No to ja od jutra pieprzę ! Nie gotuję , nie dezynfekuję , daję szczyptę drożdży , refermentuję siłą woli , i daję butelki z pleśnią . I Birofilia moja ( albo konkurs serów pleśniowych ) Coś wygram.
A tak serio. To nie przesada tylko pasja obiawiająca się dążeniem do doskonałości. Z takim podejściem jak mówisz to na piwowara ( tfu , księgowego ) do Carlsberga .
Sam nie uważam przesady , ale przez to wiem , że moje piwa nie mają szansy być wybitnymi , najwyżej dobrymi.