Jump to content

Sposób na odfiltrowanie chmielin


Recommended Posts

Cześć

 

 

Kupiłem sobie ostatnio na ali hop spidery czy hop stopery... aby używać ich do chmielenia brzeczki podczas gotowania. Okazuje sie, że takie koszyczki mogą służyć do odfiltrowania piwa po np. Chmieleniu na zimno w sytuacji gdy chmiel wrzucamy bezpośrednio do fermentora. Wszystko pokazałem na filmie na yt. Polega to na tym , że z jednej strony wężyk umieszczamy w hop spiderze przytrzymując klipsem do trzymania wężyka np na wiadrze i całość zanurzamy w piwie po czym standardowo z drugiej strony zaciągamy piwo do osobnego wiadra. Do koszyczka dostaje się samo piwo bez chmielin. Wydaje mi się to dobre rozwiązanie. Czywiscie pamietamy o dezynfekchi hop spidera (koszyczka) Jeśli macie jakieś pytania czy propozycje ulepszeń to dajcie znać.

 

Pozdrawiam

 

Browar Lichtus

 

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka

 

 

Link to comment
Share on other sites

Lepsze od zadania chmielu do koszyka. Gotująca się Brzeczka ma dużo swobodniejszy dostęp do cząsteczek chmielu luźno w niej pływających niż zbitych w koszyczku.
Nie doczytałem, że Lichtus pisze o chmieleniu na zimno. Ja tego patentu używam do filtrowania chmielin i zimnego osadu przy zlewaniu z gara po gotowaniu i schłodzeniu do fermentora


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Edited by Kurt
Link to comment
Share on other sites

Osobiście chmielę wsypując chmiel do hop spidera, ale każdy robi jak mu wygodniej. Jeśli chodzi o rozwiązanie autora tematu, to wolałbym chyba umieścić koszyczek w docelowym pojemniku tak alby chmiel lądował w środku i powoli ociekał. Umieszczając koszyk w po stronie "zasysającej" może się okazać że chmiel go szybko oblepi i całe przelewanie stanie ;) 

Edited by Hary86
Link to comment
Share on other sites

Zastanawiam się nad kupieniem hop spidera właśnie do użytku takiego jak pisze autor. Tylko w normalnej wielkość (wysokość około 30 cm i średnica 15 cm)

W moim garze nie zmieść się jednocześnie taki hop spider i chłodnica żeby chmielić w koszyczku. Poza tym chciałbym też jakoś odfiltrować osady gorące.

Ja bym to zrobił w ten sposób, że na samym początku gotowania zdezynfekowałbym hop spider w gotującej się brzeczce przez 10 min i potem odłożyłbym go w zdezynfekowanym fermentorze.

Po schłodzeniu brzeczkę albo przelałbym przez koszyczek do fermentora (tak jak używa się pończochy) albo tak jak pisze autor.

Co o tym myślicie, ma to sens?

Link to comment
Share on other sites

15 minut temu, Gawron napisał:

Nie prościej zdekantować brzeczkę znad osadu? 

Zdecydowanie prościej.

Ale jak się chce gęstwę kilka razy wykorzystać i nie zostawiać za każdym razem kilku litrów brzeczki to raczej nie jest tak prosto.

Przynajmniej  w moim przypadku wygląda to tak że jak tylko dekantuje to albo zostawiam 3-5 litrów brzeczki albo mam mega zanieczyszczoną gęstwę.

Oczywiście mógłbym ją kilka razy przemywać i byłaby czysta, ale to już prościej pomyśleć coś z hop stoperem.

Link to comment
Share on other sites

48 minut temu, cen16 napisał:

Przynajmniej  w moim przypadku wygląda to tak że jak tylko dekantuje to albo zostawiam 3-5 litrów brzeczki albo mam mega zanieczyszczoną gęstwę.

To strasznie dużo. Mi po dekantacji po burzliwej zostaje może z 300 ml piwa wymieszanego z drożdżami. Zależy jeszcze jaki szczep. Chyba, że robisz warki po 100 litrów.

