Najpierw teoria później praktyka. Tak było od stuleci.
Niedawno nasza milicka młoda piosenkarka napisała takie coś. I ja się z tym zgadzam w 100%.
Jak patrzę z boku na gimnazjalną i licealną młodzież, marzy mi się powrót do systemu mistrz-czeladnik, żeby taki jeden z drugim terminował przy miotle i ścierce dla posiadania okazji podglądnięcia, dowiedzenia się, podpytania. A jak zasłuży i będzie się nadawał, może się czegoś będzie mógł nauczyć. To jest straszne, co się dzieje...