Skocz do zawartości

KosciaK

Members
  • Postów

    1 189
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez KosciaK

  1. A nie prościej po prostu podejść do jakiejś knajpy gdzie leją z bezzwrotnych i poprosić by odkładali butelki?
  2. Powodzenia! Fajnie widzieć, że coraz więcej osób bierze się za Bretty. Sam planuję gdzieś w okolicach sierpnia/września rozpocząć eksperymenty w tym kierunku
  3. KosciaK

    Piwowar 1.0

    Nie jaki system a jakie ustawienia locale w systemie. Na screenie wartość CO2 związanego w piwie ma kropkę jako separator, a poziom nagazowania podany jest z przecinkiem. I tu szukałbym przyczyn problemu.
  4. Jak pisałem - mogłem się sugerować zmętnieniem i przyczepiać się przez to do rzeczy, na które normalnie bym nie zwrócił uwagi. No i mam podejrzenia, że Amarillo w dużych ilościach to nie do końca mój smak. Pamiętam, że Twoje American Wheat na Citrze i Cascade (#12?) było kapitalne, więc i oczekiwania były wysokie.
  5. No to pora na kolejną degustację, czyli #16 American Wheat Już w butelce piwo nie sprawiało dobrego wrażenia - mętne, powoli klarujące się od góry i miałem spore obawy, ale... nie uprzedzajmy faktów. Po nalaniu całkiem ładna piana, która nieśpiesznie opadła, podczas picia pozostawiając na szklance ładne ślady. Kolor mleczno-słomkowy, mętne. Nie opalizujące, ale właśnie mętne i to niestety jakoś tak bardzo nieapetycznie. Coś się obawiam się, że to właśnie wygląd zdeterminował nastawienie do piwa podczas degustacji. Aromat całkiem przyjemny, choć niezbyt mocny - trochę owoców tropikalnych i cytrusów, bardzo ok. W smaku podobnie - trochę owoców tropikalnych i sporo cytrusów raczej w stronę grejpfruta. Słodowość i/lub pszeniczny charakter zupełnie ukryty. Goryczka stosunkowo wysoka, jak dla mnie może nawet trochę zbyt wysoka jak na lekkie sesyjne piwo jakim chyba American Wheat być powinien. Chwilę po przełknięciu na języku pojawiała się taka niezbyt przyjemna, ciężkawa goryczka. W połączeniu z trochę zbyt niskim wysyceniem i stosunkowo wysoką treściwością piwo sprawiało niestety wrażenie dosyć męczącego w odbiorze.
  6. Identyfikatory super sprawa! O wiele łatwiej było rozpoznać kto jest kto. Dzięki wszystkim za super spotkanie, fajnie było poznać nowych ludzi, porozmawiać i pokosztować piw!
  7. Pudło. Na wielu polskich konkursach używane są wytyczne opracowywane przez PSPD. Nasze własne, krajowe, a nie te paskudne, przyjmowane na klęczkach, narzucane nam przemocą imperialistyczne, amerykańskie [przepraszam, nie mogłem się powstrzymać] Tak, jest to nieważne! Bo to nie są konkursy piw historycznych!
  8. Bogi - No niestety ale Twoje zarzuty są zupełnie chybione. Przecież BJCP nie sankcjonuje jakie piwne style istnieją i istniały. BJCP nie twierdzi, że poza ich wytycznymi niczego nie ma.To nie jest próba usystematyzowania całego świata piw (obecnego i historycznego). To jedynie próba kategoryzacji piw na potrzeb amerykańskich(!) konkursów piwowarskich(!!!). Piw aktualnie i powszechnie pojawiających się na tych konkursach. Tylko tyle i aż tyle.
  9. Zostawić na pół roku i dopiero próbować.
  10. Żadna tajemnica i nawet ABW nie trzeba wzywać. Do zlewu poleciały ostatnie butelki: #4 - Belgijskie Pale Ale - najprawdopodobniej infekcja dzikimi drożdżami. Możliwe, że też spieprzyłem coś przy zacieraniu. Objawy: bardzo silne zmętnienie, utrzymujące się przez bardzo długi czas (i powolne klarowanie się od góry), nieprzyjemna lekko ściągająca goryczka i jakieś takie dziwne owocowe nuty, których raczej nie powinno tam być w tej postaci. #8 - Czerwony karzeł (Irish Red Ale) - tu raczej podejrzewam problem z taninami i garbnikami, ale głowy nie dam. Nieprzyjemna goryczka psuła zupełnie odbiór piwa. Nawet jak już zniknęła to nadal coś w tym piwie nie grało jak należy. A to, że sam styl jakoś specjalnie szałowy nie jest to już inna sprawa. #13 - Hiszpańska inkwizycja (Harcerskie) - póki było świeże to oprócz przegazowania (i lekkiego przechmielenia) w sumie było całkiem ok, zwłaszcza na upały. To piwo do bardzo szybkiego spożycia gdy aromat chmielu jest jeszcze mocny. Leżakowanie zdecydowanie mu nie służy.
