Nie przesadzał bym z tą jakością dróg, nawierzchnia owszem dużo lepszej jakości, ale np. w takiej Irlandii drogi lokalne są wąskie (często samochody mijają się na styk), kręte i bez poboczy, autostrad nie mają tam za dużo. Drogi międzymiastowe biegną często przez miasta, brak obwodnic.
Duńskie drogi to też nie szerokie autostrady. Jeździłem tam dużo na rowerze i pamiętam, że zawsze gdy mijał mnie samochód zwalniał prawie do zera i omijał mnie łukiem, u nas nie raz miałem sytuację, że lądowałem w rowie bo samochód minął mnie z dużą prędkością prawie ocierając się o mnie. Zresztą to było powodem, że nie jeżdżę już na rowerze
Chciałem właśnie powiedzieć, że nasza mentalność powoduje, że jeździmy niebezpiecznie a po alkoholu dostajemy jeszcze fantazji.
Żeby było jasne dla mnie kierowca który wsiada do samochodu po alkoholu to potencjalny zabójca, (osobiście znam gościa którego cała rodzina zginęła bo pijany kierowca wpadł na nich rozpędzonym samochodem, koszmar).
Dalej nurtuje mnie pytanie dlaczego u nas jest tyle wypadków (bo wiem że to nie wina dróg, a z tym wyszkoleniem to też nie jest tak do końca źle)?