Jump to content

Kwasek w smaku


Recommended Posts

Witam,

Po 13 dniach od nastawienia warki zrobiłem pierwszy pomiar. 

BLG spadło z 15 na 4.8 (AIPA). 

Temperatura pomieszczenia 17 stopni.

Smak super poza jednym mankamentem, który mnie martwi - zaraz po posmakowaniu czuć lekki kwasek. Nie przeszkadza, ale jednak jest. Warka jest na 2x ekstra jasny i 1x ekstrakt bursztynowy. Poczytałem i teoretycznie przy ciemniejszych ekstraktach może się lekki kawsek pojawić, ale też po drugiej stronie medalu, że "każdy kwaskowy posmak to infekcja".? 

Mimo wszystko zachmieliłem całość na zimno i jak dobrze pójdzie to za tydzień na butelkowanie. 

Co sądzicie o tym kwasku? Nie jest intensywny, ale druga osoba też powiedziała, że na wstępie, na chwilkę pojawia się coś kwaskowego na języku. Poza tym piwo i cały proces bez zarzutów. 

Po zachmieleniu na zimno drożdże oczywiście się obudziły i całość miarowo bulka 2-3x na minutę. 

Z góry dziękuję za opinie i porady. 

Ps. Z błędów, trzeci ekstrakt miałem dać pod koniec gotowania i przez to zapomniałem o nim i dałem go na "surowo" do już połowicznie przestudzonej brzeczki. Sam ekstrakt rzeczywiście smakuje jak słodko - kwaśny miód i zastanawiam się czy możliwe, że to od tego. 

 

 

Edited by Kluner
Link to comment
Share on other sites

To zależy od infekcji. Czasami wszystko jest ok do momentu,  kiedy odfermentuje się ostatnie plato. Wtedy wychodzi kwach pomimo, że jeszcze kilka dni temu było super. Jeśli w instrukcji miałeś ileś minut gotować to pewnie producent zabezpiecza się przed ewentualnym zakażeniem. Mimo wszystko zawartość puszki powinna być sterylna ale np brzeg otwartej puchy już nie. Teraz już nic nie zrobisz i trzeba czekać.

Link to comment
Share on other sites

14 godzin temu, Kluner napisał:

Witam,

Po 13 dniach od nastawienia warki zrobiłem pierwszy pomiar. 

BLG spadło z 15 na 4.8 (AIPA). 

Temperatura pomieszczenia 17 stopni.

Smak super poza jednym mankamentem, który mnie martwi - zaraz po posmakowaniu czuć lekki kwasek. Nie przeszkadza, ale jednak jest. Warka jest na 2x ekstra jasny i 1x ekstrakt bursztynowy. Poczytałem i teoretycznie przy ciemniejszych ekstraktach może się lekki kawsek pojawić, ale też po drugiej stronie medalu, że "każdy kwaskowy posmak to infekcja".? 

Mimo wszystko zachmieliłem całość na zimno i jak dobrze pójdzie to za tydzień na butelkowanie. 

Co sądzicie o tym kwasku? Nie jest intensywny, ale druga osoba też powiedziała, że na wstępie, na chwilkę pojawia się coś kwaskowego na języku. Poza tym piwo i cały proces bez zarzutów. 

Po zachmieleniu na zimno drożdże oczywiście się obudziły i całość miarowo bulka 2-3x na minutę. 

Z góry dziękuję za opinie i porady. 

Ps. Z błędów, trzeci ekstrakt miałem dać pod koniec gotowania i przez to zapomniałem o nim i dałem go na "surowo" do już połowicznie przestudzonej brzeczki. Sam ekstrakt rzeczywiście smakuje jak słodko - kwaśny miód i zastanawiam się czy możliwe, że to od tego. 

 

 

Po pierwsze to jakie drożdże? 


Po drugie:

14 godzin temu, Kluner napisał:

Po zachmieleniu na zimno drożdże oczywiście się obudziły i całość miarowo bulka 2-3x na minutę. 

 

Nie drożdże się obudziły, a po prostu uwalnia się CO2 i tyle. Jedynie może zajść hop creep ale nie od razu po wrzuceniu chmielu :)

 

Po trzecie standardowe pytanie - czym mierzony ekstrakt po fermentacji?