  11. I tak po prostu wylałeś nawet nie próbując?!? Choćby w celach edukacyjnych? Może całkiem dobre było...
  12. No i stało się. Trzeba było w końcu dorosnąć do tej decyzji, sentymenty odstawić na bok i przyznać się do porażki. Wczoraj skrzynka ze starymi, nie bójmy się tego powiedzieć, nieudanymi piwami poszła wreszcie do zlewu. Sporo ponad rok leżakowania sprawił tylko, że jest idealnie klarowne, ale ani trochę nie zrobiło się lepsze. No może minimalnie mniej wadliwe, ale nadal niepijalne. Przy następnych nieudanych warkach już chyba będzie łatwiej podjąć decyzję o utylizacji, zamiast wmawiać sobie, że jak się poczeka to będzie lepiej i męczyć się z piciem.
  13. Alechanted - jeśli to nie problem dla ciebie podjechać do Zabrza to mogę garść kapsli (czy nawet kilka) odstąpić. PS Przepraszam za ewentualne błędy, Tapatalkuje...
  14. Na razie jeszcze czeka w "leżakowni", jeszcze nawet do lodówki nie wsadzałem, ale sądząc po tym jak się klaruje i jeszcze jak piszesz ta ściągająca goryczka to można podejrzewać najgorsze. W jednym, czy może nawet dwóch warkach miałem podobne objawy i z czasem niewiele się poprawiało niestety...
  15. Ojtam, ojtam... Ja tam detalista jestem O ile dobrze kojarzę to z jakąś formą depozytu startował Tadek w sklepie w Radzionkowie, ale nie wiem na ile się to rozkręciło. Niestety połączenie autobusowe średnie i trochę nie po drodze tam mam... O innych śląskich depozytach nic mi nie wiadomo. Zawsze jest możliwość wymiany na spotkaniach (albo można po prostu napisać PW i dogadać się w godzinach popołudniowych po robocie w jakiejś knajpie), ale skoro na czerwcowym zebrały się całe dwie osoby to szczerze powiedziawszy czarno widzę depozyt w Gliwicach. Jeśli chodzi o lokalizację to chyba lepszym pomysłem byłyby Katowice, chyba jakoś tak bardziej w centrum aglomeracji i lepszy dojazd z okolicznych miejscowości. No ale i tak całość rozbija się o ilość osób które byłyby w ogóle depozytem zainteresowane.
  16. No więc właśnie... Jeśli można to ja bym proponował na lipiec jako plan A działkę u alechanteda, a Szynk jako plan B w razie złej pogody.
  17. Tak trochę zbaczając z tematu mam pytanko. Skoro i tak wypadałoby zabrać jakieś piwo jako zapłatę za identyfikator to pomyślałem by może zabrać od razu trochę więcej i dać do degustacji bo jak rozumiem jakiś punkt zbiorczy dla piwowarów domowych będzie. No i właśnie - jak jest z możliwością wnoszenia na teren festiwalu własnego piwa? Raczej nie chciałbym się na miejscu dowiedzieć, że z torbą pełną piw nie wejdę bo wnosić alkoholu nie wolno.
  18. Ja jak najbardziej jestem za. Tylko z góry mówię, że drugi (12-13.07) i trzeci (19-20.07) weekend lipca zupełnie u mnie odpadają...
  19. Sięgając do lodówki w ręce wpadła mi butelka #15 Bitter Po nalaniu spore wrażenie zrobiła piana - niezbyt wysoka ale bardzo ładna, gęsta, drobnopęcherzykowa, utrzymująca się do samego końca w postaci kożuszka i oblepiająca delikatnie szkło. Piwo ma ładny kolor, coś pomiędzy ciemną miedzią a brązem, silnie opalizujące. W aromacie głównie słodowość i lekka słodycz. W smaku jest silnie karmelowo-słodkie (właśnie widzę w recepturze, że użyto pół kilo karmelu 150, to pewnie przyczyna), do tego lekka słodowość, trochę jakby czekolady w tle i trochę estrów. Goryczka i smak chmielu bardzo delikatne, ledwo przebijające się przez karmelową bazę. Mimo sporej słodkości wydaje się stosunkowo wytrawne, co w połączeniu z średnio-niskim wysyceniem sprawia, że pije się bardzo przyjemnie i dosyć szybko znika ze szklanki.
  20. Już raz zwróciłem uwagę, ale widzę, że potrzebne tu historyczne metody. Weź arkusz papieru kancelaryjnego, pióro (ewentualnie długopis) i 200 razy napisz: "pszenica". Przez "sz" i "c". W razie potrzeby zadanie powtarzać do skutku.
