Jump to content

Piwo z mniszka lekarskiego


Lich555

Recommended Posts

Osobiście radziłbym zrobić normalnie ale, a z chmielem gotować odpowiednią ilość mleczu. Z drugiej strony, zastąpiłbym kwiaty mleczu, kwiatami wrotyczu, da ciekawsze nuty, a i ładnie zagra z chmielem przez sznyt kamforowy. Jeśli jednak ten przepis podany, to tam przede wszystkim brakuje słodu jęczmiennego, więc diabli wiedzą co z tego wyjdzie, równie dobrze można zrobić wino i dochmielić, przynajmniej się nie przegazuje.

Link to comment
Share on other sites

Jest to moje pierwsze piwo, które planuje zrobić. Prosiłbym o mówienie do mnie jak do idioty :D Czy z tego przepisu wyjdzie gazowane coś na smak piwa, czy powinienem tutaj coś dodać (wspomniany przez Ciebie słód jęczmienny? W jaki sposób to zrobić?)

Link to comment
Share on other sites

 

 

Czy z tego przepisu wyjdzie gazowane coś na smak piwa

Słuszne spostrzeżenie w zakresie "coś".

Może się mylę, ale wg mnie piwo żeby było piwem (nie jestem ortodoksą) powinno zawierać choćby odrobinę cukrów ze słodu :D

więc nazywania takiego "coś" piwem jest dość dużym nadużyciem.

Link to comment
Share on other sites

1700g ekstraktu słodu jęczmiennego jasnego, 1200g miodu, 30g chmielu choćby Marynka przez 30 minut, razem z tym 50g kwiatów, to wszystko na 5 litrów wody, rozpuścić ekstrakt, dać chmiel i kwiaty, najlepiej w siateczce gotować 30 minut, wyjąć, dodać miód, wyłączyć palnik, rozpuścić miód, uzupełnić lodowatą wodą, zmierzyć blg, jeśli za mało, dodać cukru trzcinowego demerara, zmierzyć znów blg, zmierzyć temperaturę, jeśli będzie odpowiednia (poniżej 20 stopniu, maksymalnie 25) zadać udowodnione drożdże piwowarskie, fermentować, przelać na cichą przy końcu fermentacji burzliwej, zostawić do dofermentowania, zmierzyć blg, ocenić zapach i smak, rozlać do butelek, na każdą dać miarką odpowiednią ilość cukru, zakapslować (albo do patentów), trzymać tydzień w domu, wynieść do piwnicy, po miesiącu skosztować.

A lepiej zrobić zwykłe ale, przed rozlewem dać do każdej butelki 5-10ml ekstraktu mleczu, który powstanie z maceracji w alkoholu 70-75% przez okres tygodnia, dwóch.

Link to comment
Share on other sites

Ekstrakt z mlecza wiem jak zrobić. Powiedzmy, że w robieniu ziołowych rzeczy coś tam umiem. Mógłbyś podrzucić link na wspomniane przez Ciebie ale? Lepiej byłoby użyć alkoholu ok 40% do maceracji i pozwolić sobie wtedy na dolanie większej ilości ekstraktu do piwa. Jak dolejemy wtedy powiedzmy 20 ml (ok 4 łyżeczki?) takiego ekstraktu to będzie coś czuć z mlecza? Z tego co wiem to zależy również od surowca z jakiego zrobimy nalewkę. Korzeń ma bardziej gorzki smak niż kwiaty, choć przeważnie robi się z całego ziela (razem z korzeniami) lub z samych kwiatów wyskubanych lub nie z kwiatostanu.

Link to comment
Share on other sites

Jakiekolwiek pale ale, wystarczy ekstrakt słodu pale ale, jeden chmiel, ewentualnie cukier.

 

40% nic nie wyekstrahuje, dlatego proponuję normalną moc i potem mniejsze ilośc,i a mocniejszego ekstraktu. Dałbym same kwiaty.

Link to comment
Share on other sites

No... kłóciłbym się :D Korzystając z przepisów Pana Różańskiego (http://www.rozanski.ch/fitoterapia2.htm) nalewkę robimy z wódki (czyli ok. 40%). Różański jest BARDZO znany w środowisku fitoterapeutów, jest to pewne źródło, wierz mi.

