Jump to content

[Piwo w chwile] Tradycyjne surowe piwo - RAW ALE (z opcją BIAB)


aldorn

Recommended Posts

Cześć. 

Właśnie degustuje piwo od manowar. 

Wygląd - Piwo mocno zmętnione, piana bardzo niska, zostaje na tafli piwa w postaci kożuszka. Przy otwarciu mocny gushing. 

Aromat - Pierwszy plan to nuta ziemisto-pleśniowa z owocami przypominającymi mocno banany + zapach piwnicy, dalej przyprawy, ziemniak (żona mówi, że to aromat popiołu). W tle nuta owocowa wraz z nutą tak jakby kukurydzy? DMS?

Smak - Piwo lekko słodkie, lecz wydaje się wytrawne, mało ciała, przypomina weizena. Pojawia się nuta ziemisto-pleśniowa, przyprawowa. Goryczka bardzo niska, prawie niewyczuwalna. Na gardle po kilku łykach zostaje coś jak gryząca cierpkość. Jakbym wypił piwo z niewielką ilością chili, ale cierpkie. Po ogrzaniu wyszła lekka kwasowość. 

Ogólne wrażenia - Piwo bardzo charakterystyczne. Nazwałbym je piwniczne :) Nagazowanie jest niskie, tak więc nie wiem skąd gushng... Może wytrzęsło się mocno w plecaku. Chociaż trochę odleżało i schłodziłem. Eksperyment fajny, piwo na mój gust do wypicia, ale nie więcej niż 1-2. Przydałoby się mocniejsze nagazowanie. 

Moim zdaniem od metody robienia piwa wyszły nuty piwniczne, pleśniowe i ziemniakowe, a reszta pochodzi od fermentacji, czyli estry bananowe i przyprawy. 

Do nachmielenia zdecydowanie herbatka chmielowa, ewentualnie chmielenie na zimno. 

Po odbiciu się po tym piwie to czuć piwnice z bananami :P

Link to comment
Share on other sites

Pleśń jak zapleśniała ściana/mur (jak chloroanizol), czy jak ser plesniowy (jak kwas izowalerianowy)?

 

edit:

Ziemniaki to może być autoliza,  a piwo nie ma nut aptecznych (w niskich stężeniach mogą wydawać się ziemiste, torfowe)?

Edited by kantor
Link to comment
Share on other sites

8 godzin temu, kantor napisał:

Pleśń jak zapleśniała ściana/mur (jak chloroanizol), czy jak ser plesniowy (jak kwas izowalerianowy)?

Pleśń jak zapleśniała ściana/mur zdecydowanie (edit: trochę przypominało taki zapach świeżej rzodkiewki przeciętej). Nut aptecznych nie było, a jestem na to bardzo wyczulony. Czasem nawet fenole z piw belgijskich idące w tym kierunku mi przeszkadzają. Piwo nie truje, jak widać następnego dnia żyje :D biegunki, wymiotów i bólu brzucha nie było. 

Edited by Pindin
Link to comment
Share on other sites

@kantor, @Pindin to czy jest faktycznie pleśń to sprawdzę. Poczekamy jeszcze na inne recenzje i zobaczymy. Moim zdaniem ten aromat może pochodzić z tioli w takim piwie jest dużo siarki i taki merkaptan może se powstać. Jest to dość rzadko spotykana wada w piwie (z mojego punktu widzenia) i może być mylona.

Może również to być pleść. Piwo nie było gotowane, taki był cel eksperymentu. Jeżeli w garnku, powiedzmy przy brzegu była niższa temperatura, to tam przeżyje cała armia mikrobów. One mogą wpłynąć na fermentację i smak. Dodatkowo nie ma co liczyć na denaturację tanin i wytrącenie się jech w postaci przełomów, to będzie też miało wpływ na smak i jakość. Osobiście obstawiałbym trawę w smaku. Sam jestem ciekawy jak smakuje osad z tego piwa. @kantor jeżeli też jesteś ciekawy smaku, to mysle, że warto zaczepić @manowar i butelka pewnie wyruszy w trasę :).

Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, Daniel() napisał:

Jest to dość rzadko spotykana wada w piwie (z mojego punktu widzenia) i może być mylona.