Link to comment
Share on other sites

33 minuty temu, Gawron napisał:

To strasznie dużo. Mi po dekantacji po burzliwej zostaje może z 300 ml piwa wymieszanego z drożdżami. Zależy jeszcze jaki szczep. Chyba, że robisz warki po 100 litrów.

Ale czekaj, nie, nie, nie. Nie mieszaj słowa "brzeczka" do po burzliwej.

Ja po burzliwej nie potrzebuje żadnej filtracji hop spiderem, i też mi zostaje 300ml piwa z gęstwą.

Mi cały czas chodzi o odfiltrowanie osadów gorących i chmielu po gotowaniu. Ewentualnie chmielu po chmieleniu na zimno i dekantacji piwa po cichej.

Co do tego ma szczep drożdży i dekantacja po burzliwej?

Link to comment
Share on other sites

Dnia 21.01.2018 o 09:53, Kurt napisał:

Lepsze od zadania chmielu do koszyka. Gotująca się Brzeczka ma dużo swobodniejszy dostęp do cząsteczek chmielu luźno w niej pływających niż zbitych w koszyczku.
Nie doczytałem, że Lichtus pisze o chmieleniu na zimno. Ja tego patentu używam do filtrowania chmielin i zimnego osadu przy zlewaniu z gara po gotowaniu i schłodzeniu do fermentora


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

No właśnie ostatnio tego próbowałem przy okazji warzenia i filtrowania po schłodzeniu... Niestety... gorzej to szło niż po cichej. Chmieliny chmielinami ale największym problemem były białka, które zatykały tą siatkę :( Brzeczka nienadążała wpłynąć do koszyka. Warto w takim momencie odczekać aż wszystko ładnie opadnie... nawet wystawić gar na zewnątrz (na mini cold crash) wtedy spoko. 

Link to comment
Share on other sites

14 minut temu, Lichtus napisał:

No właśnie ostatnio tego próbowałem przy okazji warzenia i filtrowania po schłodzeniu... Niestety... gorzej to szło niż po cichej. Chmieliny chmielinami ale największym problemem były białka, które zatykały tą siatkę :( Brzeczka nienadążała wpłynąć do koszyka. Warto w takim momencie odczekać aż wszystko ładnie opadnie... nawet wystawić gar na zewnątrz (na mini cold crash) wtedy spoko. 

Właśnie takiej odpowiedzi się bałem.

Z tego co widziałem to masz ten mały hop spider z ali, ciekawe jakby było z znacznie większym gdzie powierzchnia siateczki byłaby dużo większa.

Albo z dekantacją brzeczki do hop spidera w fermentorze .

Link to comment
Share on other sites

46 minut temu, cen16 napisał:

Ale czekaj, nie, nie, nie. Nie mieszaj słowa "brzeczka" do po burzliwej.

Ja po burzliwej nie potrzebuje żadnej filtracji hop spiderem, i też mi zostaje 300ml piwa z gęstwą.

Mi cały czas chodzi o odfiltrowanie osadów gorących i chmielu po gotowaniu. Ewentualnie chmielu po chmieleniu na zimno i dekantacji piwa po cichej.

Co do tego ma szczep drożdży i dekantacja po burzliwej?

Oki. Kumam. Etap za daleko zabrnąłem :wallbash:. Ja chłodzę brzeczkę i robię whilpool. Klarowne, bez syfu dekantuję. Zostaje mi ze 2-4 litry, w zależności ile chmielu i czy używam whirlflocka. To do naczynia i na kilka godzin do lodówki. Syf opada, a czyste zlewam, zagotowuję i po schłodzeniu do fermentora siup. Taki sposobem do zlewu idzie ok 1-2 litry, ale najczęściej robię po burżujsku i całość do zlewu, bo nie chce mi się z tym babrać. Dodatkowa garść słodu w zasypie, uzyskuję większą ilość przed gotowaniem i straty wyrównane. Polecam whirlflock. Pięknie zbija wszystko do kupy. 

