Jump to content

prawdy i mity - czyli opowieści z mchu i parpoci


Syndi

Recommended Posts

Na początku chciałem oznajmić, że czerpię z forum garściami, dlatego piwka wychodzą mi zacne dzięki WAM i "mam szacun dla wszystkich forumowiczów i dodatkowo na dzielni"

 

Ale uważam, że są prawdy, półprawdy i gównoprawdy - dlatego ośmielam się założyć nowy temat.

 

I Tak na początek:

 

1. obity garnek emaliowany - do warzenia się nie nadaje? - gównoprawda - jakoś u mnie się nadaje...

2. gęstwa po 4 fermentacjach się nie nadaję - nawet wyczytałem gdzieś, że "już wynalazła koło..." - zauważyłem, że jest nawet lepsza, bo frakcje drożdży dostosowują się do warunków (temperatury otoczenia) i pracują ładniej (czyli dłużej - chyba że się mylę). do kolejnego użycia gęstwy ogranicza mnie tylko to co napisane na forum - czyli że trzeba nowy szczep zadać... ale czy na pewno? - na razie nie zdecydowałem się zadać gęstwy po 4-tej pracy - ale w końcu się przemogę i obalę ten mit!

3. uwadnianie suchych drożdży - nie wiem kto to wymyślił, ale moim zdaniem to jest pchanie się w infekcję. Robiłem ten błąd na początku, ale okazało się, że to bzdura! Jak zadaję nowe suchary, to sypię je na pianę bezpośrednio z paczki i bulakją jak "ta lala" - nie wyobrażam sobie, że błony komórkowe drożdży są w stanie wchłonąć z brzeczki cokolwiek innego niż H2O.

 

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji

Link to comment
Share on other sites

Dżizas... prowokacja jakaś czy tak na poważnie?
 
Ad.1 Obity garnek nadaje się, ale do wyrzucenia. W smaku być może niczego nie czujesz (choć polecam sobie rozetrzeć piwo na skórze i sprawdzić czy nie ma żelaza), ale to nie znaczy, że szkodliwe dla zdrowia związki nie przedostają się do piwa i tego nie pijesz. Pewnie, od razu się nie otrujesz, mojemu świętej pamięci ojcu też było zawsze szkoda cokolwiek wyrzucić, gotował w obitych garach i dożył prawie 90tki, ale rodzi się jedno zasadnicze pytanie - po co, skoro nowy gar kosztuje raptem 100 złotych?
 
Ad.2 - Nie wiem, nie sprawdzałem ale nie wierzył bym we wszystko co piszą/mówią, bo i takich kwiatków nie brakuje: https://www.youtube.com/watch?v=wil2AXLI51c . Raczej bym polegał na opinii większości uznanych piwowarów a nie na odkryciach jakichś szarlatanów. Tak więc sorry, to że ktoś gdzieś napisał jakąś teorię to nie jest rzeczowy argument.
 
Ad. 3 - pewnie że ruszą wsypane po prostu do brzeczki. Pewnie,że wciągną tylko wodę. Tyle, że wszystko co utrudnia start drożdżom rzutuje na efekt ostateczny. Równie dobrze można uznać napowietrzanie brzeczki za zbędne, bo przecież bez tego fermentacja też wystartuje (i mogę też to potwierdzić moimi wczesnymi warkami). Tyle, że to że ruszą to jeszcze nie oznacza,że nie naprodukują jakiegoś niepożądanego syfu. Żeby naprawdę się przekonać czy rehydratacja jest zbędna, trzeba by wykonać test na tej samej brzeczce i przeprowadzić fermentacje w tych samych warunkach. Ludzie przeprowadzali podobne testy, część z nich jest dostępna na YT. Ze wszystkich pośrednio lub bezpośrednio wynika,że kondycja drożdży ma duże znaczenie. Oczywiście w jednych piwach większe (np.  Weizeny), a w innych mniejsze (np. AIPA, gdzie wiele wad można przykryć chmielem). Suche drożdże rzucone na brzeczkę ruszą i to może nawet dość szybko, ale jak to wpłynie na proces fermentacji można albo zgadywać, albo polegać na opinii większości doświadczonych piwowarów.

