzeba, to warta jest zachodu. W połączeniu z kleikowaniem, tak jak pisze bnp, można się chyba spodziewać najlepszych efektów.

    Dodam, że mój zasyp składał się tylko z pilzneńskiego i niesłodowanej przenicy w stosunku 1:1 mniej wiecej.

  15. Widać, że część ludzi wie o co chodzi ale nie którzy nie.

     

    Prosta sprawa, śruta pszeniczna nie ma jednakowej gradacji, sa większe i mniejsze kawałki ziarna. Maka się zatrze szybko a pozostałe 40 % będzie nie rozłożone i będą kwiatki.

     

    oczywiście zacieranie dekokcyjne jest w tym przypadku najlepsze

     

    co do wyjaśniania pewnych sytuacji w sposób rzetelny to juz powoli zaczynam pracować nad tematem

     

    Czy zacieranie dekokcyjne w tym przypadku można sprowadzić do skleikowania/zagotowania przenicy w osobnym garnku i potraktowania tego jako dekokt? A potem przelać go do zacieru głównego (a w nim tylko słód pilzneński na przykład) ?

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.