Skocz do zawartości

somek

Members
  • Postów

    194
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez somek

  1. Drożdże osiadają najczęściej z dwóch przyczyn: 1. za niska temperatura 2. nie ma już cukru, który można fermentować W Twoim przypadku pewnie już zeżarły cukier, który dałeś do refermentacji i teraz sobie na dno opadają. To znaczy, że już dużo więcej co2 Ci nie naprodukują. Teraz trzeba dać jeszcze czas, aby dwutlenek węgla dobrze rozpuścił się w piwie.
  2. Jeżeli to suchy ekstrakt to możesz go wykorzystać do refermentacji.. a jeżeli masz ekstrakt w puszce to rób piwo.. piwa nigdy za wiele. I polecam dokupić sobie fermentator, albo nawet ze dwa fermentatory.. tego też nigdy za wiele, no i nie musisz czekać, aż jedno piwo skończy fermentować, żeby zacząć robić następne.
  3. Doskonale precyzyjne określenie. Pewnie to miało znaczyć, że dobrze jest trochę napowietrzyć brzeczkę. Się czepiasz
  4. Następnym razem polecam zrobić rehydratację drożdży. Wtedy dodajesz do fermentatora już dobrze uwodnione drożdże, które o wiele szybciej zajmują brzeczkę i zaczynają fermentację. Wrzucając je bezpośrednio do brzeczki powodujesz, że ciśnienie osmotyczne niszczy ściany komórkowe drożdży i dużo z nich ginie. W saszetce jest spory zapas drożdży. Producent bierze pod uwagę wrzucanie ich prosto do fermentatora. A jak napowietrzałeś brzeczkę? Może za słabo? Przeczytaj to: http://www.wiki.piwo.org/index.php/Fermentacja_brzeczki#Napowietrzenie_brzeczki
  5. Zimna woda + szklanka ACE na godzinę. Przelewam później do wolnego wiadra' date=' a po zlaniu piwa zalewam tym fermentator, w który odbywała się fermentacja burzliwa.[/quote'] Muszę spróbować z ACE. Wydaje się to metoda prosta, tania i skuteczna!
  6. Na burzliwej też się przydaje szczególnie z reduktorem osadów. Dla zbieraczy gęstwy to spore ułatwienie. Dla zbieraczy gęstwy to spore ułatwienie. No właśnie też myślałem, że kranik będzie mi pomocny po burzliwej. Ale chyba wolę jednak pooperować sobie trochę wężykiem w wiadrze, żeby zdekantować piwo na cichą, niż męczyć się z dezynfekcją i zamocowaniem kranika. Szczególnie ostatnio mnie to wkurzyło, jak przelałem do wiadra piwo a z kranika zaczęło kapać. Musiałem zdezynfekować jeszcze jedno wiadro i kranik a potem znowu przelać piwo. Więc podziękuje za te kraniki i będę je używał tylko do butelkowania.. wtedy nawet może sobie trochę pokapać.. przez godzinę nie stracę dużo piwa a przez tydzień pewnie by wykapało z połowę wiadra! A gęstwę można pozbierać sobie zdezynfekowaną łyżką. Ja tak ostatnio robiłem.
  7. E taam.. balon jest ciężki i nieporęczny - wolę wiadro:D A jak dezynfekujesz ten balon?
  8. somek

