Skocz do zawartości

Brak bąbelków w cydrze.


Mateusz1324

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, w sobote minie 2 tygodnie od zabutelkowania mojego cydru i póki co zero oznak jakiegokolwiek gazu, butelka przy otwieraniu zachowuje sie jakbym otwierał niegazowaną wodę, Żadnego "syknięcia", żadnych bąbelków po otwarciu ani nic. Mam jedynie wrażenie że w smaku czuć bardzo delikatny mus ale nie jest to poziom zadowalający. Ja wiem że temat poruszany setki razy, ale żaden z nich nie rozwiał moich wątpliwości, więc postaram się szczegółowo opisać mój przypadek.

-sok nfc prosto od sadownika, tłoczony dzień wcześniej, świeżutki 20l

-fermentacja burzliwa 8 dni, zeszło ładnie do 0blg

-fermentacja cicha w celu klarowania (właściwie to i tak nic się nie wyklarowało) 13dni

-Przed rozlewem dosładzanie ksylitolem na smak, 600g na 20l (rozpuszczony w wodzie syrop, ostudzony do temperatury nastawu i wlany)

- Butelki do rozlewu: 20 sztuk nowych butelek (nie byłem pewny czy jakość mojego mycia butelek używanych będzie wystarczająca, więc częściowo zainwestowałem w nowe butelki) 20 butelek używanych, porządnie wymytych 2 tygodnie wcześniej a następnie zabezpieczonych folią aluminiową i gumką recepturką (patent od Jastrzębia, uwielbiam jego filmy, szkoda że już nie robi nowych)

- Przed rozlewem zdezynfekowane pirosiarczynem potasu (słaba opcja, na dzień dzisiejszy posiadam już sanipro). Jako że pirosiarczyn potasu posiada właściwości stabilizujące bałem się że pozostałe kropelki w butelkach ubiją mi drożdże i refermentacja nie wyjdzie, ale wszyscy zapewniali mnie że moge spokojnie lać, że takie ilości nie ubiją drożdży

-W międzyczasie gdy butelki schły do nastawu wlany syrop cukrowy, 100g cukru, czyli po 2,5g na butelkę (początkowo chciałem dać jakieś 4-5g/butelkę, ale po obejrzeniu wielu filmów na kanale Jastrzębia gdzie mówił że do piwka daje max 3g bo więcej grozi wybuchem tak i ja do cydru postanowiłem dać)

- Po dwóch godzinach od dezynfekcji (poczekałem tyle bo jednak nie ufałem piro) rozlałem i zakapslowałem kapslownicą Ornella (szczerze to wziąłem pierwszą lepszą, jak już do mnie przyszła to poczytałem że są lepsze w podobnych pieniądzach, jednak dzień przed rozlewem robiłem próbe i kapsluje szczelnie)

- Pierwszy tydzień po zakapslowaniu cydr stał w temperaturze pokojowej, około 23 stopni.

- Drugi tydzień spędził w piwnicy, około 8-12 stopni

 

Dziś odbyła sie pierwsza degustacja i niestety nic... Czy na podstawie tego wszystkiego jest ktoś w stanie stwierdzić czy coś poszło nie tak? Dezynfekcję przeprowadzałem najlepiej jak umiałem, nie chciałem schrzanić czegoś, na co poświęciłem w sumie sporo czasu. Czytałem sporo wątków na ten temat, wyczytałem że cydry fermentujące kilka miesięcy potrafią także kilka miesięcy refermentować, ja jednak szybko sie uwinąłem ze swoim to myślałem, że równie szybko sie nagazuje. A może jeszcze nie wszystko stracone, i poczekać jeszcze kilka tygodni? Może powrót do pokojowej temperatury pobudzi raz jeszcze drożdże. Drożdże jakie użyłem to browin ciderini.

 

Z góry dziękuje za każdą odpowiedź.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Mateusz1324 napisał(a):

- Drugi tydzień spędził w piwnicy, około 8-12 stopni

Ja bym tu się doszukiwał źródła. Próbowałem w tym sezonie dwóch cydrów po tygodniu i gazu było malutko. Po 2 tygodniach tak średnio, po 3 już fajnie. Tyle że u mnie cały czas stoją w temp pokojowej, a Ty pewnie zatrzymałeś refermentację po tygodniu obniżeniem temperatury.

 

Ja bym przeniósł butelki jeszcze na tydzień-dwa w cieplejsze miejsce i powinno być ok 🙂

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dosłownie wszystkie źródła na jakich bazowałem twierdziły, że pierwsze kilka dni w cieple, żeby drożdże wytworzyły CO2, a reszta refermentacji w chłodniejszej temperaturze tak aby cydr tym CO2 się nasycił. No ale spróbuje, dziś wezmę z powrotem do pokoju. Swoją drogą piwko jak będę robił w przyszłości to też refermentację przeprowadzać kilka tygodni w temperaturze w której była prowadzona fermentacja? 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak. Piszę o moich i wyłącznie moich obserwacjach na moich warkach i to co u mnie się sprawdza.

 

Ja zawsze refermentuję przez 4g cukru/butelkę pół litra. Z moich obserwacji wynika że czas nagazowania nie jest równomierny dla różnych typów piw i cydru.

