coder Posted December 31, 2009 Share Posted December 31, 2009 Chciałbym, zebyście podzielili się swoimi obserwacjami n.t. przełomu (osadu gorącego), bo coraz częściej go nie uzyskuję. Dziś robiłem pilsa z dekokcją i nie było ani grama przełomu - czysty jak łza do końca gotowania. Być może to przez to, że użyłem dużego worka na chmiel; on zaburza cyrkulację brzeczki w garze i cały chmiel jest w środku, nie ma pływających paprochów które mogą robić za centra powstawania osadu. Z innych czynników słyszałem, że warto od razu jak schodzi filtrat zacząć mocno gotować (tak zrobiłem), utrzymać pH powyżej 5 (było 5.4). Zależy to też zapewne od słodu (konsekwentnie używam Brewferm, teraz Castle - podobno to ta sama słodownia), jakości chmielu (pils był dość solidnie chmielony) i przerwy białkowej (konsekwentnie nie robię). Link to comment Share on other sites More sharing options...
elroy Posted December 31, 2009 Share Posted December 31, 2009 Ja przełom zacząłem osiągać przy dokładnie każdej warce, po przesiadce na taboret gazowy. Kiedyś gotując na kuchence zdarzyło mi się to raz czy dwa. Myślę, że duży wpływ ma kwestia energii a nie gatunku/producenta słodu. Zwykle robię tak, że około 10-15 minut bardzo intensywnie gotuję i przełom widoczny jest prawie natychmiast. Link to comment Share on other sites More sharing options...
darko Posted December 31, 2009 Share Posted December 31, 2009 U mnie przełom jest zawsze dobry. Dzisiaj gotowałem drugą warkę w elektrycznym kociołku z Lidla, który w dodatku kilka razy się wyłączył, przełom widać na zdjęciu. Chmielu niezbyt dużo (20g), nie robiłem przerwy białkowej. Słód pilzneński pochodzi z Baltic Malt. Moim zdaniem dużo zależy od słodu. Link to comment Share on other sites More sharing options...
jacer Posted December 31, 2009 Share Posted December 31, 2009 według mnie to zależy od słodu. Link to comment Share on other sites More sharing options...
elroy Posted December 31, 2009 Share Posted December 31, 2009 Ale od którego jego parametrów, bo robiłem warki na Strzegomiu, Weyermannie, Litovelu oraz Baltic Malt i jak wspomiałem - przełom był zawsze. Link to comment Share on other sites More sharing options...
jacer Posted December 31, 2009 Share Posted December 31, 2009 U mnie też był zawsze ale bardzo różny. Na strzegomskim był drobny, pylisty, na Weyermanie grube, zbite kłęby. Link to comment Share on other sites More sharing options...
elroy Posted December 31, 2009 Share Posted December 31, 2009 U mnie też był zawsze ale bardzo różny. Na strzegomskim był drobny, pylisty, na Weyermanie grube, zbite kłęby. A to masz rację. Też to zauważyłem i zastanawiałem się dlaczego tak się dzieje. Potwierdzam. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Belzebub Posted December 31, 2009 Share Posted December 31, 2009 Coder może być tak, że za dobrze filtrujesz brzeczkę, białko nie ma się z czym wiązać i widocznie dlatego nie tworzy płatków. Link to comment Share on other sites More sharing options...
wena Posted January 3, 2010 Share Posted January 3, 2010 U mnie przełom był jak Żona przestała marudzić, że warze piwo. Zawsze było tak, że przyszła i mówiła - znowu warzysz. A teraz przyszła i zapytała jakie piwo warzysz. Jedno co się nie zmieniło to marudzenie - już pijesz drugie piwo. Tu przełomu jeszcze nie ma. A tak w temacie. Dzisiaj warzyłem pilsa na litovelu. Zagotowałem brzeczkę i był przełom zaraz jak sie brzeczka zagotowała. Nigdy się szczególnie nie przyglądałem jak wygląda, ale teraz zwrócę uwagę jaki jest przy innych słodach. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Marusia Posted January 4, 2010 Share Posted January 4, 2010 według mnie to zależy od słodu. Jakiś czas temu dostałam lekkiej schizy na temat przełomu i obserwowałam bardzo pilnie, kiedy jest, a kiedy nie ma (bo u mnie często go nie ma) i nie potwierdziłam podejrzeń, że chodzi o słód, bo na tym samym słodzie miałam różne przełomy, albo nie miałam ich wcale. Natomiast różnice w zacieraniu wydają mi się istotne. Jak zacieram "po angielsku" to przełomu zazwyczaj nie mam. Piwom bezprzełomowym zazwyczaj nic nie dolega, choć mam wrażenie, że szybciej się starzeją (wrażenie, bo u mnie dość szybko piwa schodzą, zatem nie zawsze jest czas zaobserwować objawy starzenia ) Link to comment Share on other sites More sharing options...
