Przelej znad drożdży po 4 tygodniach, bez pośpiechu. Kolejne 4 na „cichej” i dopiero butelki.
Ale patrząc na temperaturę fermentacji to nie spodziewaj się niczego dobrego...
Nacinam na całej powierzchni. Przekładam zacier z gara do fermentora z wężykiem.
Łuski daję koło 200-300 gramów na 5-6 kg zasypu (dużo i mało oszczędnie ale jest tania to mam to w dupie ).
Ja wrzucam łuskę podczas podgrzewania na mash out. Ostatnio robiłem witka 60% pszenicy i nie zatkało się ani razu
kranik odkręcony delikatnie, pilnowanie temperatury wody plus owinięcie fermentora kocem pomaga. Dodatkowo przy „trudniejszych” zasypach jak dolewam wodę to nacinam łygą jakieś 5 cm młóta.
Filtrowane na sraczwężyku.
Zależnie od drożdży, ale około 16 st otoczenia. I jeśli masz dodane jakieś drożdże „no name” w zestawie w dodatku przyklejone do puszki to wywal je i zainwestuj 10 zł w us-05.
Moim zdaniem ani jedno ani drugie. Drożdże po bałtyku są już tak zmęczone, że lepiej w kibel. A jedna paczka sucharów na tyle litrów lagera to za mało.
Tyle ile dodałbyś normalnie bo cały cukier z pulpy zostanie przerobiony przez drożdże. Jeśli chcesz uzyskać coś na podobieństwo mango z Radugi to polecam zatrzeć lekko na słodko. Ja zacierałem w 67°C przy zasypie 94% pszenicznego i 6% carabelge. Na 20 litrów brzeczki dałem 2,7 kg pulpy.
I ważne - koniecznie kup odmianę Alphonso - jest najbardziej aromatyczna. Raz zrobiłem z jakąś zwykłą tanią pulpą i aromatu miało prawie zero.
Pulpę najlepiej dodać jak burzliwa zacznie zwalniać (po 5-6 dniach), cicha moim zdaniem jest tu zbędna.
A w 100 gramach pulpy jest około 20 gramów cukrów fermentowalnych.
Podłączę się pod temat i mam pytanie do osób stosujących chlor do butelek. Nie obawiacie się, że coś zostanie. Ile razy płuczecie i jak długo wietrzycie/suszycie butelki żeby na 100% się pozbyć? Moim zdaniem jest najlepszy na pleśnie ale do butelek trochę się obawiam.
Przy sraczce to inna sprawa, można nie zdążyć odstawić butelki
To że mam nie kichać do wiadra to akurat wiem bardziej chodzi mi o atmosferę, jaki to rodzaj drobnoustrojów i czy są zagrożeniem dla piwa.
Dosyć nietypowe pytanie. Siedzę w domu bo mnie srogie przeziębienie dopadło. Zabutelkowałby sobie risa, ale... kicham, kaszlę, w powietrzu lata mnóstwo drobnoustrojów. Czy takie też są groźne dla piwa czy to inny niegroźny „rodzaj” ?