Rozpocząłem nowy sezon od popsucia obu posiadanych termometrów. Jeden padł całkiem, ale mu wybaczam, bo go w zeszłym sezonie trochę nachmieliłem (wpadł do wrzącej warki). Drugi zwariował:
Raczej nie wierze w reinkarnacje, wiec chcialbym do przyszlego weekendu zakupic cos nowego. Tylko co?
Ten ostatni byl calkiem fajny, ale niestety chinszczyzna. Chcialbym, zeby mial sonde na kablu, bo to wygodne. No i zeby przetrwal troche wiecej niz kilka warek. Co polecicie?