Szczerze mówiąc, chociaż szanuję Twoje zdanie, doświadczenie i zapewne wiedzę - to nie rozumiem Twojego podejścia.
W czym problem?
W tym, że ktoś miał 4 warki na koncie i piwo wysłał? No i co z tego? Zapłacił za wysyłkę, opłacił udział i czekał z nadzieją "a nóż widelec dobre piwo zrobiłem...", dostanie metryczkę i zapewne (wierzę w to) wyciągnie lekcje.
Odsyłanie do książek to metoda nauczania z lat zacofania, czyli lejmy łyżką po łapach bo miał odwagę słabe piwo wysłać na konkurs.
Myślę, że należy się cieszyć z obsady każdej kategorii. To jest skala tego, że piwowarstwo domowe żyje, że mamy internet, transport kurierski, telefony, światłowody i komunikację - wykorzystajmy to, a nie zabijamy dołowaniem się "do książek".
Pozdrawiam, młody adept sztuki piwowarskiej