@Daniel() nie jest :D Przejdź się kiedyś na eliminacje konkursu piwowarskiego, co drugie zakażone piwo posiada taki aromat. 

 

Czekam na paczuszkę, właśnie nadał manowar drugą bo pierwsza niestety się rozszczelniła butelka i myślałem, że jest w środku stłuczka szklana, a paczkomaty mają teraz nową politykę co do reklamacji (trzeba zostawić paczkę w celu weryfikacji szkody). 

Link to comment
Share on other sites

28 minut temu, Undeath napisał:

Przejdź się kiedyś na eliminacje konkursu piwowarskiego, co drugie zakażone piwo posiada taki aromat. 

 

Te słowa coś we mnie zmieniły, cos we mnie pękło, myślę że nadały nowy sens mojej pracy. Jeżeli jeszcze cokolwiek będę pisał, to tylko dlatego, aby Wam sędziowie, a zwłaszcza Tobie @Undeath praca podczas konkursow stała się przyjemnoscią. Czas zacząć walczyć o jakość piwa domowego i wynieść go na nowy, wyższy poziom! Czas na zrozumienie tego co się dzieje w fermentorze.

 

Wpis powstał w myśl nowej świeckiej tradycji:

'Każde zapiski na forum są dobre żeby zrobić mały offtop / @kantor' 

Edited by Daniel()
Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, Daniel() napisał:

Te słowa coś we mnie zmieniły, cos we mnie pękło, myślę że nadały nowy sens mojej pracy. Jeżeli jeszcze cokolwiek będę pisał, to tylko dlatego, aby Wam sędziowie, a zwłaszcza Tobie @Undeath praca podczas konkursow stała się przyjemnoscią. Czas zacząć walczyć o jakość piwa domowego i wynieść go na nowy, wyższy poziom! Czas na zrozumienie tego co się dzieje w fermentorze.

Ależ Daniel świata nie zbawisz ludzi nie uleczysz niektórych i pomimo wiedzy, którą serwujesz w pigułce, będą się zdarzały takie rzeczy na konkursach. Moim zdaniem konkursy to nie pępek świata więc misją powinno być to, żeby ludzie dla siebie jak najlepsze piwo warzyli. Dla mnie praca podczas konkursów to przyjemność, bo oprócz gniotów są też perełki ;) Jeżeli ktoś nie lubi pracy sędziego to po co się męczy? :D Dodając jeszcze coś od siebie w tym roku poziom i tak na konkursach był wyższy niż rok czy dwa temu, mniej piw zakażonych ale za to więcej niestylowych. Więc optymistycznie kończąc Twoja misja przynosi efekty powoli, ale ludzi odpornych na wiedzę też przybywa. Więc rób co robisz i baw się przy tym dobrze, a efekty same się pokażą ;)

Link to comment
Share on other sites

To uczucie, kiedy komentarz z przyznaniem się jak bardzo poszło nie tak, jest bardziej doceniany anizeli próba formy żartobliwej. Chłopaki chyba nie było tak źle? Wydawało mi się, że to nawet miało wyższy poziom jak polski stand-up, tam też była próba patosu. Może zapomniałem o kolkowizmach, tak, to musi być to, w tym dopatruje się przyczyny porażki ;)

 

Sarkazmu @Undeath już nie będę uprawiał przez Internety. Potem rzeczy z tych Interetów znikaja.

Link to comment
Share on other sites

Witam

Bardzo ciekawy temat, sam też planuję popełnić jedną warkę raw ale. Prawdopodobnie chmielił będę sam zacier i drożdży użyję saison/brett.

 

Jednak zastananawia mnie jeden fakt, na słodzie występują bakterie Lactobacillus, czy udało by mi się zakwasić zacier podgrzewając go do 37°C, zostawić na 24h w garze zaciernym a dopiero po tym czasie podgrzać do 67°C i zatrzeć?

Dziękuję za pomoc

Link to comment
Share on other sites

Jak nie zatrzesz najpierw, to bakterie nie mają za wiele do jedzenie. Sour mash robi się tak, że najpierw zacierasz, potem dosypujesz słodu jako źródło bakterii.

