adanjan Posted July 26, 2009 Share Posted July 26, 2009 .... czyli co Was spotkało w związku z warzeniem piwa. Każdemu z nas pewnie zdarzają się przeróżne dziwne wypadki, zdarzenia, czy wpadki zarówno podczas procesu warzenia jak i degustacji. Czasem są tu sytuacje zabawne, niesamowite, a czasem lekko niebezpieczne, jakie by nie były, stanowią ważny element naszej piwnej pasji i znakomicie nadają się do opowiadania podczas towarzyskiej degustacji owoców naszej pracy ;-) Myślę, że warto podzielić się takimi ciekawymi historyjkami, co Wy na to? Zawsze będzie można ubarwić swoją piwną gawędę przy biesiadnym stole historią w stylu: ?a memu znajomemu piwowarowi przydarzyła się niesamowita rzecz, kiedy warzył piwo, to?..? Kilka takich historyjek moja kochana żona wykorzystuje aby pochwalić się naszą (żona pomaga mi w warzeniu) pasją ;-) Link to comment Share on other sites More sharing options...
darko Posted July 26, 2009 Share Posted July 26, 2009 Ja kiedyś w dniu warzenia nie zauważyłem na drzwiach klatki ogłoszenia o przerwie w dostawie wody. Słód już miałem zasypany :rolleyes: Link to comment Share on other sites More sharing options...
adanjan Posted July 26, 2009 Author Share Posted July 26, 2009 A oto moja pierwsza historia, czyli jak niewiele brakowało abym przestał warzyć piwo. 2 lata temu po raz pierwszy szykowałem się do wysłania piwa na konkurs do Żywca. Miał to być Koźlak, smakował wyśmienicie, choć zaczynał być lekko przegazowany (zostawiłem 4 ostanie buteleczki na konkurs więc nie było już jak sprawdzić?). Jako, że kiedyś każda butelka mego piwa posiadała etykietę, musiałem je usunąć przed wysyłką. Wymoczyłem butelki (chyba w zbyt ciepłej wodzie) i umyte, gotowe do wysyłki postawiłem w przedpokoju i poszedłem spać. Ok. 24.00 obudził nas huk, zerwałem się z łóżka i poszedłem sprawdzić co się stało. Okazało się, że jedna z butelek eksplodowała, ściany przedpokoju i wiszące na wieszakach ubrania były obryzgane piwem. Moja kochanieńka żona weszła do przedpokoju, obejrzała zniszczenia i powiedziała: ?ostatni raz robiłeś piwo!? i poszła spać. Na szczęście do rana jej przeszło i nadal mogę warzyć piwo ;-) Na konkurs poszedł inny Koźlaczek, ale niestety marnie mu poszło, choć mam obawy czy jeśli ten nie eksplodowałby w moim przedpokoju to co mogłoby stać się z przesyłką?? Link to comment Share on other sites More sharing options...
wena Posted July 26, 2009 Share Posted July 26, 2009 No to miałeś szczęście. Gdyby to tak zrobiło bum bum na poczcie zaraz by Cię połączyli z Klewkami i tym nieszczęsnym białym proszkiem, z Al kaidą, Bin ladenem. Przy odrobinie szczęścia gdyby Cię nie zastrzelili to skończyłbyś na Kubie w Guantanamo. Ale całe szczęście, że masz wyrozumiałą Żonę i mogłeś się zrehabilitować w Żywcu. JK Link to comment Share on other sites More sharing options...
admiro Posted July 26, 2009 Share Posted July 26, 2009 Umówiłem się na wczoraj z kumplem na wspólne robienie piwa (dopiero go zarażam). Siedzimy w garażu, sprzęcik przygotowany, surowce również bo przyszła świeża dostawa z HB, słód ześrutowany, zacieranie trwa... i zorientowałem się, że jednak czegoś zapomniałem kupić - DROŻDŻY hehe. Na szczęście w lodówce pozostał testowy słoik z gęstwą z S-05, zebraną w sumie tylko dla testu jak toto się będzie zachowywać, gęstwa miała już miesiąc, ale drożdże ruszyły Kumpel by się trochę zdziwił, że prawie 6h pracy mogłoby pójść na marne... Link to comment Share on other sites More sharing options...
bielok Posted July 26, 2009 Share Posted July 26, 2009 Cześć I ja miłam małą wtopkę - ale nie przyznam sie przy której warce Chmiel w szyszkach trzymam w zamrażarce w woreczkach, miałem tam odmierzony chmiel już do konkretnej warki. Jak zaczeło wrzeć, siegnąłem do zamrażarki i nie patrząc sypnąłem do brzeczki .....mrożony koperek (lub inną zieleninę). Przez 5 sekund nie mogłem uwierzyc że mi sie to przydarzyło, zamarłem i nie mogłem sie ruszyć ........ po chwili przetrzeźwiałęm i wyłowiłem zielenine sitkiem Piwo wyszło spoko Link to comment Share on other sites More sharing options...
