Skocz do zawartości

Xenocyd

Members
  • Postów

    1 334
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Xenocyd

  1. Xenocyd

    piwo z kwiatami lipy

    I jak w tym roku? Ja bedę próbował zrobić L`IPA w weekend lub w tygodniu.
  2. NIe ma sprawy, właściwie to piwo zepsuł kolega w Częstochowie, brakowało kilku kilometrów żeby je dostarczyć... Za rok będzie lepiej
  3. Chłopaki, możecie "uwolnić" moją koszulkę, bo zbiłem piwo które chcialem dostarczyć :-( Nie mam ani jednej butelki więcej, więc muszę zrezygnować z udziału.
  4. Dzięki, ja mam problemy z panowaniem nad palonym jęczmieniem - albo przesadzę, albo dam za mało (IRA). Oczywiście będzie kolejna próba koło października :-)
  5. No to ja lekko zapóźniony ale też dopiszę swoje 3 grosze o Twoim stoucie Kolor: Brunatny, nieprzejrzysty Piana: Mi nie uciekło, no prawie Całość na raz do nonica się nie zmieściła, powstała kilkucentymetrowa czapa piany o różnej strukturze. Były małe pęcherzyki, były średni i były duże oczka, które znikały szybko. Piana opadła do niskiej wartswy, która się utrzymywała dobrze. Aromat: torfu za dużo nie wyczułem, lizolu, apteki i bandaży brak. Aromaty wędzone i czekoladowe - ogólnie przyjemnie. Smak: Wędzonka, kawa. Nie spieszyło mi się z piciem, więc w miarę jak piwo się ogrzewało i wysycenie malało to całość stawała się bardziej pijalna. Jak dla mnie smaczne, zdecydowanie mniej ekstremalne od 100% peated Wihury
  6. Habanero Rye Stout od Undeatha barwa: ciemne, jednak nie czarne, klarowne piana: rozlałem na dwa teku od razu i z racji niskiego, stoutowego, wysycenia piana była bardzo skąpa, beżowa, drobnopęcherzykowa. Nie została długo, nie znaczyła szkła. Może jakbym nalał agresywniej to byłoby inaczej... aromat: typowa stoutowa paloność, czekolada, kawa i charakterystyczny aromat papryczki smak: czuć żyto w ustach, widać je już przy nalewaniu, ale w paszczy jest oleistość (bardzo przyjemna). Tylko jeden łyk to za mało, żeby być pewnym obecności papryczki - pozostawia lekkie szczypanie. Kilka pod rząd rozwiewają wątpliwości, kapsaicyna się ujawnia. Nie jest za ostro, jest przyjemnie. Goryczka na poziomie niskim, albo przykrywa ją pieczenie kapsaicyny. W każdym razie nie ujawnia się spod kawy, czekolady, paloności i ostrości, które w smaku można znaleźć. Moim zdaniem bardzo udane piwo, przyjemne, sesyjne Chętnie bym takie kupował, jakby w Żabce mieli, hehe. Gratuluję i liczę na powtórkę!
  7. Xenocyd