Skoro pojawiło się słowo "zakwasić" to chyba powinien pojawić się ten link http://www.beerfreak.pl/warzenie-piw-kwasnych-zakwaszanie/ ;) Tutaj masz opisane zakwaszanie zacieru.

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, koval_blazej napisał:

Jak nie zatrzesz najpierw, to bakterie nie mają za wiele do jedzenie. Sour mash robi się tak, że najpierw zacierasz, potem dosypujesz słodu jako źródło bakterii.

Skoro pojawiło się słowo "zakwasić" to chyba powinien pojawić się ten link http://www.beerfreak.pl/warzenie-piw-kwasnych-zakwaszanie/ ;) Tutaj masz opisane zakwaszanie zacieru.

@koval_blazej bakterie często są w stanie metabolizować skrobię, która w małych ilościach się uwolni i jest tam obecna. Potem wnikną do słodu i zrobią resztę. Dodatkowo w tempemraturze 30-40 stopni działa enzym alfa-glukozydaza. Ona ułatwi pracę bakteriom i drożdżom, bo wytworzy trochę glukozy z tej śladowej ilości skrobii. To ułatwi start mikrobim. W tym wątku kilka postów wcześniej wstawiłem zdjęcie szalki Petriego jak wyglądała po ekspozycji na pył ze śruty. Cała gama grzybów i bakterii. Wysoka temperatura, poniżej progu denaturacji zrobi im raj. Obstawiam, że ruszy dziwna fermentacja, ale w którą stronę to pójdzie to nie wiem. Może zakwasi, może spleśnieje, może wygrają na początku drożdże. Takie gdybanie.

Blog na który się powołałeś, zresztą świetny, pokazuje jak zrobić zakwaszenie w sposób, przewidywalny, skuteczny i niejako niwelujący w dużej mierze to co opisałem wyżej.

Edited by Daniel()
Link to comment
Share on other sites

Dorzucę swoje trzy grosze.

Dostałem kilka dni temu butelkę od @manowar. Piwo było bardzo mętne. W lodówce spędziła trzy dni i osad opadł na dno. W tym czasie przygotowałem sterylne probówki/startery z brzeczką oraz szalki z podłożem agarowym. Rozłożyłem cały grajdołek, przygotowałem szklankę otwieram i bardzo delikatny gushing. Gusing spowodowany mętnością, cały osad został porwany, piwo ponownie mętne. Tego też się spodziewałem, zatem do jednej sterylnej probówki odebrałem strzykawką 10 ml, do drugiej z brzeczką odebrałem około 1 ml i zrobiłem z tego stater. Ezą również zrobiłem wymaz na szalce. Jak będzie zakażenie to szalka szybko pokaże. @Pindin miał jak już napisał mocny gushing, u mnie był symboliczny. Obstawiam to, że miałem zimniejsze piwo.

 

Najpierw wrażenia z degustacji (jak je spisywałem jeszcze nie wiedziałem czy jest czy też nie ma kontaminacji). 

Piana: Krótka, mała, redukuje się praktycznie do zera

Wysycenie: Niskie w kierunku średniego

Kolor: Mętne, pod słońce fajne pomarańczowe refleksy. W piwie unoszą się duże koagulanty (będzie je widać na zdjęciach niżej), Jak stoi w szklance jest mętne i mało apetyczne. Oczywiście nie jest to cel eksperymentu, i mętne piwo można ładnie ubrać kolorem używając odpowiednich słodów.  Nie ma co ukrywać sposób przyrządzania piwa wpływa na jego wygląd. Można też walczyć pewnie z tym innymi zabiegami.

Aromat: Często używałem WLP590 i wiem co one potrafią zrobić, w tym piwie było je czuć symbolicznie, zeszły na drugi plan. W aromacie jest przede wszystkim surowy słód i zboże oraz gotowane ziemniaki. Sprawia wrażenie trochę ziemistego. Są też fenole charakterystyczne dla WLP590, wychodzą mocniej jak się piwem zakręci. W miarę ogrzewania wychodzą aromaty siarkowodoru. Są drugoplanowe. Chmielu nie wyczułem żadnego.