  21. Co to jest "przenica"? Sahti to całkiem fajny pomysł jest, moje wyszło kapitalne (recepturę znajdziesz u mnie w zapiskach). Ale ostatnią rzeczą jaką można o tym piwie powiedzieć, to że jest słabe. To prawdziwy fiński morderca, upijający z zaskoczenia.
  22. Jest to całkiem ciekawa koncepcja!
  23. Przez "u" źle się kojarzy? Pewnie zależy czy ktoś Philipa K. Dicka czytuje.
  24. Jak ktoś chce to można po prostu jako "u", można jako wspomniane już "mikro", a jak ktoś się bardzo upiera to się nie obrażę na "tyci tyci"
  25. No to ruszam z belgijską serią! Tym razem na tapecie Wyeast 3787 Trappist High Gravity. Na początek Patersbier - proste, lekkie, stołowe piwo. W założeniu ma być stosunkowo wytrawne, nie dodawałem cukru, ale zacierałem na wytrawnie. Teoretycznie wystarczyłoby sypnąć samego pilzneńskiego, ale to by było zbyt proste. Dlatego dorzuciłem jeszcze trochę pszenicy niesłodowanej (bo mam), carapils (dla piany), karmelu 30 i Special B (na kolor). Chmielu symbolicznie (Beersmith wyliczył coś w okolicach 21IBU), to drożdże mają tu grać pierwsze skrzypce. Początkowo zastanawiałem się nad dodaniem jakichś przypraw (może kminku?) ale w końcu zrezygnowałem. #35 Stołowa Czwórka - Patersbier 10°Blg (vel belgijska desitka) Data: 2014-06-14 Surowce: 85,7% - Pilzneński, Bestmalz - 3,00kg 8.6% - Pszenica niesłodowana - 0,30kg 2,9% - Carapils, Bestmalz - 0,10kg 1,4% - Special B, Castle Malting - 0,05kg 1,4% - Karmelowy 30, Strzegom - 0,05kg Tradition, granulat 2013, 5,5% - 25g Lubelski Select, granulat 2013, 4,5% - 15g Drożdże Wyeast 3787 Trappist High Gravity (litrowy starter, przed zadaniem odlana szklanka z wierzchu) Zacieranie: Ilość wody: 12l - 1:33 54°C - wrzucenie słodów (10l) 52°C (białkowa) - 10' (dolanie 1l wrzątku podgrzewając do maltozowej) 62°C (maltozowa) - 50' 72°C (dekstrynująca) - 20' 78°C - mashout Wysładzanie: wysładzanie ciągłe do uzyskania 22-23l o ekstrakcie w okolicach 10°Blg Gotowanie: 70' 60' - Tradition - 25g 10' - Lubelski Selekt - 15g Temperatura zadania drożdży: 19°C Burzliwa: 19 dni, temperatura 18°C → 24-25°C → 21°C Cicha: - OG: 10°Blg / 1,040 SG FG: 1-1,5°Blg / 1,004-1,006 SG Objętość: 21l Rozlew: 2014-07-03 Refermentacja: 145g glukozy Uwagi: Czas pracy 5h40' Gdyby tylko warzenie wszystkich warek szło tak sprawnie... Po dekantacji do wiadra wpadło około 16,5-17l o ekstrakcie 12°Blg, rozcieńczone trochę ponad 3l wody do uzyskania zakładanych 10°Blg Osadu po whirpoolu stosunkowo dużo, blisko 2l, słabo zwarty Brzeczka przy przelewaniu prawie klarowna (do pełnej klarowności pewnie musiałbym trochę jeszcze poczekać po zamieszaniu) EDIT 2014-07-03: Rozlane! Jakoś się zamotałem strasznie i zapomniałem zrobić pomiaru przed rozlewem, przypomniało mi się w połowie dekantacji na syrop cukrowy. Po tygodniu zeszło do 1,5°Blg, potem jeszcze z pół stopnia mogło w sumie zejść. Jak na razie mogę powiedzieć, że THG mają świetną flokulację i sedymentację. Piwo przy rozlewie było prawie idealnie klarowne. Drożdżę utworzyły wielgachne kłaczki, czy raczej kłaki, część z nich unosiła się na powierzchni, lub w toni. EDIT 2014-07-26: Ledwo dwa tygodnie a już fajnie nagazowane (mam nadzieję, że to nie efekt niedofermentowania i się nie przegazuje). W smaku bomba! Na pierwszym planie THG robią robotę, do tego nienachalna goryczka i przyjemna słodowość w tle. Zapowiada się znakomite stołowe piwo. EDIT 2014-08-07: O, Mamuś! Ale to dobre. Kolejne piwo, które udowadnia, że pełnia smaku jest do uzyskania nawet przy niskim ekstrakcie. O ile na początku piwowarskiej przygody stawiałem na piwa o stosunkowo wysokim ekstrakcie, zacierane na słodko, tak teraz coraz bardziej podobają mi się lekkie, wytrawne "sikacze" - piwa, które nie mają ambicji niczego urywać, po prostu mają być przeraźliwie sesyjne i służyć zamiast kompotu do obiadu, oraz gaszenia pragnienia po powrocie z pracy/biegania. Tylko tyle, albo aż tyle.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.