    Gal wita

    A i owszem.. Również witam!
  9. Właśnie do takiego samego wniosku dochodzę . Zawsze kran wyparzam wrzątkiem a potem jeszcze traktuje oxi, no i trzeba go jeszcze dobrze dokręcić - to sporo czasu zajmuje. A jakie są zalety stosowania kranu? Narazie znalazłem tylko jedną - nie trzeba trzymać wężyka podczas przelewania na cichą, bo podłączałem go sobie pod kranik! I co tylko tyle, a roboty w bród? Że też wcześniej się nad tym nie zastanawiałem!
  10. Ja, za radą niektórych bardziej doświadczonych na tym forum, nie dociskam na burzliwej pokrywy fermentatora, dzięki czemu woda nie wychlapuje mi się z rurki. Zastanawiam się, czy w ogóle nie zrezygnować z rurki i kranika przy burzliwej, bo jest z tym tylko dużo zabawy podczas odkażania. Do następnej burzliwej wezmę po prostu fermentator bez żadnych dziur i pokrywę jedynie położę na wiadrze, żeby sobie co2 uchodziło. Powinno być dobrze Na cichą też zlewam zawsze do fermentatora z kranikiem i znowu mam dużo zabawy z odkażaniem. A ostatnio miałem problem z nieszczelnym kranikiem i musiałem piwo zlać do innego fermentatora, także tylko się przez to narobiłem niepotrzebnie. Uproszczę sobie proces na maksa i na cichą będę zlewał do fermentatora tylko z rurką w pokrywie i tym razem pokrywę dobrze docisnę. Po fermentacji będę dekantował piwo wężykiem. Ten kranik to wcale nie jest aż takie uroszczenie. Będę go wykorzystywał tylko podczas rozlewania do butelek - tu rzeczywiście się przydaje.
  11. W czasie fermentacji, czy to wino, czy piwo, wydostaje się z fermentatora dużo dwutlenku węgla.. może stąd to podobieństwo zapachów;] Ale da się wyczuć różnice. W winie i piwie są przede wszystkim inne drożdże. A jeżeli tylko zachowałeś choć podstawowe zasady dezynfekcji, to będzie wszystko ok Ja swoje piwo z brew kita piłem po 7 miesiącach i było nadal super .. Ale jak zrobiłem i spróbowałem piwo zacierane ze słodów, to już więcej piwa z brew kita nie zrobię!
  12. Racja. Wątpię, żeby w piwie po trzech tygodniach (tydzień burzliwej i dwa tygodnie cichej) były jeszcze jakieś cukry do fermentowania. No chyba, że fermentacja nie odbywała się w wymaganych warunkach temperaturowych. Też bym dłużej niż dwa tygodnie nie trzymał na cichej fermentacji. Chyba że pokuszę się kiedyś na piwo powyżej 20°Blg. Ale na to jeszcze czas . Przemyss, sprawdź jeszcze raz swój areometr w kranówce o temperaturze 20°C oraz organoleptycznie swoje piwo a potem przelewaj na cichą. Najwyżej będziesz miał piwo za słodkie. A jak później drożdże ruszą na nowo w butelkach to w ostateczności będziesz miał granaty, albo przegazowane piwo:D.
  13. Czytałem w którymś wątku, że ktoś zapomniał o piwie w piwnicy i stało sobie w fermentatorze ponad rok i to na burzliwej! Podobno piwo było dobre w smaku a autor posta był za obaleniem tezy, że długie przetrzymywanie piwa nad drożdżami negatywnie wpływa na jego smak.
  14. Spróbuj tego piwa. W 7°Blg powinieneś poczuć słodkość, a po wyschnięciu na skórze powinno się kleić. Jeżeli tego nie zauważysz to pewnie zeszło Ci już niżej i stawiam na to, że coś nie tak masz z areometrem (może rzeczywiście ta mętność jakoś wpływa na pomiar). A Twoje piwo wyszło naprawdę mętne. Po 6 dniach drożdżaki i męty powinny już sobie osiadać na dnie a u góry powinno być już w miarę klarowne piwo - a już na pewno piwo nalane do rurki pomiarowej powinno być przezroczyste. Może za duże dziury porobiłeś w wiadrze filtracyjnym. Polecam filtrator z oplotu - u mnie się sprawdza bardzo dobrze. A jeżeli piwko wyjdzie dobre w smaku to pij, jeżeli zmętnienie Ci nie przeszkadza .
  15. Moje niestety już się rozeszło.. Zostawiałem jedną butelkę, żeby zobaczyć jak smakuje choćby po miesiącu leżakowania . Może następne piwo dłużej postoi. No cóż, trzeba się brać za ważenie!
  16. Hehe.. Moje Irish Red Ale (pierwsza warka z zacieraniem) też było strasznie mętne. Wydaje mi się jednak, że gdybym zawrócił z 20L tak jak Ty to pewnie miałbym nieco lepiej przefiltrowane. No i po chmieleniu granulatem też nie przyłożyłem się do dokładnego zdekantowania znad chmielin i dużo tego trafiło mi do fermentacji. Przelewając jednak na cichą a potem do butelek pozbyłem się znacznej części osadu. Mimo to piwo dalej nie było 100% klarowne, ale po tygodniu refermentacji sporo osiadło na dnie butelek. Przelewając jednak do szklanki trzeba było uważać, żeby nie ruszyć osadu z dna butelki, bo piwo w szklance znów robiło się mętne. Nie wpłynęło to jednak jakoś na smak więc nie ma się co łamać. Na "idealne piwo" można jeszcze zaczekać. Choć nie wiem czy jest to aż tak ważne. Ja się cieszę, że wychodzi smaczne. A następnym razem bardziej przyłożę się do filtracji!
  17. Dodałem więcej w galerii "Warzenie piwa domowego -> Fermentacja"
  18. Ja właśnie użyłem całej gęstwy z poprzedniego lżejszego piwka. Efekt: http://www.piwo.org/forum/postgallery.php?pid=68802&filename=DSC_7254.JPG
  19. Przepraszam Cię, myślałem, że Ty nie na poważnie z tym espumisanem! A teraz całkiem poważnie, jak zrobić taki roztwór do depianizacji piwa ?
  20. Dobre! A ile tabletek na 25 litrów piwka, żeby mu się nie odbijało i nie miało wzdęcia?
  21. Następnym razem rzeczywiście zastanowię się nad ilością dodawanych drożdżaków. Ale tak szkoda mi było spłukiwać w kibelku tak pięknie rozmnożone we wcześniejszym piwku drożdże, że dodałem całość . Teraz już wiem, że tylko kłopotów sobie narobiłem. Ale ładnie to wyglądało. Może wieczorem jakieś fotki wrzucę do galerii. Mam nadzieję tylko, że nie naraziłem piwka na zakażenie jakieś, bo stało otwarte z 7 godzin :o.
  22. No... wrzuciłem wszystko, co miałem po RIA . Na oko jakieś 0,5L. Ale była bardzo gęsta i klejąca, tak, że nie spadała z łyżki.
  23. No właśnie nie wiem.. nie chcę w tym grzebać.. A jakbym miał zamknąć wieko, to muszę zebrać dużo piany.. Poczekam jeszcze, jak za godzinę nie zacznie opadać, to zbieram pianę, zatykam deklem i wsadzam wężyk do słoika ze środkiem dezynfekującym.
  24. Tylko jak to zabezpieczyć? Piana wcale nie opada, ale zaraz chyba mi z wiadra wylezie :o. Zacząć to zbierać i do kibla z tym?
  25. Na razie jeszcze się wstrzymuję z zatykaniem wiadra deklem. Piana jest już wyżej niż brzeg wiadra! Chyba przesadziłem z ilością tych drożdży . Piwa mam jakieś 25L a wiadro 32L. Na jak długo mogę to zostawić otwarte? Jacer, ile czasu zostawiasz otwarte wiadro?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.