W moim browarze zauważyłem taką prawidłowość że:

- piwa pszeniczne refermentują najszybciej (po 1-1,5 tygodnia są mocno nagazowane),

- piwa jęczmienne 2 (a czasem nawet 3 tygodnie) żeby miały odpowiedni poziom gazu,

- cydry 2,5 tygodnia to absolutnie minimum, po 3-3,5 zwykle jest już bardzo dobrze.

Mówię oczywiście o przechowywaniu ich w tym czasie w temperaturze pokojowej tj. w okolicy 21-22 stopnie, ale dla mnie to nie problem bo akurat tyle mam w piwnicy. Po tym czasie już można trzymać je wszędzie (oczywiście w granicach rozsądku), ponieważ poziom nagazowania się nie zmienia.

 

Ogólnie mówi się ze 2 tygodnie wystarczy, ale IMO jest to mocne uśrednienie. Drugą rzeczą jeszcze jest fakt dojrzewania - tak naprawdę to ja już się nauczyłem żeby swoich trunków próbować najwcześniej po 3 tygodniach (a najlepiej miesiącu), poza piwami pszenicznymi które czasami u mnie do tych 3 tygodni nie dotrwają bo już po tygodniu są popijane 🙂

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Mateusz1324 napisał(a):

Dosłownie wszystkie źródła na jakich bazowałem twierdziły, że pierwsze kilka dni w cieple, żeby drożdże wytworzyły CO2, a reszta refermentacji w chłodniejszej temperaturze tak aby cydr tym CO2 się nasycił.

To jest sensowne podejście, ale zakładając że drożdże przejadły już cukier w butelce. Jeśli nie zeżarły całości, to wrzucając je do niższej temperatury utrudniłeś im robotę, dlatego się wleką. Wstaw na tydzień-dwa do ciepłego, po tym czasie spróbuj. Jak będzie dobrze to możesz znowu je wrzucić do zimna. 

 

Tak z ciekawości - jakiego szczepu użyłeś?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, mdadela napisał(a):

Ogólnie mówi się ze 2 tygodnie wystarczy, ale IMO jest to mocne uśrednienie. Drugą rzeczą jeszcze jest fakt dojrzewania - tak naprawdę to ja już się nauczyłem żeby swoich trunków próbować najwcześniej po 3 tygodniach (a najlepiej miesiącu), poza piwami pszenicznymi które czasami u mnie do tych 3 tygodni nie dotrwają bo już po tygodniu są popijane 🙂

zniosłem wszystko z powrotem do pokoju. i cierpliwie będę czekał.

 

3 godziny temu, ciezkicoswybrac napisał(a):

To jest sensowne podejście, ale zakładając że drożdże przejadły już cukier w butelce. Jeśli nie zeżarły całości, to wrzucając je do niższej temperatury utrudniłeś im robotę, dlatego się wleką. Wstaw na tydzień-dwa do ciepłego, po tym czasie spróbuj. Jak będzie dobrze to możesz znowu je wrzucić do zimna. 

 

Tak z ciekawości - jakiego szczepu użyłeś?

rozumiem, dziękuje za odpowiedź, cydr już z powrotem w pokoju. Drożdży użyłem browin ciderini.

 

2 godziny temu, BROWAR KWARTA napisał(a):

ZOSTAW NA MIESIĄC ALBO DŁUŻEJ W TEMPERATURZE POKOJOWEJ I BĘDZIE DOBRZE :)

Tak uczynię, będę po jednej butelce otwierał co tydzień i sprawdzał.

 

30 minut temu, INTseed napisał(a):

Do klarowania soków tłoczonych dodaj pektoenzym.
Jak masz 10-12C w piwnicy zrób sobie na W34/70. Najlepszy wychodzi. I nie dodawaj do wszystkiego ksylitolu.

pektoenzym był dodany po przelaniu na cichą, jeśli chodzi o klarowanie popełniłem inny błąd, Cichą fermentacje przeprowadzałem w tej samej temperaturze co burzliwą, po fakcie doczytałem, że cydr dużo lepiej klaruje sie w chłodnej temperaturze co dziś zauważyłem w butelkach. po tygodniu w piwnicy osiadł cały osad na dnie butelek, a cydr stał sie mega klarowny zupełnie jak sklepowe piwo, następnym razem wyniosę od razu na cichą do piwnicy. Ksylitolu oczywiście wszędzie nie będę dodawał, ale cydr wytrawny to coś kompletnie nie dla mnie.

 

 

Bardzo dziękuje za odpowiedzi :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Klarowność cydru nie jest czymś na czym mi wybitnie zależy i nie o tym wątek, miałem pektoenzym to dodałem i tyle. Miąższ i tak opadł podczas burzliwej dosyć mocno, ponad 1l go zostało na dnie po ośmiu dniach fermentacji, a źródła którymi sie kierowałem podawały, że pektoenzym i tak najlepiej działa już po fermentacji gdy już wszystko spokojnie odpoczywa. Uważam, że problemem w tym przypadku była tylko temperatura, a nie to kiedy dodałem pektoenzym bo tak jak pisałem, wystarczył tydzień w butelkach w chłodnej piwnicy żeby sporo go opadło. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...