Amerykanie z tego co wiem chętnie stosują no chill i piwka pewnie smaczne warzą, a wanna to kilkunastokrotnie szybciej schłodzona brzeczka więc powinno być jeszcze lepiej w teorii. Mi natomiast przy metodzie no chill i sporych ilościach granulatu na flameout wychodziła łodyga i trawa, po przejściu na chłodnicę była znaczna poprawa. Nie wiem w czym tkwi problem, może w świeżości chmielu, może jeszcze gdzieś indziej?