Ja robię tak samo - używam plastikowego durszlaka i póki co to dla mnie najlepszy i najprostszy sposób na lanie wody do wysładzania
Chodzi generalnie o to, żebyś nie odsłonił złoża filtracyjnego - żeby zawsze była nad nim woda (u mnie granica to jakieś 2 - 3 cm). Wtedy możesz lać gdzie chcesz przez ten durszlak, na środek, na boki, chodzi przede wszystkim o to żeby dolać wody (moja ma ok 80 st. - przy dolewaniu temp bardzo spada). Nie martw się tym laniem, jeżeli nie odkryłeś zbytnio złoża, to lanie wody mu nie zaszkodzi, może poderwać trochę złoże na górze, ale uwierz mi, nic złego się przez to nie stanie. Złoże bardzo szybko znowu się ustala tak jak było poprzednio. Musiałbyś chyba lać tą wodę z węża, żeby zepsuć złoże filtracyjne.
No i wysładzaj bardzo powoli, musiałeś tutaj wysładzać zbyt szybko skoro odkryłeś złoże, pewnie nawet nie zauważyłeś kiedy ta woda znikła
Powiem więcej, ja czasami celowo leje wodę na złoże trochę intensywniej, żeby z wierzchu je właśnie poderwać bo potrafi się taka zbita mąka osadzić na górze, że woda leci wtedy przy ściance fermentora - szuka najprostszej drogi do filtratora i wysładzanie jest wtedy nieefektywne. Często wtedy nacinam złoże nożem, a nawet celowo je lekko psuje na górze po dolaniu wody, nie zauważyłem jeszcze żeby po takim zabiegu zaczął mi lecieć mętny filtrat - wystarczająca strefa filtracji ustala się na spodzie i nie ma się co przejmować lekkim zepsuciem złoża na górze