Link to comment
Share on other sites

Drożdże US-05 - 2 paczki po 11.5g.

Mierzone tym:
https://browamator.pl/areometr-uniwersalny-trzy-skale-0-35-blg-sp-g,3,21,1362
(choć przyszedł trochę inny). Następnie gęstość w tabelce przyrównana do BLG. Przy pierwszej warce sprawdziło się bardzo dobrze.

 

Czy możesz powiedzieć coś więcej o hop creep? Niedawno natrafiłem na ten termin, z grubsza poczytałem i rozumiem, że cukry zawarte w chmielu zostaną odfermentowane przez najbliższe kilka dni?

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

38 minut temu, Kluner napisał:

Drożdże US-05 - 2 paczki po 11.5g.

Mierzone tym:
https://browamator.pl/areometr-uniwersalny-trzy-skale-0-35-blg-sp-g,3,21,1362
(choć przyszedł trochę inny). Następnie gęstość w tabelce przyrównana do BLG. Przy pierwszej warce sprawdziło się bardzo dobrze.

 

Czy możesz powiedzieć coś więcej o hop creep? Niedawno natrafiłem na ten termin, z grubsza poczytałem i rozumiem, że cukry zawarte w chmielu zostaną odfermentowane przez najbliższe kilka dni?

 

 

 

Nie cukry zawarte w chmielu, tylko chmiel zawierać może enzymy, które są w stanie przekonwertować niefermentowalne cukry w brzeczce na cukry proste z którymi drożdże od razu zaczną się zajmować. Ale nie jest tak, że to musi nastąpić. 

 

Tu wrzucając chmiel dostarczyłeś tlen, plus CO2 zaczęło się uwalniać i tyle. Normalne zjawisko. Czasami może być tak, że faktyczne fermentacja dodatkowo ruszy gdy dostanie trochę tlenu itp. Czy natleniłeś porządnie brzeczkę przed fermentacją?

Link to comment
Share on other sites

Brzeczka była natleniana metodą przelewania z wiadra do wiadra jak przy pierwszej warce, więc ciężko mi zmierzyć poziom natlenienia, ale przy 10-15 przelewach piany zrobiło się na tyle sporo, że dochodziła pod samo wieczko. (Przy pierwszej warce wyszło idealnie, więc powtórzyłem całość)
Generalnie pierwsza warka mimo, że z gotowego zestawu na bazie ekstraktów to wyszła przedobra ? Tak więc tutaj powtórka, choć lekko zmodyfikowana i surowce kupowane osobno.  Jedyna różnica to temperatura fermentacji - tym razem jest w dolnej granicy, a nawet ciut niżej, a wcześniej była w górnej przez co (wydaje mi się) było sporo nut spirytusowych do samego końca gdzie cudownie wszystko zniknęło. Tutaj zaś zero nut spirytusowych, a wspomniany lekki kwasek na starcie.

Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Kluner napisał:

Brzeczka była natleniana metodą przelewania z wiadra do wiadra jak przy pierwszej warce, więc ciężko mi zmierzyć poziom natlenienia, ale przy 10-15 przelewach piany zrobiło się na tyle sporo, że dochodziła pod samo wieczko. (Przy pierwszej warce wyszło idealnie, więc powtórzyłem całość)
Generalnie pierwsza warka mimo, że z gotowego zestawu na bazie ekstraktów to wyszła przedobra ? Tak więc tutaj powtórka, choć lekko zmodyfikowana i surowce kupowane osobno.  Jedyna różnica to temperatura fermentacji - tym razem jest w dolnej granicy, a nawet ciut niżej, a wcześniej była w górnej przez co (wydaje mi się) było sporo nut spirytusowych do samego końca gdzie cudownie wszystko zniknęło. Tutaj zaś zero nut spirytusowych, a wspomniany lekki kwasek na starcie.

To póki co jedyna rada - podnieś temperaturę. Ogólnie nigdy nie powtórzysz 2 razy tego samego piwa, zawsze wyjdą niausne np kondycja drożdży itp :) Ile litrów piwa? 

