Galadhen Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Witam serdecznie forumowiczów. Piszę w dziale piaskownica, ponieważ uważam się za wyjątkowo początkującego. Mam problem z kwaśnieniem piwa. Moje dwie ostatnie warki kwaśnieją mi w butelkach. Pierwsza z nich była w stylu belgian blonde, druga milk stout. Piwo w momencie rozlewania do butelek miało normalny smak. Dopiero po miesiącu, kiedy degustuję pierwsze butelki okazuje się, ze piwo jest lekko kwaśne. Nie jest to może bardzo intensywny smak, ale mnie odrobinę przeszkadza. Butelki oraz wszystkie inne sprzęty dezynfekuję środkiem OXI ONE. Wężyk do obciągu jest przelewany wrzątkiem. Fermentacja była prowadzono początkowo w pojemniku fermentacyjnym, potem cicha w balonie. Gdzieś musi być błąd, tylko nie potrafię go znaleźć. Będę wdzięczny za wszelkie sugestie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
dziedzicpruski Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 to napisz jeszcze ile razy wentylowałeś to piwo (zaglądanie,pomiary itp. ) Link to comment Share on other sites More sharing options...
Galadhen Posted April 9, 2011 Author Share Posted April 9, 2011 Przy burzliwej kilka razy, przy cichej chyba ani razu, nie licząc transferu do pojemnika fermentacyjnego w celu zmieszania z suchym ekstraktem i rozlania. Link to comment Share on other sites More sharing options...
pepek84 Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Może porządne potraktowanie całego sprzętu czymś mocniejszym , ACE lub domestosem. Link to comment Share on other sites More sharing options...
dziedzicpruski Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 no to może to jest przyczyna infekcji,też swoje pierwsze piwa zepsułem zaglądaniem i niepotrzebnymi pomiarami . przyjmij to do siebie,że lepiej nie robić niepotrzebnych pomiarów,bo i tak niczemu nie służą,dwa wystarczą po burzliwej i cichej-jeżeli interesuje cię końcowe blg . przelewaj przy uchylonych wiekach,a nie całkowicie otwartych wiadrach i zainwestuj w CLO2. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Galadhen Posted April 9, 2011 Author Share Posted April 9, 2011 CLO2? Na początku burzliwej zawsze podglądam, czy fermentacja już ruszyła. Rzeczywiście problem może być w transferze tuż przed butelkowaniem. Tylko jak ominąć ten element? Link to comment Share on other sites More sharing options...
bimbelt Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Ja bym upartywał problemu w tym wyparzaniu wężyka. Widocznie to za mało. Ja wszystkie narzędzia, które mają styczność z młodym piwem przechowuję w roztworze pirosiarczynu, w zamkniętym fermentorze. Nic nie ma szansy przeżyć. Link to comment Share on other sites More sharing options...
zoltek Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 (edited) Weź swoje zabutelkowane piwo, podłóż pod światło ( lekko przechylając butelkę) i zobacz czy tam gdzie piwo dotykało butelkę po przechyleniu zostaje otoczka na szkle. Będziesz wiedział mniej, więcej czy to infekcja Jak czyścisz butelki?? Edited April 9, 2011 by zoltek Link to comment Share on other sites More sharing options...
Galadhen Posted April 9, 2011 Author Share Posted April 9, 2011 Nie widzę żadnej otoczki... a może to jest błąd zacierania? Link to comment Share on other sites More sharing options...
dziedzicpruski Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 gdzie złapałeś infekcje,tego nikt ci nie powie,staraj się wprowadzić system który zminimalizuje to ryzyko. Link to comment Share on other sites More sharing options...
natrix Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Hej! Od zacierania to CI raczej piwo nie będzie kwaśnieć parę tygodni po zacieraniu. Łapiesz infekcję - może masz jakiś perfidny szczep w okolicy? Wężyk wywal i zastąp nowym, fermentatory i całą resztę potraktuj kilka razy różnymi środkami (jak zaraza przetrwała OXI, to padnie przy piro albo ACE Balon może być słabym punktem bo jest najtrudniejszy do wyczyszczenia i dezynfekcji. No i przy butelkowaniu możesz ominąć przelewanie i mieszanie z roztworem glukozy - syp ją bezpośrednio do butelek. Więcej pracy, ale eliminujesz jedno z potencjalnych miejsc infekcji. Powodzenia we wprowadzaniu programu "zero tolerancji" dla mikrobów innych niż drożdże piwne! Link to comment Share on other sites More sharing options...