 

Również nie zgodzę się,że rehydratacja to proszenie się o infekcję. Wlewasz wrzątek do naczynia, które od razu się dezynfekuje. Zakręcasz, czekasz aż ostygnie, wsypujesz drożdże i gotowe. Nigdy nie miałem zakażenia. Procedura tak prosta i tak tania, że moim zdaniem zwyczajnie nierozsądnym jest ją pomijać.

Edited by bartek_z
Link to comment
Share on other sites

Garnek obity to oczywista brednia,ja mam w wodzie górna granicę żelaza(ponoć nawet normę przekracza) i piwo jest ok.

 

Z gęstwą po prostu jest loteria i nie warto ryzykować, tym bardziej, że  wady objawiają się często po jakimś czasie.

 

*Bzdurą często powtarzana jakiś czas temu było, ze wiadro do fermentacji można używać tylko jakiś czas (chyba 20-25 warek) i należy wyrzucić,jak ktoś to wydedukował to nawet nie chcę wiedzieć ;).

 

°Często  pisze się, że sprzęt do dzikich to trzeba mieć osobny, może to i prawda jak ktoś używa oxi do dezynfekcji ;),ja tam jadę kwasy, flandryjskie w tym samym, rozlewam z tego samego (tylko rurki mam inne, ale tylko z tego powodu ,że mam dwie) i od kiedy używam ługu do mycia i dezynfekcji jest wszystko ok,starsan mam tylko do płukania końcowego bo to żaden pewnik dobrej dezynfekcji.

Link to comment
Share on other sites

 

 

wiadro do fermentacji można używać tylko jakiś czas (chyba 20-25 warek)

 

no tutaj - to wtedy, jak myjesz zbiorniki szczotką drucianą, bo wtedy w rysach po szczotce może się zalęgnąć jakieś niepożądane coś ;)

Link to comment
Share on other sites

Jak ktoś wierzy, że pod emalią jest czyste żelazo to powodzenia i zdrowia życzę (przyda się). Obita emalia dyskwalifikuje w ogóle z użytku spożywczego (w sklepach taki towar określa się złomem - info z pierwszej ręki), nie tylko z warzenia piwa.

 

Narzeczona jest technologiem żywności i przez jakiś czas nawet pracowała w fabryce Emalia Olkusz, jej rodzice prowadzą sklep z naczyniami emaliowanymi. Jeśli fabryka, ani uczciwe sklepy nie chcą sprzedawać obitych garnków jako przeznaczone do spożycia (a przecież mogliby, zawsze to pieniądz), to raczej nie są to historie wyssane z palca.

 

Chyba że chodzi o obicie NA ZEWNĄTRZ, bo to inna kwestia, ale wtedy nauczcie się precyzować.

 

Wysłane z Rivendell przy użyciu Palantíru

 

EDIT: kochany słownik w telefonie ze złomu robi złoto... Szkoda, że nie da się tak w życiu...

Edited by Enethion
Link to comment
Share on other sites

Jak ktoś wierzy, że pod emalią jest czyste żelazo to powodzenia i zdrowia życzę (przyda się).

nie ma takiej opcji, żeby to było czyste żelazo - bezwzględnie musi to być stop żelaza z węglem, obicie z czasem czernieje pokrywa się patyną, jak wygrzany wok.

a tak jeszcze poruszając naczynia emaliowane - nie emaliowane - jak ci azjaci mogą smażyć na tych wokach nieemaliowanych przez tyle stuleci?