Link to comment
Share on other sites

12 minut temu, Gawron napisał:

Oki. Kumam. Etap za daleko zabrnąłem :wallbash:. Ja chłodzę brzeczkę i robię whilpool. Klarowne, bez syfu dekantuję. Zostaje mi ze 2-4 litry, w zależności ile chmielu i czy używam whirlflocka. To do naczynia i na kilka godzin do lodówki. Syf opada, a czyste zlewam, zagotowuję i po schłodzeniu do fermentora siup. Taki sposobem do zlewu idzie ok 1-2 litry, ale najczęściej robię po burżujsku i całość do zlewu, bo nie chce mi się z tym babrać. Dodatkowa garść słodu w zasypie, uzyskuję większą ilość przed gotowaniem i straty wyrównane. Polecam whirlflock. Pięknie zbija wszystko do kupy. 

Z tym zlewaniem, czekaniem, gotowanie, później to trzeba schłodzić i w miedzy czasie może sie chwycić jakiś syf. Kiedyś się tak bawiłem, ale za dużo przy tym babrania. 

Jak zostawiasz 2-3 litry po chłodzeniu to masz czystą gęstwę bez chmielu? Ja nawet jak daje tylko 50 gr chmielu i whirlflocka lub mech irlandzki, robię wirpoola, czekam 15-20 min i jak zostawię mniej niż 3 litry to później w gęstwie mam sporo chmielu. A jak daje 150-200 gr to muszę  zostawić przynajmniej 5 l żeby gęstwa była w miarę czysta. (warki około 21-23 L)

Dodać słodu oczywiście można i nie jest to strata jakiejś fortuny, ale (oczywiście zawsze jest jakieś ale) pasuje tez dać więcej wody, dłużej podgrzewać, dłużej wysładzać, trzeba mieć większy gar, dłużej schładzać i koniec końców wylać 3-4 L do zlewu.

Co przy większej ilość warek 10, 50, 100 daje już spore straty przede wszystkim piwa, czasu i kasy (strata kasy oczywiście najmniej boli) 

Wolałbym wydać raz 100-200 zł i przez 100 następnych warek mieć większą wydajność i wygodę.

Link to comment
Share on other sites

38 minut temu, cen16 napisał:

Jak zostawiasz 2-3 litry po chłodzeniu to masz czystą gęstwę bez chmielu?

Zawsze coś tam wpadnie, ale w czym to szkodzi? Ludzie sypią na zimno chmiel bez przelewania i później używają tej gęstwy i nie narzekają. Oczywiście nie zadał bym takiej gęstwy z piwa mocno chmielonego do takiego, gdzie chmiel gra drugoplanową rolę, ale np. gęstwa z APA do AIPA. Czemu nie.

42 minuty temu, cen16 napisał:

Wolałbym wydać raz 100-200 zł i przez 100 następnych warek mieć większą wydajność i wygodę.

Pewka. Co komu pasuje. 

Link to comment
Share on other sites

Pończocha na wylocie rozwiązuje problem większości osadów białkowych i chmielin, jest rozwiązaniem tanim i łatwym do dezynfekcji. Po użyciu nie trzeba jej myć bo jest jednorazowa. 

Poza tym, osady białkowe i chmieliny podczas fermentacji opadają na dno szybciej niż drożdże. Po fermentacji trzeba zebrać po prostu drożdże znad osadu chmielowo-białkowego. Odrobina białek i ewentualnych chmielin w niczym nie przeszkodzi, a jak gęstwa postoi dobę w lodówce, to one też opadną na dno w słoiku, a na górze będą czyste drożdże.

 

Dużo ważniejsze jest zadanie świeżej gęstwy niż babranie się z jej przemywaniem, odfiltrowywaniem chmielin i innych pierdół. Jak użyjesz starych drożdży to choćbyś przemywał gęstwę jak mistrz sushi ryż, to i tak nic dobrego z tego nie wyjdzie ;)

Link to comment
Share on other sites

Cytuj

Pończocha na wylocie rozwiązuje problem większości osadów białkowych i chmielin, jest rozwiązaniem tanim i łatwym do dezynfekcji. Po użyciu nie trzeba jej myć bo jest jednorazowa. 

Tak właśnie robię do tej pory, ale czasami mnie to wkurza bo jak się pończocha przytka osadami i chmielem to raz że brzeczka dochodzi do samego wężyka i palców, a dwa że bryzga cienkimi strumykami na boki zamiast do fermentora.

Mimo wszystko to jest chyba najlepsze rozwiązanie jakie do tej pory przetestowałem.