Smak: Z pierwszym łykiem wydało mi się nawet pełne. Jednak było to złudne, w miarę kolejnych łyków stało się wytrawne, kwaskawe i cierpkie a nawet trochę puste. Kojarzyło mi to trochę z młodym piwem, albo końcówką filtracji. W aromacie nie czuć alkoholu, ale czuć jego rozgrzewający efekt. Pojawia się też nutka saisona, delikatnie przyprawowa.

Całokształt: Na początku dzięki wielkie @manowar, że podjąłeś się eksperymentu i podzieliłeś się z kilkoma piwowarami 'próbkami'. Jestem również ciekaw Twojej opnii/recenzji na temat tego piwa. Dzięki również @Undeath, jak wrócisz z urlopu to czekamy na Twoją recenzję. Spodziewałem się, że to będzie inne piwo i tak jest. Nie jest jakieś mocno koszmarne w smaku i aromacie (ale tak trochę jest ;) ), serca mojego 'styl' nie podbił. Teraz wiem, że 'warzenie' Raw Ale przekładam, gdzieś dalej w kolejce, tej drugiej, trzymanej w zeszycie, za szafą i nie pamiętam którą. Będę się nadal trzymał porządnego gotowania brzeczki. Za ten eksperyment mogę Ci @manowar podrzucić kilka Ciekawych szczepów, mniej lub bardziej dostępnych, służę też śrutownikiem.

 

Co wyszło z moich eksperymentów. Zakładałem, że może być jakaś infekcja, że formy przetrwalnikowe dojdą do zdania podczas fermentacji. Prawdopodobnie wybór drożdży, na prośbę @Undeath, a były to drożdże French Saison WLP590 spowodował to, że inne mikroby nie miały żadnych szans. Drożdże są takie fajne, że przy wytrawnym zacieraniu zejdą blisko 0, a czasem niżej. Nie są też puste, mimo, że potrafią jeść dekstryny, to produkują również glicerynę, która daje wystarczającą pełnie w piwach. Pierwsze moje zdziwienie było takie, że przestały pracować około 2 blg (tak mi powiedział @manowar). Myślałem, że będą granaty, ale nie, one rzeczywiście skończyły pracę. Więc skąd ta pustka w smaku, nie wiem. Może brak wpływu chmielenia. Może duża ilość tanin.

 

Tak wyglądała próbka piwa z widocznym osadem, odebrałem ją na wypadek jakbym musiał coś powtórzyć. Wyraźnie widać duże cząsteczki, obstawiam denaturację białek przez taniny. Pewnie stąd ta cierpkość. Gotowanie wytrąca je w postaci przełomów. Tutaj zostały w piwie.

raw_ale_probka_metnosc.jpg.2aba7283701e99319a2edba8e3fe3721.jpg

 

Szalka pod światło. W takich warunkach łatwo zauważyć plamy (często bakteryjne). Nic takiego nie widać. Te małe centki jakby w tle są na dnie szalki, po prostu jakieś farfocle co były w suchym ekstrakcie, którego użyłem w raz z agarem. To nie rosło w czasie. Na górze ta wielka plama powstała po zetknięciu ezy z podłożem. Pobierałem rzadki materiał jaki jest piwo, rzecz normalna jak się nie ma wprawy :).

raw_ale_szalka_1.thumb.jpg.8aab1236be32ab2f3ae3cd7422fee556.jpg

 

Zdjęcie z góry, pozwala łatwo zauważyć zmiany w kolorach i kształtach. Takowych nie widzę.

raw_ale_szalka_2.thumb.jpg.34daa2bd84126f55086a7d7fc542efbd.jpg

 

I pod kątem, również czysto, ładne wysepki kremowych drożdży.

raw_ale_szalka_3.thumb.jpg.372e0d1e3e420dfb874827b6b112a76b.jpg

 

Mikroskop też nie pokazuje jakiś dziwnych anomalii, co więcej drożdże są w dobrej kondycji:

raw_ale_mikroskop.thumb.jpg.4707a1542fd1e110dfb7d95090fd19b7.jpg


Widać też sporo osadów. Latałem po całym szkiełku i nie widziałem, jakiś większych grup bakteryjnych. Nawet jeżeli były, to na szalkach nic nie wyrosło. Widać drożdże zrobiły swoje obniżając pH i podnosząc poziom alkoholu.