Z tego co widzę (http://www.warzenie.pl/pliki/szkolka.pdf) do zrobienia takiego pale ale trzeba dużo sprzętu. Słuchajcie, nie chcę na ten czas zajmować się piwowarstwem. Jedyny sprzęt na jaki mogę sobie teraz pozwolić to pojemnik fermentacyjny (takie wiaderko z rurką do CO2). Nie chcę zrobić jakiegoś wytrawnego trunku. Bardziej kręci mnie ta strona ziołowa niż piwna.

Link to comment
Share on other sites

Pan Różański szukał halucynacji po piciu nalewki piołunowej. Zioła macerujemy w alkoholu mocniejszym, bo przy każdym zakresie procentów wydobywamy inne kwestie. Przy maceracji w formie dygestii albo perkolacji w mocniejszym alkoholu wydobywamy najistotniejsze składniki olejku eterycznego danej rośliny, w przypadku słabszego alkoholu wydobywamy też składniki niepożądane, jak np. gorycze, które mogą mieć znaczny wpływ na smak. Ekstrakty do nalewek robimy na spirytusie rozcieńczonym do odpowiedniej mocy, dla ziół optymalne jest 56-80%, w przypadku gotowego ekstraktu, możemy go dodać dopiero do wódki i skorygować moc i smak syropem cukrowym, wówczas otrzymujemy nalewkę.

Dlatego zrób po prostu nalewkę mniszkową, aczkolwiek nie jest to dobra nalewka. Z korzenia będzie typowo gorzka na żołądek, zaś z kwiatem dosłodzona miodem taka sobie. Mniszek lekarski ma większe zastosowanie w winiarstwie, choć też nie są to wina wybitne. Natomiast polski las zawiera dużo więcej ciekawszych ziół, dających smaczne trunki niż mniszek.

Link to comment
Share on other sites

Ja jednak będę uparty i będę chciał spróbować. Zapytam jeszcze tylko o 1 kwestię. Drożdże dodaje się tylko i wyłącznie w temp. pokojowej? Na tej stronie: https://beerandbrewing.com/dandelion-cyser/ autor pisze, że gotować płyn 30 minut, po 10 minutach gotowania dodać skórkę z cytryny, a po kolejnych 5 minutach drożdże. Dodaje on drożdże Safale US-05. Chyba, że autor miał na myśli PO gotowaniu (po tych 30 minutach). Choć nie wynika to z tego tekstu, gdyż dopiero później pisze co robić po zdjęciu z ognia.

Edited by Lich555
Link to comment
Share on other sites

Pan Różański szukał halucynacji po piciu nalewki piołunowej. (...)

Trafiłeś kulą w płot. Bez problemu można mieć halucynacje po nalewce z piołunu. Problem jest tylko taki, że dawka aktywna jest bliska dawce toksycznej, a tujon ma działanie neurodegeneracyjne więc mimo wszystko nie polecałbym próbować, gdyż są o wiele bezpieczniejsze sposoby dla poszukiwaczy mocnych doznań.

Nie wierzysz, to polecam przejść się na jakikolwiek wydział farmakognozji albo łatwiej na polskie forum degeneratów - hyperreal. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Piołun zawiera tujon składający się z izomerów alfa i beta. Bardziej szkodliwy jest alfa, ale jest go mało, beta wykazuje szkodliwość na poziomie linalool'u czyli znikomą. Nikt nigdy nie miał halucynacji po absyncie, żeby tujon zaczął mieć wpływ na układ nerwowy, należałoby wypić 6 litrów absyntu o mocy 68%, co zaowocowałoby tylko ciężkim zatruciem etanolem i śmierć.

Link to comment
Share on other sites

Drożdże dodaje się tylko i wyłącznie w temp. pokojowej?

Tak. Generalnie dla drożdży (choć sa wyjątki) temp. 30°C jest zabójczo śmiertelna, najbardziej optymalna jest w okolicach 18-25°C. Jeśli dodasz drożdży w temp 30° i wyższej to spodziewaj się, że fermentacja w ogóle nie wystartuje - trupy nie fermentują, taką zdolność mają tylko drożdżaki żywe.

Edited by Igorrodz
Link to comment
Share on other sites

Przepraszam. Nie piszą tam o drożdżach, a o yeast nutrient. Wiecie o co chodzi?

Dalej piszą "Pitch the yeast and get your semi-compliant five-year-old to shake the fermentor to aerate. Lacking a five-year-old, shake it yourself". Mógłbym Was prosić o przetłumaczenie tego?