 

Cytuj

Poza tym, osady białkowe i chmieliny podczas fermentacji opadają na dno szybciej niż drożdże. 

Cytuj

a jak gęstwa postoi dobę w lodówce, to one też opadną na dno w słoiku, a na górze będą czyste drożdże.

Oczywiście nie jestem jakimś ekspertem ale z moich doświadczeń wynika że nie zawsze.

 

Cytuj

Po fermentacji trzeba zebrać po prostu drożdże znad osadu chmielowo-białkowego.

Nie zawsze jest to takie proste. Najprościej jest po przelaniu odstawić fermentor pod skosem na kilka minut i przelać gęstwę do naczynia.

Cytuj

Odrobina białek i ewentualnych chmielin w niczym nie przeszkodzi,

Odrobina nie, i w domowych warunkach chyba nigdy nikomu nie uda sie zebrać w 100% czyściutkiej gęstwy.

Ale jak jest tych syfów więcej niż odrobina to mogą być już problemy.

 

Cytuj

Dużo ważniejsze jest zadanie świeżej gęstwy niż babranie się z jej przemywaniem, odfiltrowywaniem chmielin i innych pierdół. Jak użyjesz starych drożdży to choćbyś przemywał gęstwę jak mistrz sushi ryż, to i tak nic dobrego z tego nie wyjdzie

Zgadzam się z tym w 100% i zawsze warze na drugi dzień po zebraniu gęstwy.

Link to comment
Share on other sites

3 minuty temu, cen16 napisał:

Tak właśnie robię do tej pory, ale czasami mnie to wkurza bo jak się pończocha przytka osadami i chmielem to raz że brzeczka dochodzi do samego wężyka i palców, a dwa że bryzga cienkimi strumykami na boki zamiast do fermentora.

Mimo wszystko to jest chyba najlepsze rozwiązanie jakie do tej pory przetestowałem.

Spróbuj przed dezynfekcją pończochy ją porozciągać naciskając ją na dłoń. Wtedy oczka stają się trochę luźniejsze i tak się nie zatyka, a osady i tak zatrzymuje. Potrząsanie i obijanie o ścianki fermentora też pomaga ją udrożnić. 

Link to comment
Share on other sites

Pończocha na wylocie rozwiązuje problem większości osadów białkowych i chmielin, jest rozwiązaniem tanim i łatwym do dezynfekcji. Po użyciu nie trzeba jej myć bo jest jednorazowa. 

Poza tym, osady białkowe i chmieliny podczas fermentacji opadają na dno szybciej niż drożdże. Po fermentacji trzeba zebrać po prostu drożdże znad osadu chmielowo-białkowego. Odrobina białek i ewentualnych chmielin w niczym nie przeszkodzi, a jak gęstwa postoi dobę w lodówce, to one też opadną na dno w słoiku, a na górze będą czyste drożdże.
 
Dużo ważniejsze jest zadanie świeżej gęstwy niż babranie się z jej przemywaniem, odfiltrowywaniem chmielin i innych pierdół. Jak użyjesz starych drożdży to choćbyś przemywał gęstwę jak mistrz sushi ryż, to i tak nic dobrego z tego nie wyjdzie
Ponczoche na wylocie tez stosowalem. Jedyny minus to taki, że jak w pończosze nazbiera się chmielu i innych osadów to piwo wypływa bokami i się niepotrzebnie napowietrza. Mimo wszystko warto pilnować żeby nie zaciągać za dużo osadów.

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka

Link to comment
Share on other sites

25 minut temu, Szalas85 napisał:

Spróbuj przed dezynfekcją pończochy ją porozciągać naciskając ją na dłoń. Wtedy oczka stają się trochę luźniejsze i tak się nie zatyka, a osady i tak zatrzymuje. Potrząsanie i obijanie o ścianki fermentora też pomaga ją udrożnić. 

Spróbuje przy następnym warzeniu. A jakiej gęstość DEN używacie najczęściej?

Oczywiście to jest temat dotyczący hop spidera i jego że tak powiem odwrotnego użycie.

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś doświadczenia w takim używaniu tego koszyczka to chętnie poczytam.

Edited by cen16
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.