bimbelt Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 Wszystkie kalkulatory jakie znam uwzględniają temperaturę. Ciekawi mnie jaki wpływ ma temperatura na refermentację? Link to comment Share on other sites More sharing options...
zbynekkk Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 Na wynik refermentacji raczej ma mały wpływ. Chodzi tu raczej o temperaturę w jakiej rozlewamy młode piwo. Im jest zimniejsze, tym więcej pozostało w nim CO2 po fermentacji i tym mniej potrzeba surowca do refermentacji. Link to comment Share on other sites More sharing options...
cyfronik Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 Trochę się nad tym zastanawiałem, a ponieważ gazuję piwa tak jak uwzględnia to styl - czyli czasami bardzo słabo, więc ilość CO2 już znajdującego się w młodym piwie ma dość duże znaczenie. Doszedłem do wniosku, że temperaturę należy podawać nie w momencie rozlewu, ale najwyższą temperaturę w jakiej to piwo fermentowało. Przykładowo rozlewam bittera, po cichej w temp 8°C, który fermentował w 17°C. Skoro ileś tam gazu zostało w 17 to nagle cudownie nie zwiększyła się jego ilość w 8°C, zwłaszcza, że fermentacja jest już zakończona. Link to comment Share on other sites More sharing options...
admiro Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 Trochę się nad tym zastanawiałem, a ponieważ gazuję piwa tak jak uwzględnia to styl - czyli czasami bardzo słabo, więc ilość CO2 już znajdującego się w młodym piwie ma dość duże znaczenie. Doszedłem do wniosku, że temperaturę należy podawać nie w momencie rozlewu, ale najwyższą temperaturę w jakiej to piwo fermentowało. Przykładowo rozlewam bittera, po cichej w temp 8°C, który fermentował w 17°C. Skoro ileś tam gazu zostało w 17 to nagle cudownie nie zwiększyła się jego ilość w 8°C, zwłaszcza, że fermentacja jest już zakończona. Faktycznie! To może być powód słabego nagazowania kliku moich piw, do obliczeń przyjmowałem temperaturę z momentu rozlewu (niższą). Link to comment Share on other sites More sharing options...
josefik Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 (edited) Temperaturę podajemy taką jaka była na burzliwej. edit Podaje taką na jakiej burzliwa się zakończyła. Edited January 16, 2011 by josefik Link to comment Share on other sites More sharing options...
coder Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 IMO istotna jest temperatura rozlewu Link to comment Share on other sites More sharing options...
josefik Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 W sumie jak dla mnie specjalnej różnicy nie ma bo te temperatury w większości się u mnie się pokrywają. Link to comment Share on other sites More sharing options...
earl Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 A na przykład taki alt? Niedługo będę musiał własnie alta zabutelkować, i wtedy temperatura fermentacji czy rozlewu ? różnica ponad 10 °C . Link to comment Share on other sites More sharing options...
seniorroberto Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 A na przykład taki alt? Niedługo będę musiał własnie alta zabutelkować, i wtedy temperatura fermentacji czy rozlewu ? różnica ponad 10 °C . Na swój użytek przyjmuję temperaturę, w jakiej będzie stało zabutelkowane piwo przez pierwszy tydzień - tyle trzymam w kuchi, gdzie rozlewam. Po tygodniu znoszę do piwnicy - ~ 14°C . Link to comment Share on other sites More sharing options...
zbynekkk Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 (edited) To, w jakiej temperaturze będzie stało piwo po zabutelkowaniu, ma wpływ tylko i wyłącznie na to, jak szybko piwo nam się nagazuje i jakie związki estrowe przy okazji się wytworzą. Jeśli korzystamy z kalkulatora, dzięki któremu chcemy ustalić dawkę surowca de refermentacji, należy wpisać, i tu są różne szkoły, temperaturę w czasie fermentacji, burzliwej, cichej, lub tej jaka posiada piwo w momencie jak je rozlewamy. Ja przyjmuję tą ostatnią. Wpisywanie temperatury w jakiej będzie stało piwo po zabutelkowaniu, w czasie refermentacji, jest bez sensu, brak związku przyczynowo-skutkowego. Edited January 16, 2011 by zbynekkk Link to comment Share on other sites More sharing options...