Link to comment
Share on other sites

[...] Nikt nigdy nie miał halucynacji po absyncie, żeby tujon zaczął mieć wpływ na układ nerwowy, należałoby wypić 6 litrów absyntu o mocy 68%, co zaowocowałoby tylko ciężkim zatruciem etanolem i śmierć.

Zgoda. Weź jednak pod uwagę, że Absynt to wyrób spożywczy i nie należy rozpatrywać go pod kątem ewentualnych działań halucynogennych. Przecież to oczywiste, więc albo odwracasz kota ogonem albo po prostu się pomyliłeś.

Domowe ekstrakty piołunu mogą wykazywać działanie halucynogenne i mogę Ci to zagwarantować. Absynt nie. Nie chce mi się teraz szukać dokładnie ale jak jesteś zainteresowany czymś więcej niż ćpuńskim bełkotem polskich for to polecam erowid. Tam dokładnie to przebadali - rzekłbym doświadczalnie :D

Link to comment
Share on other sites

Piołunem, wrotyczem, tują itd zajmuję się od roku 1998. Erowid powtarza wszystko to, co było podawane w książkach publikowanych w latach 80-tych, łącznie z pseudo-badaniami podawanymi w The Lancet i ta "wiedza" pokutuje do tej pory.

 

Domowe ekstrakty piołunu to wszelkiej maści piołunówki albo likiery gorzkie. Co więcej poza kwestią izomerów warto zaznaczyć, że piołun rosnący w Polsce jest odmianą niskotujonową*, więc trzeba by użyć bardzo dużo ziela, zbieranego w lipcu najpóźniej, macerować bardzo długo-(im dłuższa maceracja, tym więcej goryczy, dlatego zaleca się macerować piołun maksymalnie 6 godzin jeśli ma z tego być nalewka, likier, itd, zaś do 48 godzin jeśli później ma zostać poddany destylacji), żeby wydobyć zeń raptem 20-30 mg/kg tujonu, mimo tej małej nadal zawartości tujonu w ekstrakcie, trunek tak powstały zbliży nas do greckiej nazwy piołunu czyli apsinthion, i będzie po prostu nie do picia :D

 

*Przeprowadzaliśmy badania nad różnymi piołunami i ich chemotypem, wyniki były następujące:

 

20g piołunu z Pontarlier (właśnie tego używają Szwajcarzy) 27mg/kg
tyle samo mojego piołunu z balkonu 6 mg/kg
i tyle samo piołunu z Fougerolles 14 mg/kg

 

Edited by Bogi
Link to comment
Share on other sites

Prosiłbym o nie spamienie w tym wątku. Pewnie wyjdę na chama. Nowy i jedzie po starych wyjadaczach, no ale kurcze. Popatrzcie na Wasze posty, a na temat. Jak to się trzyma? Ponawiam pytanie:

Przepraszam. Nie piszą tam o drożdżach, a o cider yeast nutrient. Jak owy produkt nazywa się po polsku?

Dalej piszą "Pitch the yeast and get your semi-compliant five-year-old to shake the fermentor to aerate. Lacking a five-year-old, shake it yourself". Mógłbym Was prosić o przetłumaczenie tego?

Edited by Lich555
Link to comment
Share on other sites

Yeast nutrient to pożywka, dodaje się ją do win, miodów, do piw mocniejszych, może być zwykła, może być tak zwana kombi, kosztuje grosze. Potem w tym co cytujesz jest mowa o napowietrzeniu fermentatora, którą należy wykonać za pomocą nie do końca przekonanego/chętnego 5-latka, z braku którego masz sam potrząsać fermentatorem :)

Link to comment
Share on other sites

Jak nie chcesz zamawiać z internetu to często można znaleźć pożywkę dla drożdży w różnych dużych sklepach ogrodowych, lerłe merłe, obi itp. na stoisku biowinu, przy rurkach, gąsiorach i drożdżach.

Link to comment
Share on other sites

W Castoramie masz zestaw, gdzie są drożdże, pożywka i środek klarujący i to za 6zł plus. Mają teraz ofertę rozszerzoną na miody.

 

http://www.terdens.com.pl/product.php?id_product=63

 

Tak, ale tak się nie powinno robić. Drożdże najlepiej jest uwodnić czyli poddać rehydratacji, do szklaneczki nalewasz przegotowanej wody o temperaturze niższej niż 30 stopni, wsypujesz drożdże, odstawiasz na 20 minut, one się tam same rozpuszczą i powstanie krem drożdżowy, mieszasz go lekko łyżeczką plastikową i wlewasz do fermentatora.

Edited by Bogi
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.