 

PS.

dodam, że moje doświadczenia z garem dotyczą TYLKO warzenia, zacieranie robię w lodówce turystycznej, więc gorąca brzeczka przebywa w nim 60-90 +15 min w zależności od słodu

Edited by Syndi
Link to comment
Share on other sites

Żelazo, węgiel i... No właśnie... Trzebaby zapytać producenta... Zwłaszcza teraz, gdy TPS zastąpił Emalię S.A. i tną koszty gdzie się da.

 

A jeśli już zostaniemy przy kwestii żelaza: przedawkowanie tego metalu jest możliwe i nieprzyjemne. Zwłaszcza, że ta stal rdzewieje, a tlenki żelaza są dużo bardziej toksyczne.

 

Wysłane z Rivendell przy użyciu Palantíru

Link to comment
Share on other sites

Właśnie o tlenki metali się rozchodzi. Węgiel akurat specjalnie groźny nie jest, ale tlenek żelaza już bardziej. oza tym w kładzie znajdują się inne pierwiastki, które tak samo mogą wchodzić w reakcję z żywnością. Chrom, nikiel, wolfram, miedź mangan, a także tlenki fosforu i siarki. Zatem ogólnie "smacznego". to że z czegoś robi się woki lub dawniej robiło "cygańskie" patelnie nie oznacza, że to jest korzystne dla zdrowia. Kiedyś woda przecież nie nadawała się do picia i dlatego wymyślono piwo ;) . Chodzi o to,że wiedza na temat żywienia się zmienia i raczej nie należy się powoływać na to co było 100 lat temu. Również nie do końca taka super jest stal szlachetna (10/18), z której robi się garnki niepowlekane. Każda stal tak naprawdę wchodzi w rekcję z żywnością, wystarczy przekroć jabłko stalowym nożem a potem ceramicznym i zobaczyć które szybciej czernieje. Coś jednak jest na rzeczy, choć oczywiście nie jest to tak spektakularna reakcja jak w przypadki zwykłej blachy, która sama pokrywa się momentalnie tlenkami. ale również nie jest to sprawa zupełnie obojętna, dlatego do łask wracają powłoki ceramiczne. Tak jak pisałem - piwo być może będzie dobre (piszę być może, bo nigdy tego nie sprawdzałem), ale takie gotowanie jest niezdrowe.
 
No i jest argument który zawsze podnoszę - skoro coś nie kosztuje majątku to po co ryzykować? Garnek emaliowany na Alledrogo kosztuje trochę ponad 100 złotych, zaś nierdzewka 300 PLN. To nie jest na tyle duża kasa,żeby się truć.
 

A doktor Quinn na dzikim zachodzie gotowała gwoździe na anemię...


... a MacGyver zbudował samolot z betoniarki i bambusa ;) Tak serio to nie potrafię się do tego odnieść, nie jestem farmaceutą, ale po pierwsze to tylko film, a po drugie wiele leków to substancje w gruncie rzeczy szkodliwe, które przyjmuje się z konieczności, bo na coś tam pomagają ale gdzie indziej dają cały szereg niepożądanych skutków. Serio ludzie - co Wam szkoda 100-kilkanaście złotych na nowy gar... Rodziny przez rok czasu za to nie utrzymacie przecież

Edited by bartek_z
Link to comment
Share on other sites

A daj spokój,w żywności jest tego gówna 15 razy więcej, wystarczy popatrzeć co jest uprawiane przy drogach i zakładach przemysłowych, potem ludzie to jedzą, jędzą zwierzęta które to jadły, a te to dopiero to kumulują.

Zgadza się, i tak wciągamy syf z żywnością. Dlatego mom zdaniem tym bardziej nie należy tego robić tam, gdzie można tego uniknąć. Jeszcze żeby taki gar kosztował pół pensji, ale kosztuje śmieszne 100 złotych i jak się uważa żeby nie obić to i kilka lat posłuży. A jak się nie umie uważać styknie kupić nierdzewkę i takiemu nie zaszkodzi ani obicie ani przypalenie. A przy okazji też łatwiej będzie w takim utrzymać temperaturę. Dlatego mimo iż mam emaliowany gar całkiem dobry planuję kupić nierdzewny z grubym dnem. Bo po co sobie życie utrudniać skoro można ułatwić stosunkowo niewielkim kosztem.