Link to comment
Share on other sites

Wyszło finalnie 22L na wskaźniku na wiadrze. 
Co do temperatury mogę wiadro przenieść tylko z 17 stopni do 23, niestety nic pomiędzy nie uzyskam.

Również zastanawiałem się czy nie dać na koniec do wyższej temperatury na ostatnie 2-3 dni, ale nie wiem czy to nie za wysoko. 
Rozumiem, że chodzi o to, żeby drożdże odfermentowały wszystko i uniknąć "grantów"?

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Kluner napisał:

Wyszło finalnie 22L na wskaźniku na wiadrze. 
Co do temperatury mogę wiadro przenieść tylko z 17 stopni do 23, niestety nic pomiędzy nie uzyskam.

Również zastanawiałem się czy nie dać na koniec do wyższej temperatury na ostatnie 2-3 dni, ale nie wiem czy to nie za wysoko. 
Rozumiem, że chodzi o to, żeby drożdże odfermentowały wszystko i uniknąć "grantów"?

No myślę, że i tak tam nic wielkiego się nie wydarzy, ja bym przeniósł do 23. 

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli to jest tylko chwilowy kwasek na języku to na etapie młodego piwa możesz mieć jeszcze trochę aldehydu octowego. Jest możliwe, że jeszcze podczas refermentacji resztki drożdży w butelce dożrą ten aldehyd i posmak zniknie. Przy balingu 15 po dwóch tygodniach trudno spodziewać się, że drożdże skończyły robotę.

https://wiki.piwo.org/Aldehyd_octowy

Link to comment
Share on other sites

Pamiętam, że kiedyś przy zlewaniu IPA na cichą miałem wrażenie lekkiego kwasku i zapachu zielonego jabłka, po cichej ów kwasek zniknął, a piwo rozeszło się w momencie. Nie wiem jak dezynfekujesz wszystko, ale jeśli nie gotujesz ekstraktów 15 minut, to na twoim miejscu każdą puchę przed otwarciem kąpałbym choćby w nadwęglanie sodu, a i narzędzie do otwierania porządnie zdezynfekował. Gotowanie brewkitu, czy ekstraktów niechmielonych przez 15 minut minimalizuje ryzyko infekcji, a i można dochmielić brzęczkę. Co do napowietrzania, to przelewanie ok, ale prędzej coś złapiesz w ten sposób niż np. lejąc mocnym strumieniem wodę z węża od prysznica (gwarantuję, że w ten sposób napowietrzysz to perfekcyjnie, bez machania wiadrami), jedyne co ja zawsze robię to kąpię właśnie końcówkę węża w nadwęglanie sodu lub sanipro ostatnio (o ile woda w kranie nie ma zanieczyszczeń, o tyle sama końcówka węża, kran itp. nie muszą być od nich wolne, weź to też pod uwagę). 

Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, Jastrząb napisał:

Pamiętam, że kiedyś przy zlewaniu IPA na cichą miałem wrażenie lekkiego kwasku i zapachu zielonego jabłka, po cichej ów kwasek zniknął, a piwo rozeszło się w momencie. Nie wiem jak dezynfekujesz wszystko, ale jeśli nie gotujesz ekstraktów 15 minut, to na twoim miejscu każdą puchę przed otwarciem kąpałbym choćby w nadwęglanie sodu, a i narzędzie do otwierania porządnie zdezynfekował. Gotowanie brewkitu, czy ekstraktów niechmielonych przez 15 minut minimalizuje ryzyko infekcji, a i można dochmielić brzęczkę. Co do napowietrzania, to przelewanie ok, ale prędzej coś złapiesz w ten sposób niż np. lejąc mocnym strumieniem wodę z węża od prysznica (gwarantuję, że w ten sposób napowietrzysz to perfekcyjnie, bez machania wiadrami), jedyne co ja zawsze robię to kąpię właśnie końcówkę węża w nadwęglanie sodu lub sanipro ostatnio (o ile woda w kranie nie ma zanieczyszczeń, o tyle sama końcówka węża, kran itp. nie muszą być od nich wolne, weź to też pod uwagę). 

Dzięki! 

Co do dezynfekcji to poza tym jednym błędem tym razem, to staram się aptecznie podchodzić do wszystkiego. Wodę akurat do tej pory lałem z butelek 5l, ponieważ z kranu mam bardzo mocno chlorowaną i na razie nie chcę eksperymentować, czy będzie to wyczuwalne ?

