Jump to content

Skąd tyle żelaza w piwie?


Recommended Posts

Otwarlem wczoraj butelke z ostatniej zeszlorocznej warki. Wyplulem.. Smakowalo jakbym je z ekstraktu złomu uwarzyl. 

Nie mam nic rdzewnego w browarze, wode mam swietna, brzeczka nie smakowala zelazem, podczas butelkowania sprobowalem i tez ani troche nie bylo czuc zelastwem. Kapsel nie skaleczony. Skad moze pochodzic smak zelaza (nie posmak, tylko stezony smak)?

Link to comment
Share on other sites

Ja miałem tak samo, przy butelkowaniu nic, a po 2 tygodniach od butelkowania żelazo w płynie. Okazało się ze tak przywykłem do smaku wody w domu ze nie wyczułem ze jest takie żelaziste i dopiero w piwie wyszło na jaw. Następna warke zrob na kupnej wodzie z baniakow 5L (cos koło 1,5/2zl najtańsza) i zobacz, czy jest różnica.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Link to comment
Share on other sites

Nie metaliczność często towarzyszy utlenieniu. Nie doszukiwałbym się tu winy magnum tylko właśnie utlenienia. Niektóre angielskie chmiele przy starzeniu się w piwie wyciągają aromat żelazisty z piwa. Na forach amerykańskich to potwierdzają poniekąd. 

Link to comment
Share on other sites

Estrakt slodowy pale ale, ekstrakt "bursztynowy", Marynka i Fuggle. Drozdze Dogbrews B4. 

Woda nie zostawia zelaznych osadow, chociaz zawsze zbieram w dzbanku do odstania - moge dzbanka nie plukac tygodniami i nie ma rdzy ani glutów, to nie jest ten plynny ekstrakt starej rury jaki mialem w kranach w domu rodzinnm. Uzywam przegotowanej dzien wczesniej i zgromadzonej w czystym " fermentorze".

Metoda butelkowania rzeczywiscie mogla odrobine tlenu wprowadzic, chociaz staram sie tego uniknac. Do standardowego kranika Biowin dolaczylem 30cm rurke, ktora wsadzam na dno butelki, odkrecam az napelnie i zakrecam. Tlenu to wprowadza tyle co przez odpowietrznik kranika.

To pierwsza warka tak spaprana. Moze cos w wodociagach zmienili. Nastepna robie na wodzie z baniakow, chce powtorzyc to Ciemne Ale Tym Razem Bez Ironii.

 

Zrobiłem "porównawczy test smakowy" kranówa vs destylowana u kumpla i tam gdzie piwo czynię. Mocna czarna choć kiepska herbata (Tetley) sparzona na destylówie jako reset i potem raz z kubeczka detylowana, raz "badana". Rzeczywiście trochę żelaza na spokojnie można wyczuć, ale w tym piwie to był normalnie koncentrat.

 

Otwarłem więc dla testu drugą butelkę przed chwilą i znów szok - ciężko się żelastwa doszukać. Jest goryczka, trochę słodowości, owoców, karmelu, słodyczy, kwaskowości, drożdży i czego się tam po takim młodym Ale można spodziewać. Złomu z poprzedniej butelki - mimo nastawienia na wadę - nie wyczuwam. Zobaczę jak pozostałe butelki, powiedzmy za kolejny tydzień leżakowania. Może rzezywiście ta jedna się natleniła, albo kilka.

 

Może należy podejrzewać Gretę? Trochę się wyrobiła.

 

Edited by c64club
Gupja literowka.
Link to comment
Share on other sites

Na tej wodzie rozne rzeczy byly nastawiane i takiego efektu nie bylo.

Tamta butelke z sokiem z rdzy degustowalismy z bratem. Tez twierdzik, ze smakuje jak woda ze starej rury. Jakies łobuzy co sie drozdzom wpraszaja na wyzerke, moga az tak podkreslac zelazo? Przeczytalem wczoraj prawie polowe watku o infekcjach i nie trafilem na taki opis. Ze jakies cholery potrafia narobic szamba albo przerobic lagera na fantastycznego lambieka kiszona kapusta edyszyn, to bym sie spodziewal.

Jesli to ta jedna butelka, to musialo ja ominac wyparzanie albo pirosiarczan sodowy. Ale to w sumie dobrze by wyszlo, ze nie wina wody tylko moja niedoroba. Ewentualnie - jak na Wasze rozeznanie - czy niewyplukany pirosoarczan mogl taki smak dodac? 

Edited by c64club
Link to comment
Share on other sites

Kiedyś okażałem pończoche piro i nie płukałem, ani specjalnie nie wyciskałem więc przy zaciąganiu piwa do przelania siłą rzeczy się zaciągnąłem piro. Wrażenia organoleptyczne bliżej kredowo-wapiennych, trochę jakby mydło. Nie polecam, odbija się potem cały dzień posmak, który w moim odczuciu nie smakuje wymiotami, ale jest wymiotogenny ciut. A, no i charakterystyczna śliskość w ustach, jak na rękach po przeplukaniu ich w piro.

Podsumowujac, piro raczej metalowo nie smakuje, ale na pewno nie dobrze.

Wysłane z mojego WAS-LX1 przy użyciu Tapatalka

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, c64club napisał:

Na tej wodzie rozne rzeczy byly nastawiane i takiego efektu nie bylo.

Tamta butelke z sokiem z rdzy degustowalismy z bratem. Tez twierdzik, ze smakuje jak woda ze starej rury. Jakies łobuzy co sie drozdzom wpraszaja na wyzerke, moga az tak podkreslac zelazo? Przeczytalem wczoraj prawie polowe watku o infekcjach i nie trafilem na taki opis. Ze jakies cholery potrafia narobic szamba albo przerobic lagera na fantastycznego lambieka kiszona kapusta edyszyn, to bym sie spodziewal.

Jesli to ta jedna butelka, to musialo ja ominac wyparzanie albo pirosiarczan sodowy. Ale to w sumie dobrze by wyszlo, ze nie wina wody tylko moja niedoroba. Ewentualnie - jak na Wasze rozeznanie - czy niewyplukany pirosoarczan mogl taki smak dodac? 

 

Pasuje pod merkaptan cały opis - on ma różne formy w tym pachnie jak gaz ziemny albo gnilny por co by się zbliżało do metalicznego aromatu. Każdemu się zdarza nie domyć butelki ;)

 

Piro siarczyn nie - u mnie dawał on mocną siarką w piwach. 

 

Więc jak reszta piw będzie okej to nie wina wody tylko trefnej butelki.

Edited by Undeath
Link to comment
Share on other sites

Choinka do suszenia butelek już pospawana, oxi-płuczka zamówiona, będzie proces sprawniej przebiegał. Hobbysta - sprawdź na jakiejś małej warce, szkoda się z butlami męczyć i PET marnować. Przegotować dzień wcześniej, przestudzić w zapasowym "fermentorze" i masz z czego warzyć.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.