pako1 Posted January 4, 2010 Share Posted January 4, 2010 U mnie przełom był jak Żona przestała marudzić, że warze piwo. Zawsze było tak, że przyszła i mówiła - znowu warzysz. A teraz przyszła i zapytała jakie piwo warzysz. Jedno co się nie zmieniło to marudzenie - już pijesz drugie piwo. Tu przełomu jeszcze nie ma. A tak w temacie.Dzisiaj warzyłem pilsa na litovelu. Zagotowałem brzeczkę i był przełom zaraz jak sie brzeczka zagotowała. Nigdy się szczególnie nie przyglądałem jak wygląda, ale teraz zwrócę uwagę jaki jest przy innych słodach. Wena ty to potrafisz rozweselić człowieka z samego rana Jeżeli chodzi o przełom to u mnie bywa różnie, ale zauważyłem że zależy on od zastosowanych słodów a w szczególności od producenta tych słodów. Stwierdzić mogę jedno, że największe kłaczki pływają na Weyermanie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
jacer Posted January 4, 2010 Share Posted January 4, 2010 Natomiast różnice w zacieraniu wydają mi się istotne. Jak zacieram "po angielsku" to przełomu zazwyczaj nie mam. Tak później myślałem, że zacieranie może mieć wpływ. Po angielsku nigdy nie zacierałem. Link to comment Share on other sites More sharing options...
bielok Posted January 4, 2010 Share Posted January 4, 2010 Cześć. Ja się zaś zastanawaiłem nad udziałem poszczególnych słodów w warce i ich wpływ na przełom. Ostatnio jak jak warzyłem portera angielskiego nie miałem przełomu - wcześniej warząc z tego samego słodu jasne piwo przełom był. Link to comment Share on other sites More sharing options...
anteks Posted January 4, 2010 Share Posted January 4, 2010 przełom mam zawsze , raz większy raz mniejszy . Na pewno nie jest to za przyczyną chmielu bo powstaje on przed jego dodaniem dodaniem . Link to comment Share on other sites More sharing options...
bielok Posted January 5, 2010 Share Posted January 5, 2010 Cześć. Wczoraj warzyłem piwo z 30% udziałem własnego słodu. Takiego przełomu jeszcze nie widziałem, w brzeczce pływały "farfocle" o średnicy nawet 1,5 cm. Link to comment Share on other sites More sharing options...
jacer Posted January 5, 2010 Share Posted January 5, 2010 Takiego przełomu jeszcze nie widziałem, w brzeczce pływały "farfocle" o średnicy nawet 1,5 cm. eee, to jeszcze małe. Raz miałem kłęby o strukturze gąbki wielkości pięści. Wyławiałem to sitkiem Link to comment Share on other sites More sharing options...
jacer Posted January 8, 2010 Share Posted January 8, 2010 Dziś piękny przełom, własnie zebrałem z powierzchni łyżką grube gąbczaste struktury. Link to comment Share on other sites More sharing options...
wena Posted January 8, 2010 Share Posted January 8, 2010 Zacząłem obserwować przełom i przy przedwczorajszym warzeniu przełom był mały. Drobne farfocle. Był to weizenbock. Połowa to pszenica może dlatego. Link to comment Share on other sites More sharing options...
admiro Posted January 8, 2010 Share Posted January 8, 2010 Pytanie do osób osiągających duże kłaczki w przełomie: czy stosowaliśmy przy tych warkach przerwę białkową? Link to comment Share on other sites More sharing options...
bielok Posted January 8, 2010 Share Posted January 8, 2010 Cześć. Pytanie do osób osiągających duże kłaczki w przełomie: czy stosowaliśmy przy tych warkach przerwę białkową? Ja robiłem, ale robiłem ja też w piwach gdzie nie miałem przełomu. Link to comment Share on other sites More sharing options...
elroy Posted January 8, 2010 Share Posted January 8, 2010 Pytanie do osób osiągających duże kłaczki w przełomie: czy stosowaliśmy przy tych warkach przerwę białkową? Nie stosowałem i kłaczki były duże. Ale to w zasadzie na słodzie Weyermanna. Link to comment Share on other sites More sharing options...
flood Posted January 8, 2010 Share Posted January 8, 2010 (edited) U mnie podobnie jak u elroya - bez przerwy, i duże kłęby były na weyermanie. Na innych słodach drobnica. pzdr flood Edited January 8, 2010 by flood Link to comment Share on other sites More sharing options...
admiro Posted January 8, 2010 Share Posted January 8, 2010 (edited) Ja robiąc na Litovelu i Weyermanie (w większości) zawsze mam drobnicę, mikrokłaczki, gotuję w 100-102°C. Też chcę duże kłaki chociaż raz zobaczyć Zastanawiam się skąd takie różnice wychodzą... Edit: A może to chmielenie? U mnie zawsze granulat w "skarpetach" Edited January 8, 2010 by admiro Link to comment Share on other sites More sharing options...
Belzebub Posted January 8, 2010 Share Posted January 8, 2010 Ja robiąc na Litovelu i Weyermanie (w większości) zawsze mam drobnicę, mikrokłaczki, gotuję w 100-102°C.Też chcę duże kłaki chociaż raz zobaczyć Zastanawiam się skąd takie różnice wychodzą... Edit: A może to chmielenie? U mnie zawsze granulat w "skarpetach" Ja się poważnie zastanawiam nad tym, że znaczenie może mieć filtracja przed gotowaniem. Co do zasady wszyscy używamy składników w miarę podobnych a różnice mogą być przy samym procesie produkcji. To może mieć znaczenie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
anteks Posted January 8, 2010 Share Posted January 8, 2010 jak już pisałem u mnie farfocle pojawiają się już zanim wrzucę chmiel , chmielę szyszkami w woreczkach i podczas wyjmowania całe są oblepione Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts
Create an account or sign in to comment
You need to be a member in order to leave a comment
Create an account
Sign up for a new account in our community. It's easy!
Register a new accountSign in
Already have an account? Sign in here.
Sign In Now