Taka sytuacja: sadzę sobie ziarenka chmielu aby wyhodować nową odmianę, kosztuje mnie to masę pracy i rozciąga się w czasie na wiele lat, pod koniec życia łut szczęścia sprawił, że mam wyjątkową roślinkę-szansa jak na wygranie w totka, ale przychodzi gość ze szpadlem i wykopuje mi roślinkę bo Bóg powiedział - czyńcie sobie ziemię poddaną