Napiszę swoje krótkie spostrzeżenia po 13 latach warzenia, z czego 10 czynnie.
Niektórych niuansów nigdy nie wyczujesz. Sugeruje się opisem i porównuję z tym co chcę uwarzyć. W praniu wyjdzie to co Ci smakuje i takie słody będzie preferować. Do mnie np. nie przemawia carawheat. Mam to zużyje, ale nigdy więcej nie kupię. Teraz bardziej zwracam uwagę na temperaturę zacierania vs. udział karmelowych vs. efekt końcowy vs. inne słody specjalnie, tak aby cała kombinacja miała ręce i nogi.
Tak właśnie robię. Za kilkanaście warek jak chcę ponownie uwarzyć ten styl to ewentualnie modyfikuję recepturę, w oparciu o notatki z degustacji i aktualny stan magazynu.
Szkoda czasu. Kolejny element do pilnowania. Jak mi się skończą surowce do modyfikacji, to jedyne co zostawię to modyfikacja pH zacieru i wody do wysładzanie za pomocą kwasu mlekowego lub fosforowego.
Płynnych nie stosowałem, bo szkoda mi było kasy plus nie chciałem robić starterów. Muszę warzyć spontanicznie. Nowe suchary to dużo marketingu, a mało praktycznych obserwacji. Poczekam aż rynek je zweryfikuje. Skup się na temperaturze fermentacji. To punkt wyjścia, aby móc wycisnąć wszystko co chcesz z danego szczepu.
Czytać, warzyć, degustować, wyciągać wnioski i cieszyć się hobby.