wena Posted July 26, 2009 Share Posted July 26, 2009 Ciekawe jak by smakował chmiel w rosole? Link to comment Share on other sites More sharing options...
elroy Posted July 26, 2009 Share Posted July 26, 2009 Stoi sobie fermentor pod stołem, ledwo dodałem drożdże i siedzę na komputerze. Po chwili cała podłoga mokra, zrywam się pod sufit Tak się zaczytałem na czymś w sieci, że odkręciłem kranik dużym palcem od nogi Link to comment Share on other sites More sharing options...
cieplyl Posted July 26, 2009 Share Posted July 26, 2009 Ja z koleji nie doecniłem drożdży safale S-05. Na burzliwej zatkałem fermentator szczelnie przykrywką z wywierconą dziurką w której był umieszczony wężyk. W nocy drożdże tak wysoko się podniosły, że zatkały rurke i obudził mnie huk. Kilka milisekund potem dostałem pokrywką. Link to comment Share on other sites More sharing options...
adanjan Posted July 27, 2009 Author Share Posted July 27, 2009 Cześć I ja miłam małą wtopkę - ale nie przyznam sie przy której warce Chmiel w szyszkach trzymam w zamrażarce w woreczkach, miałem tam odmierzony chmiel już do konkretnej warki. Jak zaczeło wrzeć, siegnąłem do zamrażarki i nie patrząc sypnąłem do brzeczki .....mrożony koperek (lub inną zieleninę). Przez 5 sekund nie mogłem uwierzyc że mi sie to przydarzyło, zamarłem i nie mogłem sie ruszyć ........ po chwili przetrzeźwiałęm i wyłowiłem zielenine sitkiem Piwo wyszło spoko Ciekawy przypadek! Muszę i ja uważać, bo niestety i w mojej lodówce poza piwnymi dodatkami żona trzyma te swoje koperki, pietruszki i inne zieleninki ;-) A jak smakowało piwko, miało jakiś ciekawy posmak, bogatszy aromat? Link to comment Share on other sites More sharing options...
bielok Posted July 27, 2009 Share Posted July 27, 2009 Ciekawy przypadek! Muszę i ja uważać, bo niestety i w mojej lodówce poza piwnymi dodatkami żona trzyma te swoje koperki, pietruszki i inne zieleninki ;-) A jak smakowało piwko, miało jakiś ciekawy posmak, bogatszy aromat? smakuje normalnie mówię Ci byłem jak błyskawca w wyławianiu tej zieleniny (jak już oprzytomniałem) Link to comment Share on other sites More sharing options...
BaronVonZuk Posted July 28, 2009 Share Posted July 28, 2009 (edited) No to i ja się podziele... Niechybnie zepsułbym którąś tam warkę gdyby nie kolega Franekkk. Franekkk ma wręcz maniakalny zwyczaj próbowania i jedzenia wszyskiego co związane z piwem mam tu na myśli smakowanie brew kitów, jedzenie wcześniej nie używanego słodu, czy też konsumpcja szyszek (oczywiście tylko na próbę). Pewnego dnia mieliśmy rozlewać i okazało się,że nie mam ani ekstraktu w proszku ani glukozy do refermentacji więc postanowiliśmy użyć sacharozy. Wyszukałem w jakimś słoiczku biały proszek, odważyłem i już miałem wsypać do "tanku pośredniego" gdy Sławek zgodnie ze zwyczajem wsadził palec do miseczki i okazało się że była to sól :rolleyes: ... Pomijam wstyd, ale gdybym dosypał 200g soli do piwa to prawdopodobnie nie wyszła by z tego niezła "kaszanka"... Edited July 28, 2009 by BaronVonZuk Link to comment Share on other sites More sharing options...
hofjan Posted July 28, 2009 Share Posted July 28, 2009 No tak. Ja też się zdziwiłem. Świątecznego Stouta zacierałem (7 kg słodów w 15 l wody), przelałem do kadzi filtracyjnej, odczekałem 20 min, trochę poleciało i stop. Zamieszałem od dna... a tu na dnie nic nie było. Młuto nie chciało sedymentować. Wcale. Czekałem godzinę i nic. Dolałem ok. 3 l gorącej wody, żeby rozcieńczyć - i dopiero wtedy zaczęło się bardzo powoli osadzać się młuto. Okazało się, że dziurki pozatykały się od razu na amen, bo nie uformowało się złoże. Każde kolejne wysładzanie poprawiało szybkość filtracji. Zaczęłem filtrację i wysładzanie wieczorem w sobotę i zakończyłem po 24 godzinach - wieczorem w niedzielę. W sumie zamiast ok 22 litrów filtratu otrzymałem ok. 17, ale nie miałem zdrowia dłużej się męczyć. Uwarzyłem, ochłodziłem i zadałem drożdżami - znowu eksperyment - WB-06 - pszeniczne. Jako, że to ma być Świąteczne chcę otrzymać wiele różnych smaków i zapachów. Oprócz chmielu dodałem ciut kolendry i dwa ziarenka kardamonu. Właśnie przedwczoraj przelałem do cichej - BLG pocz. - 22, końcowe -5. Na dnie kadzi bardzo gruba warstwa drożdży. Smaki i zapach - zgodnie z założeniami - goździkowo-waniliowo-bananowo-kawowo i nie wiadomo co jeszcze. Zapachy i smaki ostre, niezharmonizowane, ale Browar to nie piekarnia - mamy czas do Świąt... Link to comment Share on other sites More sharing options...