rex5555 Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Nie upatrywałbym infekcji całej objętości zielonego piwa, a raczej elementu przez który ono przepływa. Najczęściej to wężyk, kranik oraz zawór grawitacyjny do rozlewu. Kranik (otwarty - open) dobrze wrzucić do wybielacza dzień przed rozlewem, np. w słoiku i zakręcić. Najlepiej gdy te wszystkie elementy dodatkowo wrzucisz do fermentora z ww OXI, i zostawisz na kilka dobrych minut. Oczywiście fermentor trzeba wytrząść, by roztwór wszędzie się dostał. Ogólnie wszytko co ma kontakt z piwem, drożdżami, także środek do refermentacji (najlepiej to go rozpuścić i przegotować) - musi być sterylne. Myj ręce, potem opłucz w OXI. Jak dezynfekujesz kapsle i butelki? Jaką wodę lejesz do OXI? Ja leję prawie wrzątek. Link to comment Share on other sites More sharing options...
anteks Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Nie widzę żadnej otoczki... a może to jest błąd zacierania? Błąd zacierania ? A gotowałeś póżniej to piwo? Cały sprzęt wymocz w acze , wrzątek nie jest najlepszym sposobem na dezynfekcję .Zainwestuj we wspomniane clo2, oxy .Powodzenia przy następnej warce Link to comment Share on other sites More sharing options...
Galadhen Posted April 9, 2011 Author Share Posted April 9, 2011 Czy przez clo2 mam rozumieć środki zawierające podchloryn? Dziękuję za wszystkie cenne uwagi, właśnie przygotowuje się do kolejnej warki i nie chciałbym tego popsuć. Co do pytań, to butelki myje domestosem, dezynfekuje OXI (rozpuszczanym w wodzie z kranu z dodatkiem wrzątku., kapsle są zalewane wrzątkiem na kilka minut. Od dawkowania glukozy do butelek wolałbym odejść ze względu na małą praktyczność, czas i potencjalną możliwość zakażenia(choć tak czy inaczej do niej dochodzi). Jeszcze mam takie pytanie, czy na etapie transferu brzeczki po chmieleniu, można ją zlać gorącą do fermentora i zostawić do ostygnięcia? (chwilowo brak możliwości chłodzenia) Link to comment Share on other sites More sharing options...
anteks Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Czy przez clo2 mam rozumieć środki zawierające podchloryn? Dziękuję za wszystkie cenne uwagi, właśnie przygotowuje się do kolejnej warki i nie chciałbym tego popsuć. Co do pytań, to butelki myje domestosem, dezynfekuje OXI (rozpuszczanym w wodzie z kranu z dodatkiem wrzątku., kapsle są zalewane wrzątkiem na kilka minut. Od dawkowania glukozy do butelek wolałbym odejść ze względu na małą praktyczność, czas i potencjalną możliwość zakażenia(choć tak czy inaczej do niej dochodzi). Jeszcze mam takie pytanie, czy na etapie transferu brzeczki po chmieleniu, można ją zlać gorącą do fermentora i zostawić do ostygnięcia? (chwilowo brak możliwości chłodzenia) http://dwutlenekchloru.com/?p=p_5 Kilka warek uwarzyłem i zawsze zlewam po cichej do fermentora z kranikiem z do którego dodaję rozpuszczony cukier i jest ok Jesli wszystko miałeś dokładnie zdezynfekowane to zakażenie może sie wkradło podczas częstego zaglądania Przy obecnych temp robię właśnie w ten sposób że zlewam gorącą brzeczke i zostawiam do ostygnięcia Link to comment Share on other sites More sharing options...