seniorroberto Posted January 16, 2011 Share Posted January 16, 2011 To, w jakiej temperaturze będzie stało piwo po zabutelkowaniu, ma wpływ tylko i wyłącznie na to, jak szybko piwo nam się nagazuje i jakie związki estrowe przy okazji się wytworzą. Jeśli korzystamy z kalkulatora, dzięki któremu chcemy ustalić dawkę surowca de refermentacji, należy wpisać, i tu są różne szkoły, temperaturę w czasie fermentacji, burzliwej, cichej, lub tej jaka posiada piwo w momencie jak je rozlewamy. Ja przyjmuję tą ostatnią. Wpisywanie temperatury w jakiej będzie stało piwo po zabutelkowaniu, w czasie refermentacji, jest bez sensu, brak związku przyczynowo-skutkowego. To, co napisałem, nie jest żadną teorią (bo takiej nie mam) ni szkołą, tylko informacją, jak robię... Z drugiej strony - nie popełniam (choć tylko intuicyjnie ) większego błędu a stosunku do "szkół", ponieważ w ten sposób dodaję surowca w ilości odpowiadającej temperaturze rozlewu (kuchnia, 20°C), jak wylicza mi BS. Po tygodniu większość piw, jakie robię, posiada już na tyle stosowne nagazowanie i smak, by rozpocząć wstępne spożycie, co skwapliwie czynię... Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzechu_k Posted January 17, 2011 Share Posted January 17, 2011 Z moich obserwacji wynika, że nie mogę brać pod uwagę temp. rozlewu. Dwa piwa fermentowałem w temp. pokojowej, potem pod koniec cichej (5-6 dni) przeniosłem je do 5°C. Przy rozlewie wiadomo temp. nieco się podniesie. Jednak piwa wyszły za słabo nagazowane. Przy Grodziszu to nie przeszkadza bardzo bo jest mocno gazowany, a mój ma gazu jak pils - da się wypić. Problem mam z popłuczynami po RISie "piernikowym". Tam gazu jest b. mało nie mówiąc już o pianie. W zasadzie robi wrażenie piwa rozgazowanego. Przy następnych takich eksperymentach wezmę pod uwagę temp. ferm. burzliwej i nie będę starał się celować w górną granicę danego stylu (jak robię teraz) dla bezpieczeństwa butelek (i mojego). Link to comment Share on other sites More sharing options...
zgoda Posted January 17, 2011 Share Posted January 17, 2011 U mnie przed rozlewem piwo zawsze stoi ok. 10h w temperaturze pokojowej (przynoszę z piwnicy rano, rozlewam wieczorem). Ile by tam CO2 nie było, to i tak wyleci jak się piwo ogrzeje, więc jak nie brać tego pod uwagę? W temperaturze 20°C nie będzie miało więcej CO2 niż w 11°C. Czegoś z tej dyskusji nie rozumiem. Gdyby brać pod uwagę temperaturę fermentacji, to musiałbym mu liczyć jak dla 11°C - a tyle gazu w nim nie ma, bo się już ogrzało do 20°C. Link to comment Share on other sites More sharing options...
JacekKocurek Posted January 17, 2011 Share Posted January 17, 2011 U mnie przed rozlewem piwo zawsze stoi ok. 10h w temperaturze pokojowej (przynoszę z piwnicy rano, rozlewam wieczorem). Ile by tam CO2 nie było, to i tak wyleci jak się piwo ogrzeje, więc jak nie brać tego pod uwagę? W temperaturze 20°C nie będzie miało więcej CO2 niż w 11°C. Czegoś z tej dyskusji nie rozumiem. Gdyby brać pod uwagę temperaturę fermentacji, to musiałbym mu liczyć jak dla 11°C - a tyle gazu w nim nie ma, bo się już ogrzało do 20°C. Skutek skrótu myślowego: jeżeli na cichej jest niższa temp. niż na burzliwej to brać temp. burzliwej. Jest tu jeszcze jedno założenie: praktyczny brak fermentacji w trakcie "cichej", bo już zejście o ułamek °Blg nasyci piwo do poziomu odpowiadającego temp. fermentacji cichej. Konkretnie w Twoim wypadku, do obliczeń bierzesz temp. pokojową, no może o 1-2 mniej, bo raz, że nie koniecznie w tym czasie piwo osiągnie tę temp. a dwa, że proces odgazowania trochę trwa, i stan równowagi wcale nie musi zostać osiągnięty. Inna sprawa, że nasycenie "właściwe" to zwykle dość szerokie "widełki". Link to comment Share on other sites More sharing options...
zgoda Posted January 17, 2011 Share Posted January 17, 2011 Na mój informatyczny pomyślunek to do wyliczeń powinno się brać najwyższą temperaturę po zakończeniu fermentacji. Link to comment Share on other sites More sharing options...