Za kilka dni zrobię ostatni (mam nadzieję) pomiar i w butelki. Obecnie jest zachmielone na zimno i chciałbym po tych kilku dniach całością zamieszać. Zastanawiam się czy otwierać całość i wymieszać łyżką piwowarską czy zakręcić samym wiadrem co by obyło się bez dodatkowego otwierania - tutaj tylko zastanawiam się czy kręcąc wiadrem nie ściągnę pozostałości po fermentacji, które osiadły na ściankach wiadra, przede wszystkim tego "glucika" wokół po pianie. ?

Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, Kluner napisał:

Dzięki! 

Co do dezynfekcji to poza tym jednym błędem tym razem, to staram się aptecznie podchodzić do wszystkiego. Wodę akurat do tej pory lałem z butelek 5l, ponieważ z kranu mam bardzo mocno chlorowaną i na razie nie chcę eksperymentować, czy będzie to wyczuwalne ?

Za kilka dni zrobię ostatni (mam nadzieję) pomiar i w butelki. Obecnie jest zachmielone na zimno i chciałbym po tych kilku dniach całością zamieszać. Zastanawiam się czy otwierać całość i wymieszać łyżką piwowarską czy zakręcić samym wiadrem co by obyło się bez dodatkowego otwierania - tutaj tylko zastanawiam się czy kręcąc wiadrem nie ściągnę pozostałości po fermentacji, które osiadły na ściankach wiadra, przede wszystkim tego "glucika" wokół po pianie. ?

Nic nie mieszaj. Olejki z chmielu i tak już są w piwie a mieszajac bedziesz miał blotko trudne do odfiltrowania. Najpierw musisz zdekantowac przez jakis filtr (np z ponczoch) i najlepiej wezykiem od gory a nie kranikiem z dolu. A najlepiej wstawić najpierw fermentor do lodówki na kilka dni na temp 1-2°C. Jeśli nie masz lodowki to obchodzić się musisz najdelikatniej aby nie wzburzyć chmielin i drozdzy.

Link to comment
Share on other sites

Zimą cold crash idealnie się wpasował, ale teraz pójdę z torbami jak zajmę pół lodówki wiadrem ?
Generalnie robiłem tak, że najpierw wężykiem bezpośrednio z fermentora zaciągałem do nowego wiadra (gdzie rozpuszczony był cukier do nagazowania) i stamtąd już kranikiem w butelki. Wyszło w miarę czysto, wręcz bardzo, ale nie wiem ile w tym zasługi cold crasha. 

Link to comment
Share on other sites

Dokładnie tak jak napisał Glabro nic nie mieszaj, ja nigdy nie mieszałem a aromat był perfecto :) To jak szybko i w jakim stopniu piwo wyklaruje się w butelkach zależy też od drożdży. Jedyne co, to mam wątpliwości do tych pończoch, zatrzymują świetnie, ale minusem tego jest to, że mają tendencję do zapychania się najmniejszymi "pułkami". Ja osobiście używam druciaka do mycia naczyń i nigdy nie miałem nadmiernego syfu w piwie, a przelot nie był blokowany.

Link to comment
Share on other sites

W sumie nie myślałem o odcedzaniu całości, chciałem wydobyć wężykiem na zasys ile się tylko uda bez wciągania chmielu z dna, ale spróbuję przepuścić całość przez woreczki muślinowe.

Dzięki!

Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Jastrząb napisał:

Dokładnie tak jak napisał Glabro nic nie mieszaj, ja nigdy nie mieszałem a aromat był perfecto :) To jak szybko i w jakim stopniu piwo wyklaruje się w butelkach zależy też od drożdży. Jedyne co, to mam wątpliwości do tych pończoch, zatrzymują świetnie, ale minusem tego jest to, że mają tendencję do zapychania się najmniejszymi "pułkami". Ja osobiście używam druciaka do mycia naczyń i nigdy nie miałem nadmiernego syfu w piwie, a przelot nie był blokowany.