    Życzenia urodzinowe

    Aga, wszystkiego naj! I żeby jutro nie było tak:
  8. no jeszcze jaką sesję plenerową z burakami trzasnął dawaj go w niedzielę! To ja dzisiaj po powrocie z pracy włożę do odtwarzacza Reign in Blood.
  9. Karczmarz, Twój pils był bardzo smaczny! Ani jedna butelka się nie zmarnowala :-D
  10. odezwij się na PW, mogę wysłać list
  11. U mnie cydr powstaje ze Słonecznej Tłoczni jak jest w promocji Zrobiłbym z jabłek, ale prasy brak a bujać się pół dnia z sokownikiem mi się nie chce za bardzo...
  12. Tekstem o dzieciach "zrobiłeś mi dzień"! :-D
  13. Schwarzbier (Jaras) barwa: zaskoczenia nie ma, jest czarne i klarowne piana: całkiem obfita, drobnopęcherzykowa, lekko przybrudzona; po dłuższej chwili zredukowała się do aksaitnego kożuszka który lekko znaczył szkło i nie chciał zniknąć do końca konsumpcji aromat: na pierwszym wdechu czuć w aromacie lekką paloność, dalej nuty chmielowe. Żadnych niechcianych zapachów. smak: po Twoim komentarzu spodziewałem się, że będzie słodsze (albo spodziewałem się tego po swoim Schwarzbierze, który wyszedł mi za słodki, haha), jest ok. Nie jest wodniste i nijakie, ma trochę ciała, dosyć aksamitne w odczuciu paszczowym, nienachalna i niezalegająca goryczka na poziomie wyczuwalnym, jednak niskim/średnim. Odrobinę percepcję zmienia lekka paloność, ale wszystko jest ok. Słodowość ukrywa się pod tą kołderką palonośći, nie wali w ryj prosto z kufla. wrażenia ogólne: muszę przyłączyć się do słów Tomka i stwierdzić, że Twoje lagery są git! Za rok zamiast się bujać w garażu z niestabilną temperaturą podjadę do Ciebie i załaduję skrzynkę gotowego produktu
  14. Krzychu, ja też jeszcze Twojego nie rozpiłem, dlatego jeszcze recenzji nie było. Obiecuję, że się pojawi w tygodniu.
  15. Ja obiecuję na następnej partii również zrobić etykietki. Tym razem pojawiłem się w depozycie z partyzanta - małżonka jechała w tamtym kierunku, więc po prostu zabrałem co było pod ręką i wsiadłem z nią, nie miałem czasu etykietkować
  16. Wystarczy, o ile nie jest to jakieś piwo o bardzo dużym ekstrakcie.
  17. Krzysiu, 8 czerwca a nie 6 Na WIPie jest ok, tylko na forum się palec omsknął...
  18. Ref Lager SH Nelson od Jarasa: Piana: po nalaniu dosyć bujna, średniopęcherzykowa, jednak szybko się zredukowała do trwałego, kremowego kożuszka, który został do końca, znacząc szkło. Barwa: czerwona, piwo klarowne Aromat: Neloson to klasa Poza białym winem/winogronami jakieś inne owowce i słodowość Smak: piwo nie jest wodniste, nie jest też zaklejające ani męczące. Moim zdaniem jak na lagera to dobra, wyczuwalna i ani trochę nie męcząca goryczka, kontorwana słodowością na odpowiednim poziomie. Ogólne wrażenia: piłbym więcej, nie mogłem się do niczego przyczepić, może jedynie do tego, że bylo lepiej czerwone niż moja IRA
  19. Jaras, najgorzej by było jakby Tobie nie smakowało piwo, które sam robisz. Póki smakuje to jest ok. Jedynie nie zostaniesz popularnym vlogerem Jarasem z bloga.jaras.com Ale już chłopaki do PiwoHeja mogliby Cię przyjąć, haha
  20. dzięki, cieszę się, że smakuje Co ma się dziać, każdy ma inny aparat gębowy Zresztą nie ma piwa, które będzie smakować każdemu. Także baw się z nami dalej, pisz co tam chcesz a my (przynajmniej ja) to zniesiemy jakoś, hehe
  21. W piątek teku było wszędzie, więc kupiłem, zostawiłem w domu i grasowałem z kuflem zeszłorocznym (albo sprzed 3 lat), bo chodzenie z teku w tłumie ludzi, którzy chcieli takie kupić i im się nie udało było niebezpieczne, hehe.
  22. Belgian Blond, Mesive: Kolor: miedziany, dosyć ciemny, raczej po samym kolorze jako Belgian Blond bym tego piwa nie zaklasyfikował Piwo klarowne, dopiero końcówka zawierała trochę grzybków, które zaatakowały mi szkło jak wymuszałem pianę. Piana: z racji niskiego wysycenia pierwsza próba zrobienia piany skończyła się prawie całkowitym fiaskiem, agresywne dolanie z góry pozwoliło wytworzyć średnio i drobnopęcherzykową pianę, szybko się redukującą do bardzo cienkiej warstwy, która zostaje na długo i ładnie znaczy szkło. Aromat: tu od razu czuć Belgię. Wprawdzie po piciu od zeszłego czwartku mam zryty apart sensoryczny, ale najpierw w nos uderzają fenole. Dalej brzoskwinie, kręcenie teku wyjawiło jakieś śliwki/rodzynki (albo to moja fantazja). Po ogrzaniu w aromacie czuć alko. Smak: całość dosyć gładka, jednak po kilku łykach z powodu niskiego wysycenia piwo zdaje się być wodniste. Naturalnie jest rozgrzewający alkohol, rozgrzewa przełyk i to właściwie jego szczypanie nie pozwala mi wyczuć za bardzo goryczki, więc wnioskuję, że jest niska Pierwsze dwa - trzy łyki wydawały się dawać słodową kontrę dla procentów, ale w połowie piwa już tego nie czuję. Nie znam się na belgach, nie robiłem żadnego. Moim zdaniem to dobre piwo, które mogło by być bardziej wysycone i nieco mniej wodniste w smaku. Jedno jak najbardziej do wypicia, drugie pod rząd raczej nie, bo to może się źle skończyć. Zdecydowanie też nie jest tak, że bym po nie nie sięgnął kolejny raz - bardzo chętnie, szczególnie jesienią/zimą. Edyta: Mam jeszcze fotę z telefonu, z wymuszoną pianą :-)
  23. Tomku, ja mam Twojego belga, ale nie z depozytu, dostanego przy okazji pokazu robienia sera ;-) jeszcze nic o nim nie napisałem, bo stoi w skrzynce ciągle.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.