JacekKocurek Posted January 17, 2011 Share Posted January 17, 2011 Na mój informatyczny pomyślunek to do wyliczeń powinno się brać najwyższą temperaturę po zakończeniu fermentacji. Tak, to jest słuszna koncepcja Link to comment Share on other sites More sharing options...
rysmis Posted January 17, 2011 Share Posted January 17, 2011 A bierzecie pod uwagę to, że jeśli się piwo po zakończeniu fermentacji wstawi do zimniejszego pomieszczenia to po jakimś czasie w piwie się rozpuści dwutlenek węgla znajdujący się nad lustrem. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Sojer Posted January 17, 2011 Share Posted January 17, 2011 Dobra... Do tego dodajmy jeszcze szczelne zamknięcie fermentora bez rurki i znów będzie inaczej... Miałem kiedyś taką sytuację, że piwo było lekko musujące, bo fermentor zamknąłem na amen. Od tego czasu daję mu nieco luzu, by CO2 miał gdzie uciekać. Link to comment Share on other sites More sharing options...
grzechu_k Posted January 17, 2011 Share Posted January 17, 2011 A bierzecie pod uwagę to, że jeśli się piwo po zakończeniu fermentacji wstawi do zimniejszego pomieszczenia to po jakimś czasie w piwie się rozpuści dwutlenek węgla znajdujący się nad lustrem. Tylko jeśli przeleję to piwo na cichą i na niej nie za bardzo będzie fermentowało tylko się wyklaruje to nad lustrem piwa nie mam zbyt wiele CO2. I o to chodzi. Ja będę brał pod uwagę temp na zakończenie fermentacji burzliwej, bo f. cicha jest w niższej temp. Link to comment Share on other sites More sharing options...
19Mateusz87 Posted July 12, 2015 Share Posted July 12, 2015 Sorki za odgrzewanie starego kotleta ale mam pewne wątpliwości. Dla piw górnej fermentacji mam jasność.Taki przykład: Piwo fermentuje w 18°C, zlewam na cichą na 10°C. Piwo podczas rozlewu ma 10°C, surowiec do refermentacji obliczam dla 18°C, dlatego, że w piwie o temp. 10°C jest tyle samo CO2 co piwo o temp. 18°C, tylko z tą różnicą, że CO2 jest lepiej rozpuszczone. A jak to jest z piwami dolnej fermentacji? Np. Piwo fermentuje w temp. 9°C, pod koniec podnosimy do 16°C, a następnie obniżamy temp. do 2°C na czas lagerowania. Logicznie myśląc, podnosząc temp. do 16°C spowodujemy uwolnienie CO2 z piwa, dlatego surowiec do refermentacji powinien być obliczany dla 16°C a nie dla temp. rozlewu piwa czyli 2°C. Czy na pewno tak? Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dr2 Posted July 12, 2015 Share Posted July 12, 2015 Dla piw górnej fermentacji mam jasność IMHO, dla dolnej właśnie fermentacji to dobrze podchodzisz do sprawy bo temperaturę obniżasz dopiero po ustaniu fermentacji (produkcji CO2). Jednak właśnie dla górnej fermentacji to chyba nie do końca prawidłowo wnioskujesz. Zauważ, że jeżeli zlewam na cichą na 10°C to piwo nadal fermentuje i wydziela się CO2, które jeśli może (a może) rozpuszcza się w piwie Swoją drogą tego tylko z tą różnicą, że CO2 jest lepiej rozpuszczone jakoś nie rozumiem, gaz albo jest rozpuszczony, albo nie więc co to znaczy "lepiej"? Link to comment Share on other sites More sharing options...
19Mateusz87 Posted July 12, 2015 Share Posted July 12, 2015 Racja, na cichej piwo jeszcze zejdzie choćby o 0,5°Blg. A jeśli zastosować przedłużoną burzliwą, poczekać do zakończenia fermentacji, zlać do lagerowania a następnie po np. miesiącu butelkowanie. Wtedy w obliczeniach brać pod uwagę najwyższą temp. fermentacji? W przypadku dolnej fermentacji będzie to przerwa diacetylowa. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dr2 Posted July 12, 2015 Share Posted July 12, 2015 Wtedy w obliczeniach brać pod uwagę najwyższą temp. fermentacji? niby tak, ale raczej patrząc tylko na koniec fermentacji. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts
Create an account or sign in to comment
You need to be a member in order to leave a comment
Create an account
Sign up for a new account in our community. It's easy!
Register a new accountSign in
Already have an account? Sign in here.
Sign In Now