Ja używam 3 do 4 nogawek gestych rajstop dziecięcych wsadzone jedne w drugą i do nich wezyk. Mam je nie przy stronie zasysajacej tylko po drugiej stronie czyli przy wiadrze do ktorego zlewam. One się trochę zapychają ale robi się w nich taki baniak i z miarę jak dół pończochy się zapycha to filtrację przejmują kolejne centymetry ścianek pończochy. Tylko przy solidnym chmielenie na zimno czyli ok 80-90g musiałem monczochy przeplukiwac i wygotowywac do ponownego filtrowania.

Edited by Glabro
Link to comment
Share on other sites

Ja do piw chmielonych na zimno do tej pory używałem hop spidera do filtracji chmielin. Hop spider do wiadra z piwem i dekantacja tuż spod lustra piwa. Oczywiście najpierw porządny cold crash.

Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, smola napisał:

Ja do piw chmielonych na zimno do tej pory używałem hop spidera do filtracji chmielin. Hop spider do wiadra z piwem i dekantacja tuż spod lustra piwa. Oczywiście najpierw porządny cold crash.

Czy cold crash ma sens w temperaturze 6-7 stopni? Zimą idealnie trafiło się z pogodą, ale teraz pozostaje mi ewentualnie lodówka gdzie niżej nie zejdę. W sumie planwałem tym razem bez cold crasha.

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze jedno szybkie pytanie - dzisiaj butelkuje piwa i zastanawiam się czy zostawić je do nagazowania w mieszkaniu (23 stopnie) czy wrócić z butelkami do piwnicy (17-18 stopni). 

Wiem, że powyżej była odpowiedź, ale poczytałem szerzej i zamieszało mi to. Chętnie poznam inną opinię. 

 

Link to comment
Share on other sites

Jeśli dzisiaj zlewasz, to znaczy piwo jest przefermentowane i ta temperatura (23 stopnie) nie zepsuje smaku piwa, generalnie na ewentualne wady smakowe, zapachowe, największy wpływ ma fermentacja burzliwa. Tylko trzymaj zabutelkowane w zacienionym miejscu. Ja zawsze trzymam w kartonie w temperaturze w której butelkuję od 7 do 14 dni, później znoszę do piwnicy temp. 17-18 stopni.

Link to comment
Share on other sites

Ja tylko dodam, że proces starzenia piwa przebiega szybciej w wyższej temperaturze. Więc jeśli chcesz aby piwo jak najszybciej się nagazowało to potrzymaj z tydzień w mieszkaniu. Ale jeśli tylko będzie już odpowiednio nasycone wstaw do możliwie chłodnego miejsca. Ja leżakuje w lodowce o ile nie ma tam fermentora. W 17-18 stopniach piwo bez problemu też się nagazuje. Tak czy inaczej nie trzymałbym dlugo piwa w mieszkaniu. Kiedyś przez przypadek kilka butelek zostało mi w szafce w domu a reszta piwa była zaniesiona  do piwnicy w temp ok 10-11 stopni (tyle mam w zimie). Po ok. miesiącu różnica była ogromna oczywiście na korzyść tego w piwnicy. Teraz w piwnicy mam 17stopni więc trzymam zabutelkowane piwo w lodówce.

Link to comment
Share on other sites

57 minut temu, Glabro napisał:

Ja tylko dodam, że proces starzenia piwa przebiega szybciej w wyższej temperaturze. Więc jeśli chcesz aby piwo jak najszybciej się nagazowało to potrzymaj z tydzień w mieszkaniu. Ale jeśli tylko będzie już odpowiednio nasycone wstaw do możliwie chłodnego miejsca. Ja leżakuje w lodowce o ile nie ma tam fermentora. W 17-18 stopniach piwo bez problemu też się nagazuje. Tak czy inaczej nie trzymałbym dlugo piwa w mieszkaniu. Kiedyś przez przypadek kilka butelek zostało mi w szafce w domu a reszta piwa była zaniesiona  do piwnicy w temp ok 10-11 stopni (tyle mam w zimie). Po ok. miesiącu różnica była ogromna oczywiście na korzyść tego w piwnicy. Teraz w piwnicy mam 17stopni więc trzymam zabutelkowane piwo w lodówce.

Ma to sens. Potrzymam tydzień na mieszkaniu i później do lodówki ?

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.