Mam jeszcze drugą szalkę (nie otwieraną), oraz pustą (kontrolną), potrzymam je jeszcze kilka dni. Jak coś wyrośnie to wstawię. Jednym słowem @manowar wyszło Ci Raw Ale, jak na mój stan wiedzy i wzroku bez żadnej infekcji wpływającej na smak. Ciekaw też jestem Twojej recenzji.

Edited by Daniel()
Link to comment
Share on other sites

Daniel mnie ubiegł ale widać równocześnie do jego postu piłem to piwo. Na początek recka potem parę słów czy warto. 

 

Przy otwarciu gushing. Zdążyłem nałapać do szklanki ale znacznie się wypieniło z butelki i weszło do szklanki 3/4 podbijając właściwie cały osad, który chciałem zbić na dnie. Piwo pije dość ciepłe ale było schłodzone mocno  (pierwsze 4-5 dni by osad opadł) potem przestawione tak by osiągnęło 15C stało tak kilka dni. Nie powinno to dać gushingu, który wystąpił.

 

Wygląd: Piana średnio i drobnopęcheżykowa. Dość trwała nawet ale nie znaczy szkła. Jest niska i w formie kożuszka trwa do dna. Kolor piwa słomkowy wpadający w złoto. Piwo jest opalizujące, zamglone, trochę w formie lekkiej bawarki.

Aromat: Zdecydowanie na pierwszym planie aromat gotowanego groszku i przypalonych ziemniaków. Dalej jest typowo słodowy ale taki jak zielony słód nie poddany obróbce cieplnej. Po zamieszaniu szkłem wychodzą estry i fenole na poziomie niskim ale też coś co drapie strasznie w nos czyli rozpuszczalnik. Piwo w aromacie wydaje się słodkawe. Po chwili dochodzi też siarka w aromacie ale bardziej po pierwszym łyku to czuć. 

Smak: Trochę będę niemiły ale po takim aromacie zazwyczaj piwo ląduje u mnie już w zlewie jednak by była wartość jakaś degustacyjna to spróbowałem i powiem, że w smaku jest delikatnie lepiej. Słodko słodowe, głównie, po chwili nagazowanie szczypie język i zostawia kwaśność na podniebieniu. Finisz niestety alkoholowy - rozgrzewający. Goryczki brak i bardzo się prosi by była jakaś jednak delikatna kontra. W sumie więcej nie ma co tu opisywać w smaku bo nic się nie dzieje jest jak to się mówi jednowymiarowo - zbożowo przez co jest dość cierpko na języku. Retronosowo czuć natomiast bardziej fenole i przypalone ziemniaki oraz delikatną siarkę. 

Tekstura: Półpełne - dość sycące, trochę męczące z braku goryczki i balansu z tego wynikającego. Jest też przegazowane przez co szczypie w język. Jest też mocno zbożowe, że aż wysusza język i zostawia nieprzyjemne odczucie jak po spiciu bardzo mocno parzonej herbaty.

Wrażenia Ogólne: Mam bardzo mieszane odczucia co do tego konkretnego przykładu. DMS się pojawia to fakt ten gotowany groszek znam bardzo dobrze z trafnej partii słodów z Strzegomia. Pojawia się natomiast aromat przypalonych ziemniaków co chyba czuli wszyscy degustujący to piwo, a technicznie jest to autoliza. Czy możliwa jest autoliza w takim piwie? Czyżby drożdże miały za mało albo za dużo składników do prawidłowej fermentacji jak nie zagotujemy brzeczki? Siarkę pomijam bo WLP590 lubią lekką dać, fenole i estry też od nich. Znam te drożdże i wiem, że są dość odporne na stres i potrafią jeść brzeczkę razem z plastikiem od wiadra jednak w wypadku tego piwa sobie nie poradziły widać. Może też w taki sposób objawia się połączenie DMS-u z czymś lub drożdże z braku/nadmiaru pewnych składników w brzeczce wybrały taką drogę produkcji pewnych metabolitów objawiając je w taki sposób w aromacie.

