Jump to content

warzenie na dworze (powietrzu)


Recommended Posts

Witam,

Jako początkujący piwowar chciałbym się dowiedzieć czy polecacie warzenie piwa na dworze, na świeżym powietrzu. Wiem, że był taki temat i niektórzy polecali taki sposób, z kolei inni już nie ze względu na zanieczyszczenia w powietrzu. Jak jest naprawdę? Czy piwo kiedykolwiek wam się zainfekowało w trakcie takiego warzenia? Proszę o radę doświadczonych piwowarów. Dodam też, że rozważam warzenie częściowo w otwartym garażu, aby móc schować się pod dachem.

Link to comment
Share on other sites

16 minut temu, tomasz83 napisał:

Witam,

Jako początkujący piwowar chciałbym się dowiedzieć czy polecacie warzenie piwa na dworze, na świeżym powietrzu. Wiem, że był taki temat i niektórzy polecali taki sposób, z kolei inni już nie ze względu na zanieczyszczenia w powietrzu. Jak jest naprawdę? Czy piwo kiedykolwiek wam się zainfekowało w trakcie takiego warzenia? Proszę o radę doświadczonych piwowarów. Dodam też, że rozważam warzenie częściowo w otwartym garażu, aby móc schować się pod dachem.

Gdybyś przeprowadził końcówkę procesu tzn. chłodzenie i przelanie do fermentora w zamknięciu (bez ruchu powietrza) to czemu by nie? Pytanie jak chłodzisz? Bo gar zawsze na tą czynność można przenieść choć to nie jest za fajne latanie z 22 litrami gorącej brzeczki ;) Chłodzenie chłodnicą zanurzeniową dla mnie na dworze odpada. Prędzej wymiennik tak by to nie miało styku z  powietrzem zbytnio po wyłączeniu palnika. Potem dekantacja do zdezynfekowanego fermentora i raczej infekcji z tego tytuły nie powinieneś mieć. 

Edited by Undeath
Link to comment
Share on other sites

Planuje, że proces warzenia będzie odbywał się na taborecie gazowym z termoparą w garze emaliowym (zacieranie i chmielenie), chłodzić chcę chłodnicą podłączoną do węża ogrodowego. Potem przelanie do fermentora, zadanie drożdży (oczywiście w odpowiedniej temperaturze dla danych drożdży, w piwnicy mam ok. 10-11 stopni, w domu ok. 20-21).

Rozważałem przez jakiś czas gar elektryczny, ale tam jest czujnik ciepła, którzy wyłącza gar po dojściu do wrzenia, więc chmielenie w nim raczej odpada. Podobno można wyłączyć ten czujnik, ale ja nie jestem aż tak biegły w technice.

Link to comment
Share on other sites

Kilkanaście warek temu przeniosłem się do garażu a w praktyce na dwór/pole.

Cały proces łącznie z chłodzeniem tak robię, tylko przelewanie do fermentora w mieszkaniu

Skutków negatywnych nie odczuwam

 

EDIT - w zimie to nie problem ale na wiosnę pojawiają się muszki. Warto o tym pomyśleć.

Siatka do okien z biedronki rzucona na gar chwilę po rozpoczęciu chłodzenia znacznie zmniejsza ryzyko że jakieś skrzydlate bydle popełni samobójstwo

 

A co do samego powietrza. Może jak masz w domu pomieszczenie przeznaczone na browar to jesteś w stanie w jakimś stopniu zapanować nad tym co się tam unosi.

Ale jeśli warzenie jest w kuchni to obawiam się że to co lata w powietrzu jest nawet gorsze od tego co lata w łazience. Więc tego co mam na zewnątrz jakoś mniej się boję

Edited by xcynix
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, tomasz83 napisał:

Witam,

Jako początkujący piwowar chciałbym się dowiedzieć czy polecacie warzenie piwa na dworze, na świeżym powietrzu. Wiem, że był taki temat i niektórzy polecali taki sposób, z kolei inni już nie ze względu na zanieczyszczenia w powietrzu. Jak jest naprawdę? Czy piwo kiedykolwiek wam się zainfekowało w trakcie takiego warzenia? Proszę o radę doświadczonych piwowarów. Dodam też, że rozważam warzenie częściowo w otwartym garażu, aby móc schować się pod dachem.