adanjan Posted July 28, 2009 Author Share Posted July 28, 2009 Pomijam wstyd, ale gdybym dosypał 200g soli do piwa to prawdopodobnie nie wyszła by z tego niezła "kaszanka"... No właśnie, ciekawe, co by wyszło ;-) Link to comment Share on other sites More sharing options...
adanjan Posted July 28, 2009 Author Share Posted July 28, 2009 tym razem o wypadku podczas degustacji: Mego ubiegłorocznego bitterka (z VI KPD Żywiec) zlanego do beczułki 5L zabrałem jako prezent na imieniny ojca. Była to uroczysta degustacja medalisty i inauguracja użycia beczułki z pompką CO2. Podczas imprezy kiedy wkręcałem nabój do pompki doszło do małej eksplozji plastikowej obudowy naboju (odłamki były wszędzie, zostałem nawet lekko ranny, odłamki poraniły niegroźnie kilka osób). Wybuch ogłuszył mnie totalnie a ręka którą wkręcałem nabój spuchła i posiniała od uderzenia. Pewnie zrobiłem coś nie tak, bo nigdy nie słyszałem aby ktoś miał podobne zdarzenie, choć wydawało się mi, że użycie pompki CO2 powinno być analogiczne do tego jak kiedyś nabijało się syfony z dawnych czasów. Na szczęście nikomu nic się nie stało, skończyło się tylko na chwili strachu. Później jakoś zleliśmy to co zostało w beczułce ręcznie i delektowaliśmy się smakiem piwa. To był kolejny raz kiedy mało brakowało a żona zakończyłaby moją piwną przygodę, skończyło się na deklaracji że nie będę używał minikegów ;-) Link to comment Share on other sites More sharing options...
strzelczyk76 Posted July 28, 2009 Share Posted July 28, 2009 [...] Wyszukałem w jakimś słoiczku biały proszek, odważyłem i już miałem wsypać do "tanku pośredniego" gdy Sławek zgodnie ze zwyczajem wsadził palec do miseczki i okazało się że była to sól :rolleyes: ...Pomijam wstyd, ale gdybym dosypał 200g soli do piwa to prawdopodobnie nie wyszła by z tego niezła "kaszanka"... To jeszcze nic, znam kogoś, kto do refermentacji użył - nie cukru, glukozy, czy soli - ale PIROSIARCZYNU sodu - i piwo zostało zabutelkowane - przeszło potem do historii, miało nawet bardzo oryginalna etykietę, na szczęście ofiar nie było... a z własnego podwórka, właśnie przy ostatniej warce nr 80, podczas gotowania brzeczki coś mi tam delikatnie wykipiało, wycierając garnek z tyłu - dotknąłem ręką garnka - co zaskutkowało 10 cm oparzeniem wewnętrznej części przedramienia lewej ręki - pewnie będzie "piękna" blizna piwowarska! Link to comment Share on other sites More sharing options...
elroy Posted July 28, 2009 Share Posted July 28, 2009 Co do pirosiarczynu - znam z pierwszej ręki osobę która popiła konkretnym haustem pirosiarczynu z butelki PET lekarstwa na nadciśnienie. Skończyło się wizytą w szpitalu, aczkolwiek tam po konsultacji wzięli sprawę na przeczekanie Ofiar brak Link to comment Share on other sites More sharing options...
Jejski Posted July 28, 2009 Share Posted July 28, 2009 Zacytuję siebie z warki #28 Niestety w 15min. zacierania, podczas próby weryfikacji temp. na termometrze potrzaskałem termometr rtęciowy, topiąc prawie całą zawartość rtęci w zacierze :monster:sad Czałośc poszła do kanalizacji :ble:ble . Link to comment Share on other sites More sharing options...
