To, co napisałem, nie jest żadną teorią (bo takiej nie mam) ni szkołą, tylko informacją, jak robię...
Z drugiej strony - nie popełniam (choć tylko intuicyjnie ) większego błędu a stosunku do "szkół", ponieważ w ten sposób dodaję surowca w ilości odpowiadającej temperaturze rozlewu (kuchnia, 20°C), jak wylicza mi BS.
Po tygodniu większość piw, jakie robię, posiada już na tyle stosowne nagazowanie i smak, by rozpocząć wstępne spożycie, co skwapliwie czynię...