Ostatnie właściwie pytanie czy piwo mi smakowało? Szczerze to nie. Tak jak napisałem w jakimś akapicie po aromacie już dawno by wylądowało u mnie w zlewie bo nie lubię się męczyć z takimi piwami. Może jakby było mocniej schłodzone to dawałoby radę jednak pije je ciepłe i jak dla mnie taka ilości wad i w takim stężeniu powoduje je z automatu niepijalne. Ja na pewno podobnym sposobem piwa nie uwarzę. Wolę je zagotować i pozbyć się tych rzeczy z aromatu niż mieć wrażenie picia jakotakiego.

 

Eksperyment nie mniej jednak uważam za ciekawy. Dzięki @manowar za możliwość spróbowania piwa i za chęć uwarzenia jego. 

 

Jednak gdyby ktoś kontynuował taką ścieżkę to pokusiłbym się o herbatkę chmielową ( choć to już traci trochę sens bo i tak trzeba gotować to lepiej zagotować brzeczkę) lub o mocniejsze chmielenie w zacierze. Druga sprawa jeżeli to nie wina drożdży bo były dobrej kondycji to pokusiłbym się o inny szczep bardziej neutralny, bo jednak WLP590 są dość specyficzne. Zalecałem je użyć ze względu na podwyższoną ilość białek, tanin skrobi itp. w takim piwie - zabezpieczyłyby one je przed infekcja co potwierdza @Daniel() powyżej. Sprawdził czy znów aromat spalonego ziemniora nie wróci. Jeżeli tak to dla mnie eliminuje Raw Ale z palety piw całkowicie. Użyłbym też jakieś bardziej charakterne słody np. caramel, brown albo aromatic. Może by zmieniły trochę ten jednowymiarowy zbożowy smak w coś bardziej złożonego i ciekawszego.

Link to comment
Share on other sites

@aldorn mam nadzieję, że nie gniewasz się za off-top w Twoim temacie. Kierowała mną po prostu ciekawość.

Również pojedyncza próba i jej wnioski (które są dalekie od jakiejkolwiek metodologii i statystyki) nie powinny być brane jako zniechęcenie, a wręcz przeciwnie jako ognisko zapalne by je podważyć. To co obstawiałem najbardziej, czyli infekcja nie wystąpiła. Warto by było pokłonić się nad filtacją, może to osad jest przyczyną nieprzyjemnych smaków i aromatów. Również gushing nie powinien występować w piwie bez dużych cząstek.

 

 

Edited by Daniel()
Link to comment
Share on other sites

Otwieram to piwo ponownie - nadal jest kilka butelek, więc jeśli ktoś chce spróbować i wyrobić sobie swoją opinię to proszę o wiadomość - i w moich odczuciach nie wiele się zmieniło.

 

To jest dziwne piwo - niby wygląda i zachowuje się jak piwo, ale ze smakiem piwa dużo wspólnego nie ma. Nie jest smaczne, jest do wypicia, ale nudne, płaskie i jednowymiarowe. Nawet nie będę się kusił o takie ładne opisy jak koledzy bo mam prostackie kubki smakowe.

Wygląd piwa - dołączam fotkę - mętne, pod światło opalizujące, normalne piwa w moim wykonaniu są zdecydowanie bardziej klarowne po takim czasie - w kolorze nawet złotawym (kwestia barwy światła) piana z drobnych pęcherzyków redukuje się szybko ale zostaje jako kożuszek do końca piwa (dałbym za to plusik)

Mi to piwo najbardziej smakuje wysłodkami - w odczuciu pełne, albo nawet ciężkawe w smaku puste zupełnie. Czuje surowość ziaren + taki posmak trochę jak w waizennach - to pewnie dały drożdże. Alkoholu nie ma dużo - ale jednak dość szybko uderza do głowy.

Goryczki czy aromatów chmielu ani ciut ciut - może przy zwykłym gotowaniu i chmieleniu dodatkowe chmielenie zacieru coś daje, ale tu absolutnie się nie sprawdziło. A brakuje tego...