BaronVonZuk Posted July 29, 2009 Share Posted July 29, 2009 Zacytuję siebie z warki #28Niestety w 15min. zacierania, podczas próby weryfikacji temp. na termometrze potrzaskałem termometr rtęciowy, topiąc prawie całą zawartość rtęci w zacierze :monster:sad Czałośc poszła do kanalizacji :ble:ble . Jedno z pierwszych piw warzonych przez moje koło naukowe zostało nazwane Hagiel właśnie ze zwględu na zawartość rtęci z rozbitego termometru. Z racji tego,że jeszcze do koła nie należałem nie miałem okazji spróbować ale wszyscy którzy pili póki co żyją ... Link to comment Share on other sites More sharing options...
the_piotrex Posted August 2, 2009 Share Posted August 2, 2009 No to ja przed chwilą zrobiłem coś arcygłupiego. Otóż jakieś dwa tygodnie temu warzyłem bittera. Po raz pierwszy postanowiłem zrehydryzować suche drożdze przed dodaniem. No i skutek był taki że piana to mi przez rurkę fermentacyjną wychodziła. I się plastikowe badziewie potwornie zabrudziło w środku. Dzisiaj postanowiłem umyć fermentator (co za eksperymenty działy sie w zeslzym tygodniu w nim to opisze w innym dziale pewnie). A ze w/w część jest bardzo pokręcona i trudna do umycia to oczyiwstym wydawalo mi potraktowanie tego najlepsyzm znanym mi sposobem czyli woda z sokiem cytrynowym i do mikrofali. I o ile ta metoda w przypadku talerzy potrafi zdzialać cuda to w przyapdku tej gównainej rurki zamieniła ją w bąblująca stopioną brązową masę wydzielajaca smród. :o Szkoda że poszedłem myć fermentator do łazienki, tak to może wczesniej bym zauważył że coś się dzieje neidobrego. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Stasiek Posted August 3, 2009 Share Posted August 3, 2009 Filtruję w wiadrze z kranikiem i filtratorem z oplotu. Oto co mi się przydarzyło: Końcówka zacierania, wiadro przygotowane, kranik wkręcony, przełożyłem zacier do wiadra i zaczynam filtrować. Ale jakieś takie dziwnie leci - strasznie mętne i z młótem... Co się stało? Patrzę, a filtrator leży obok wiadra! Cholera! zapomniałem wkręcić oplotu na kranik. :) Link to comment Share on other sites More sharing options...
Infam Posted August 3, 2009 Share Posted August 3, 2009 Filtruję [...] Patrzę, a filtrator leży obok wiadra! Cholera! zapomniałem wkręcić oplotu na kranik. :) Przypomniałeś mi coś. Razu pewnego, nieświadom realiów gość wziął się za butelokwanie. Wszystko szło podręcznikowo. Przelał piwo do zdezynfekowanego fermentora z kranikiem (nawet pamiętał o wkręceniu kranu), dodał roztworu glukozy, zabutelkował. Wszystko zgodnie ze sztuką. Co było nie tak? Nie zakapslował... Byłoby oczywiście śmieszne, jeśli wynikałoby to z jego niewiedzy. Ta nieświadomość realiów to zagubienie w czasie (późno było, może raczej wcześnie) i poprostu kapslowanie musiałem przełożyć o kilka godzin. Szkoda, zabrakło kilkunastu minut. Piwo ucierpiało. Papierowo jabłkowo octowe. Link to comment Share on other sites More sharing options...
zbylon Posted August 4, 2009 Share Posted August 4, 2009 Ostatnio jak zabrałem się za rozlewanie do butelek, to na moment przed napełnieniem pierwszej, spojrzałem na przygotowany obok garnek pełen rozpuszczonej glukozy Link to comment Share on other sites More sharing options...
mark33 Posted August 4, 2009 Share Posted August 4, 2009 (edited) Moja "przygoda" związana była ze śrutowaniem, odważone słody wsypane do leja z bańki 5 litrowej. Startuję maszynę a ta jakoś dziwnie pracuje jakby wolniej i z dziwnymi odgłosami. Przyglądam się zjawisku z bliska a tam z komory wentylacyjnej z dołu młynka śruta się sypie, myślę sobie jak to możliwe . Po rozebraniu młynka okazało się, że ściana wokół żarna przetarła się na i śruta przechodziła przez silnik wokół stojana i wirnika, szczotek i na zewnątrz. Do dziś nie mogę się nadziwić jak zniósł to silnik, po wstawieniu metalowej ściany wokół żaren i solidnym czyszczeniu młynek/śrutownik działa do dziś. http://www.browar.biz/forum/showpost.php?p=780511&postcount=365 http://www.browar.biz/forum/showpost.php?p=780671&postcount=372 Edited August 4, 2009 by mark33 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts
Create an account or sign in to comment
You need to be a member in order to leave a comment
Create an account
Sign up for a new account in our community. It's easy!
Register a new accountSign in
Already have an account? Sign in here.
Sign In Now