Jako że mieszkam koło Krakowa to nie zdarzyło mi się nigdy warzyć na dworze , ale na polu to już  tak :). A tak poważnie to w otwartym garażu zrobiłem 80 % warek i nić złego się nie zaplątało .

Link to comment
Share on other sites

Jak tylko są warunki pogodowe, to zawsze warzę na polu. Jak nie ma, to w kotłowni. Chłodzę także na zewnątrz, ale przelewam w domu, ponieważ mam tam taki stoliczek który idealnie mi na wyskość pasuje. Jak się dorobię stoliczka na polu, to i tam będę przelewać.

Link to comment
Share on other sites

Moje pierwsze piwo warzyłem na dworze. A wiesz jak chłodziłem? Wrzuciłem do gorącej brzeczki zamrożone butelki PET :) To była ułańska fantazja. Wyszedł całkiem dobry stout. I mówię to po 3 latach i bez mała 20-u warkach. Warzenie na dworze to loteria. Może Ci się 10 razy udać, ale możesz też zaliczać regularne wtopy. Wszystko w tym przypadku jest kwestią szczęścia, a nie jakiejś reguły.  

Link to comment
Share on other sites

Bardzo fajna sprawa, praca na "powietrzu". Wcześniej warzyłem w kuchni, jest to wygodne, ale później w całym domu mamy bardzo miły zapach. Miły tylko dla mnie, nie dla innych domowników. Nawet otwarcie okna na oścież nie wiele pomogło. Obecnie wszystko wykonuje na dworze, razem z chłodzeniem, później przelanie i resztę czynności w domu.

 

Wiadomo trzeba uważać w jakim otoczeniu się warzy, drzewa itp. Jedyny problem jaki napotkałem na swojej drodze to wiatr. Nawet przy niewielkim wietrze muszę czymś osłonić taboret w  ok 70% od wiatru. Bo wiedzę jak wiatr zdmuchuje płomień, może nie tyle, że zgaśnie ale wydajność ogrzewania spada.

 

Podsumowując, jestem na TAK dla warzenia na powietrzu :)

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o mnie to zacieranie i wysladzanie w zależności od pogody przeprowadzam albo w domu przy otwartych drzwiach od ogrodu, a jak jest ładnie to przenoszę się za drzwi do ogrodu. 

Od drugiej Warki gotuje zawsze na zewnątrz inaczej jest w domu mocny sprzeciw. 

Chlodze i przelewam w domu, ale to z przyczyn technicznych, ponieważ na zewnątrz nie mam jak podłączyć chłodnicy. Nie mniej planuje zainwestować w waż ogrodowy, to nie będę musiał tego dźwigać a przy okazji łatwiej będzie napełnić garnek z węża niż nosić w fermentorach. 

Roznicy w efekcie końcowym nie zauważyłem, a zawsze to mniej sprzątania bo jak coś się pochlapie czy rozsypie to nikt nie robi takiego problemu. Także polecam. 

Link to comment
Share on other sites

Ja warzę w garażu. Jedyna infekcja, którą jednoznacznie uznałem za infekcję złapałem w grudniu. Mam piwa z wadami, ale takimi, które mogą pochodzić też ze złego wykonania. Dodatkowo obserwując muszki latające po dworze, muszę stwierdzić, że jadę trochę po bandzie i jest to jakieś ryzyko, ale na razie widać mam szczęście. Do domu jednak przenieść się nie mogę, więc przy tym zostanę.

 

Dnia 8.06.2018 o 06:50, Fradio napisał:

Chlodze i przelewam w domu, ale to z przyczyn technicznych, ponieważ na zewnątrz nie mam jak podłączyć chłodnicy.

Kup ten wąż, tanio, a człowiek naprawdę ma wygodniej.

Link to comment
Share on other sites

Taki mam plan, zakupię przed następnym warzeniem.

Zastanawiam się czy gdybym nalewał wodę do zacierania, wysładzania z takiego węża czy nie miało by to negatywnego efektu na smak. Zawsze to mniej ciągania i dodatkowa wygoda.

Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Fradio napisał:

Zastanawiam się czy gdybym nalewał wodę do zacierania, wysładzania z takiego węża czy nie miało by to negatywnego efektu na smak.

U mnie woda z węża ma wyraźny zapach plastiku, gumy. Zwłaszcza, jak poleży na słońcu chwilę. Do warzenia nabieram wody bezpośrednio z kranu i od razu ciepłej, żeby krócej podgrzewać.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.