 

W zasadzie wszyscy koledzy pisali o gusgingu... no nie wiem, nie wiem - nie chce sugerować braku umiejętności otwierania butelki z piwem ;) , ale u mnie po 5h w lodówce (po przeniesieniu z piwnicy gdzie jest pewnie ze 23-24, bez trząchania nim) nie ma nawet śladu... :eusathink:

 

Teraz subiektywna opinia czy warto... no zgadzam się z przedmówcami - raczej nie warto, a przynajmniej nie w taki sposób jak ja to zrobiłem i opisałem (choć jedna z koleżanek powiedziała, że jej smakowała... ale krótko się znamy i może chciała być miła...).

Czy spróbuję kolejny raz z RAW ALE... pewnie tak, ale już zupełnie inaczej - pójdę wydeptaną ścieżką - wodę do zacierania/wysładzania - będę grzał z gałązkami jałowca, dodam bardziej interesujące w smaku słody, na pewno zrobię herbatę chmielową i pewnie to opiszę :)

 

Ten eksperyment dużo mi dał - nie, że dużo świetnego piwa... ale dzięki zaangażowaniu @Daniel() wiem, że w browarze mam wystarczający reżim sanitarny - niby nic, ale jak cieszy :brawo:

DSC_0135.JPG

Link to comment
Share on other sites

Trochę mnie tu nie było, no ale mam sezon w pełni i piwo odeszło i jeszcze na jakiś czas odejdzie na dalszy plan. Wiele ciekawych rzeczy tu napisaliście, chętnie odniósł bym się do nich, ale brak sił i czasu. 

Przede wszystkim, to co najważniejsze, to @bart3q masz ode mnie medal złotej łopaty za odkopanie tematu, ale mylisz się co do tego:

Dnia 26.07.2018 o 20:41, bart3q napisał:

Może nie do końca raw ale, ale też ciekawy sposób warzenia kiedyś opisywał na forum kolega BNP

Przecież to dokładnie Raw Ale :) w jednym poście przecież pisał:

Dnia 16.01.2014 o 16:05, bnp napisał:

Niby to prawda, że tak sie robi. Tak jest przyjęte.

ja robiłem trochę inaczej ...

Piwo bez minuty warzenia też potrafi smakować i stanąć na podium w konkursie piw domowych. :D

@manowar - super, że podjąłeś się zrobienia piwa tym sposobem, a do tego jeszcze je rozesłałeś (ja nie daję rady czasowo), ale chyba coś poszło nie tak jak, u mnie prawda, piwo jest trochę mętne, ale żadne tam farfocle nie pływają, tak jak to widać na zdjęciu próbki Daniela.

 

Dnia 19.07.2018 o 20:29, dziedzicpruski napisał:

No to kicha, ale prawdę mówiąc nie spodziewanym się dobrego efektu.

Mi to się jednak wydaje, że na podstawie jednego piwa, nie da rady powiedzieć czy kicha czy nie, po prostu mamy za mało piw do porównania zrobionych tą metodą, dokładnie to jedno piwo... No zgadza się, kicha, ale tylko w tym jednym przypadku, a przecież jak już wyżej zacytowałem, tego typu piwo dwukrotnie stało na podium w konkursie.

 

PS @Daniel() - przepraszam, że ci jeszcze nic nie wysłałem, może za jakiś tydzień czy dwa się już z robotą ogarnę i poślę paczkę.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...
  • 4 weeks later...

Dodam coś od siebie bo mam pewne doświadczenie w piwach niegotowanych. Komercyjnie warzyłem w ten sposób berlinery. Po filtracji brzeczkę podgrzewałem do 97-98 stopni, następnie chłodziłem do 50 stopni i dawałem ześrutowany słód celem zakwaszenia w kotle. Wszystko w warunkach poduszki z CO2 i temp 40-50 stopni przez 2-3 doby. W tym czasie pH potrafiło osiągnąć 3,2 a nawet 2,8. Po zakwaszeniu transfer do fermentora i zadanie US-05.

 

W domowym piwowarstwie bawię się z blendami kultur i mam w tej chwili 10 balonów z piwami. 7 czy 8 było RAW ALE'ami zupełnie bez chmielu (fermentacja wstępna drożdżami S-04, US-05 czy S-33) a po tygodniu trafiały do balonów gdzie dawałem blendy, bretty, dregi... Obecnie te które próbowałem (najstarsze 12 najmłodsze 9 miesięcy) nie odbiegają wyglądem, aromatem i smakiem od piw gotowanych i gotowanych ze starym chmielem. 