Link to comment
Share on other sites

 

wiadro do fermentacji można używać tylko jakiś czas (chyba 20-25 warek)

 

no tutaj - to wtedy, jak myjesz zbiorniki szczotką drucianą, bo wtedy w rysach po szczotce może się zalęgnąć jakieś niepożądane coś ;)

 

 

 

 

Taaak... a jak siekierą to jeszcze krócej

Link to comment
Share on other sites

 

 

4. napowietrzanie gorącej brzeczki. w sumie nikt nie wie dlaczego, ale każdy tego unika - ja nie unikam i piwa wychodzą świetne.

 

Fizyka, fizyka. Zjawisko nazywa się rozpuszczalność gazów w cieczy. Wszyscy wiedzą, prawie.

Link to comment
Share on other sites

 

4. napowietrzanie gorącej brzeczki. w sumie nikt nie wie dlaczego, ale każdy tego unika - ja nie unikam i piwa wychodzą świetne.

 

Fizyka, fizyka. Zjawisko nazywa się rozpuszczalność gazów w cieczy. Wszyscy wiedzą, prawie.

 

A praktyka, praktyka, znasz?

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze słówko o wiadrach. Sam w sobie polipropylen (PP) jest raczej bezpieczny dla człowieka, natomiast trzeba pamiętać,że jest to tworzywo sztuczne, które swoją trwałość zawdzięcza modyfikatorom. Są dodatki które uodparniają go na ultrafiolet i na tlen, ponieważ sam z siebie odporny na to nie jest. Od ilości i jakości tych dodatków zależy to jak późno nastąpi rozkład materiału. Fabryka jest w stanie zaplanować to z dokładnością co do miesiąca. Problem w tym, że nikt nie podaje na wiadrach daty przydatności do użytku. Ilość warek nie ma tutaj aż tyle do rzeczy co wiek i ekspozycja na światło.  Dlatego co rok, dwa dobrze jest wymienić wiadra na nowe. Ja to robię stopniowo. Co pół roku - maksymalnie rok wymieniam jedno z trzech jakich stale używam. Oczywiście nie jestem w stanie powiedzieć,że jak ktoś używa takie wiadro 5 lat to na pewno się truje, albo ze na pewno nic mu nie grozi. Ja tego nie wiem, wie to fabryka, ale prawdy nie powie. Ale te 20-30 złotych raz na pół roku czy na rok - to nie są pieniądze.

Link to comment
Share on other sites

może i się nie znam - po prostu potrafię analizować i wyciągać wnioski - i z mojego doświadczenia wynika, że to bzdura (testowałem i jedno i drugie)

 

natomiast Twoje

 

  Uwadnianie drożdży to nie bzdura.

nie przekonuje mnie jakoś.

Edited by Syndi
Link to comment
Share on other sites

obudzić człowieka w środku nocy i kazać mu jeść od razu golonkę

idę na to! :D:okey:

 

ale z 2-giej strony nie należy zapominać, że te drożdże które dodajemy do brzeczki mają za zadanie rozmnożenie się, dopiero kolejne ich pokolenie (nie znam się ale strzelam, że 3-cie, 4-te) dofermentowuje piwo

Edited by Syndi
Link to comment
Share on other sites

 

obudzić człowieka w środku nocy i kazać mu jeść od razu golonkę

idę na to! :D:okey:

 

ale z 2-giej strony nie należy zapominać, że te drożdże które dodajemy do brzeczki mają za zadanie rozmnożenie się, dopiero kolejne ich pokolenie (nie znam się ale strzelam, że 3-cie, 4-te) dofermentowuje piwo

 

Czyli pierwsze 3 piwa do wylania?

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.