natrix Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Od dawkowania glukozy do butelek wolałbym odejść ze względu na małą praktyczność, czas i potencjalną możliwość zakażenia(choć tak czy inaczej do niej dochodzi). Jeszcze mam takie pytanie, czy na etapie transferu brzeczki po chmieleniu, można ją zlać gorącą do fermentora i zostawić do ostygnięcia? (chwilowo brak możliwości chłodzenia) Hej! Do ostygnięcia lepiej zostaw w tym garze co gotowałeś, a później przelewaj i napowietrzaj. A z sypaniem glukozy do butelek - wiem, że upierdliwe (ja robię zwykle tradycyjnie: mieszam z syropem glikozowym całość), ale omijasz przelewanie do nowego fermentatora, czyli o jedno ogniwo potencjalnego zakażenia mniej. Link to comment Share on other sites More sharing options...
natrix Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Przy obecnych temp robię właśnie w ten sposób że zlewam gorącą brzeczke i zostawiam do ostygnięcia Heh... to jak kolega Anteks radzi lać gorącą, to widać tak lepiej i moją radę w tym punkcie zignorować : Link to comment Share on other sites More sharing options...
Galadhen Posted April 9, 2011 Author Share Posted April 9, 2011 Używam fermentatora bez rurki, więc przy burzliwej fermentacji musi być lekko uchylony. Z praktyk winiarskich wiem, ze CO2 wystarczająco chroni nastaw. Czy więc nie lepiej w przypadku piwa zaopatrzyć się w pokrywę z rurką? Link to comment Share on other sites More sharing options...
natrix Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Używam fermentatora bez rurki, więc przy burzliwej fermentacji musi być lekko uchylony. Z praktyk winiarskich wiem, ze CO2 wystarczająco chroni nastaw. Czy więc nie lepiej w przypadku piwa zaopatrzyć się w pokrywę z rurką? W rurce będzie pięknie bulgotać ;) Ja czasami robię z rurką, a czasami z nałożoną luźno pokrywą. Teraz mam luźno przykrytego pilsa i bezstylowaca z rurką na burzliwych. reguły nie ma. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Hasintus Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Jeżeli już załapałeś infekcję, która objawia się w 2 kolejnych piwach to oznaczałoby, że problem jest w sprzęcie. Wężyki i drobne pierdułki najlepiej wymienić na nowe. Resztę należy najpierw oczyścić. Podane wyżej przez kolegów środki to środki dezynfekujące ale nie myjące. Najłatwiej przepłukać wszystko roztworem NaOH (kret do rur), potem dużo wody i dopiero środek dezynfekujący. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Makaron Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Resztę należy najpierw oczyścić. To jest najważniejsze! No można użyć również OXI proszek do wybielania dostępny w Lidlu. Do tego rękawice gumowe, miękka gąbka i cieżka praca. Link to comment Share on other sites More sharing options...
anteks Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Przy obecnych temp robię właśnie w ten sposób że zlewam gorącą brzeczke i zostawiam do ostygnięcia Heh... to jak kolega Anteks radzi lać gorącą' date=' to widać tak lepiej i moją radę w tym punkcie zignorować :[/quote'] Po wyłączeniu palnika robię łirpula i gorącą brzeczke dekantuję do fermentora. Nie zostawiam z chmielinami do ostygnięcia żeby się dodatkowo nie nachmieliło Link to comment Share on other sites More sharing options...
alkos Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Nie zostawiam z chmielinami do ostygnięcia żeby się dodatkowo nie nachmieliło Kwasy chmielowe izomeryzuja sie w roztworze - goryczka bedzie wzrastac nawet po separacji z chmielinami, dopoki nie schlodzisz ponizej circa 80C. Link to comment Share on other sites More sharing options...
anteks Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 Nie zostawiam z chmielinami do ostygnięcia żeby się dodatkowo nie nachmieliło Kwasy chmielowe izomeryzuja sie w roztworze - goryczka bedzie wzrastac nawet po separacji z chmielinami, dopoki nie schlodzisz ponizej circa 80C. Zanim, dojdzie do tych 80 °C trochę czasu minie i dlatego dekantuje co by nie przedobrzyć z goryczką Link to comment Share on other sites More sharing options...
alkos Posted April 9, 2011 Share Posted April 9, 2011 No ale wlasnie chodzi mi o to, ze dekantacja niewiele daje - goryczka wzrasta mimo tego. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts
Create an account or sign in to comment
You need to be a member in order to leave a comment
Create an account
Sign up for a new account in our community. It's easy!
Register a new accountSign in
Already have an account? Sign in here.
Sign In Now