Link to comment
Share on other sites

14 godzin temu, amorph napisał:

Dodam coś od siebie bo mam pewne doświadczenie w piwach niegotowanych. Komercyjnie warzyłem w ten sposób berlinery. Po filtracji brzeczkę podgrzewałem do 97-98 stopni, następnie chłodziłem do 50 stopni i dawałem ześrutowany słód celem zakwaszenia w kotle. Wszystko w warunkach poduszki z CO2 i temp 40-50 stopni przez 2-3 doby. W tym czasie pH potrafiło osiągnąć 3,2 a nawet 2,8. Po zakwaszeniu transfer do fermentora i zadanie US-05.

 

W domowym piwowarstwie bawię się z blendami kultur i mam w tej chwili 10 balonów z piwami. 7 czy 8 było RAW ALE'ami zupełnie bez chmielu (fermentacja wstępna drożdżami S-04, US-05 czy S-33) a po tygodniu trafiały do balonów gdzie dawałem blendy, bretty, dregi... Obecnie te które próbowałem (najstarsze 12 najmłodsze 9 miesięcy) nie odbiegają wyglądem, aromatem i smakiem od piw gotowanych i gotowanych ze starym chmielem. 

@amorph celem tego eksperymentu było sprawdzenie w smaku piwa surowego i przefermentowanie go w klasyczny sposób. Miało to być szybkie piwo przefermentowane tylko saccharomyces cerevisiae. Czy masz takie piwo w balonie?, bez dodatkowych zaszczepień bakteryjnych/brettowych.

Zrobiłem również surowe ALE w małej skali i brakowało mi w nim smaku chmielowego. Przeszkadzał mi natomiast posmak zboża i lekkie ściąganie. Może jakby użyć coś co ma mniej łuski (żytni, pszeniczny) w większej ilości by to poprawiło smak.

Piwo surowe pod mikroskopem ma wyraźnie więcej mikro zanieczyszczeń, obstawiam, że właśnie to właśnie one się wytrącają w trakcie gotowania (nie mam takiej wiedzy). Jednakże nie jest też powiedziane, że nie strącą się z czasem. Może trzymanie długo w balonie, jak w Twoim przypadku, smak poprawi. Ale to już mija się z eksperymentem szybkiego piwa. No i chmielowość, chyba brakuje mi porządnej izometryzacji. Owszem gorzkość była, ale czegoś brakowało. Tutaj też można byłoby powalczyć chmielem bogatym w Beta kwasy, może byłoby lepiej.

Obstawiałem, że surowe ALE szybko skończy z infekcją drożdżami dekkera albo inną bakterią żyjącą na słodzie. Ale okazuje się, że te 66+ stopni dość skutecznie neutralizuje niechcianych gości. Pewnie nie bez znaczenia jest jeszcze dobra kultura startowa, używałem tylko drożdży WLP590 (jedzą również dekstryny i trochę bardziej zakwaszają), po to by uzyskać głębokie odfermentowanie i nie pozostawić zbyt wiele formom przetrwalnikowym. Tak na wypadek jakby stwierdziły, że też chcą się pobawić.

 

Zatem zgadzam się z Tobą, że długie leżakowanie oraz integracja we florę przyniesie zgoła inne efekty i ma jak najbardziej sens. Ale nie będzie to piwo szybkie do picia :).

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Daniel() napisał:

@amorph celem tego eksperymentu było sprawdzenie w smaku piwa surowego i przefermentowanie go w klasyczny sposób. Miało to być szybkie piwo przefermentowane tylko saccharomyces cerevisiae. Czy masz takie piwo w balonie?, bez dodatkowych zaszczepień bakteryjnych/brettowych.

Nie mam takich piw bo moim celem było pozostawienie większej ilości pożywienia mieszanym kulturom. Porównując z Twoimi spostrzeżeniami wychodzi na to, że w piwie niegotowanym zostaje dużo różnych substancji, które w standardowym piwie wytracają się podczas warzenia. Z tymi substancjami dobrze radzą sobie bretty/blendy ale być może klarowanie np żelatyną połączone z porządnym cold crashem pozytywnie wpłynęłoby na niegotowane piwo. 

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.