Jump to content

Pierwsza Warka - Lager (German Hell Bock)


Škoda

Recommended Posts

Godzinę temu, Škoda napisał(a):

Ok, w takim razie, zaraz robię pomiar stężenia, w niedzielę kolejny i rozlewamy jak bez zmian. 

Poza tym pytanie, ten reduktor do osadów dostanę gdzieś w jakimś stacjonarnym sklepie lub gdziekolwiek fizycznie? Czy muszę zamawiać specjalnie?

 

Pomiar zrobiony

Początkowe - 12,2 Brix

Końcowe - 4 Brix

 

myślałem, że chociaż do 2 Brix zejdzie, a tu tylko 4.

20231124_103425.jpg

Zobacz może Mrówka, Brico lub inny budowlany

Link to comment
Share on other sites

Raczej tylko sklepy piwowarskie w internecie lub allegro. Drożdżaki to sprytne bestie i czasami nie chcą robić tak jak chcemy i robią po swojemu mając swoje humorki(zupełnie jak kobiety😁) masz 4 plato(u mnie czasami też na tym się zatrzymywały) to nie ma tragedii, szczególnie że na 99% zakończyły fermentację po około miesiącu. Też swoje piwa rozlewam po mniej więcej takim czasie. I postaraj się zawsze np po około 14 dniach czy nawet jak zapomnisz po np. 21 dniach podnieść im temp o 2-3 stopnie. Mi ostatnio te paskudy po 22 dniach od nastawienia wznowiły fermentację piwa świątecznego. Z 5blg jakie było po około 20 dniach w 3-4 dni zeszły na 3,2 blg. Sam byłem w szoku i do dzisiaj jestem, jak są nie przewidywalne czasami. Tylko jeszcze z wyczuciem po kołysz fermentorem, żeby je ciutkę podbić go góry+większa temp. i czasami odżyją.

Link to comment
Share on other sites

Właśnie paradoksalnie dużo lepszy jest ten malutki czerwony reduktor. Dobrze że ma mały otworek i można go przekręcić żeby był na górze. Mam tak ustawione 3 fermentory, kraniki prawie na samym dole i z tym białym reduktorem, by zasysał dużo więcej drożdży przy rozlewie. Zobacz jaką on ma spora tą dziurkę. A zobacz jaką ma ten czerwony. Kup czerwony jak tutaj osoby polecają, po prostu lepiej się sprawdza jak masz kranik bardzo nisko. Zresztą ta niska wysokość u mnie jest w sam raz. Ani za wysoko ani za nisko. Po fermentacji gęstwa jest akurat, nie przykrywa reduktora osadu a to podstawa.

Link to comment
Share on other sites

Ok, w takim razie, nie pozostaje mi nic innego jak zamówić takie czerwone reduktory. Niestety Lagerek będzie zlewany jeszcze na starych nawykach, bo nie mam już teraz opcji żeby zamontować ten czerwony reduktor? Łapy nie chcę topić w piwie i ryzykować infekcją. Przy następnych będzie już zamontowane. Poza tym zastanawiam się żeby dosypać cukru do fermentora i wymieszać całość przed zlaniem, zamiast tych dropsów.

Link to comment
Share on other sites

Spokojnie możesz teraz rozlać bez tego czerwonego. A już następne warki nastawiaj z czerwonym. Co do dropsów. Hi,hi ja akurat fanem jestem tej prostoty i używam tylko Coopersa te przezroczyste. Już pisałem tutaj o nich nie raz.

 

Oczywiście jak chcesz to pewnie, że możesz tak zrobić. Tylko po pierwsze, nie sypać luzem cukru do piwa w fermentorze bo to trochę szaleństwo i nawet jak zamieszasz z minutę to się dokładnie nie rozprowadzi. Po drugie z tego co tutaj wyczytałem jeśli osoby używają zalewy cukrowej to nie mieszają jej z piwem gdzie są drożdże po fermentacji. Tylko np. wlewają zalewę cukrową do drugiego fermentora(już z kranikiem) i wężykiem wprowadzają w ruch wirowy, żeby zalewa się równo rozprowadziła. Też ważne żeby odpowiednie proporcje zrobić Woda-Cukier.

 

Ty sobie wybierz metodę. Ja zostaje przy dropsach bo nic prostrzego się nie wymyśli do nagazowania piwa. I też plus, że praktycznie nie narażamy piwa na dostępność do tlenu. Po około 2 godzinach od zakapslowania tworzy się taka ładna "łuna" z rozpuszczonego cukru na dnie butelki(widać ją szczególnie przy lagerach) wtedy każdą butelkę odwracam energicznym ruchem do góry nogami, pięknie się rozprowadza cukier i to jest cała filozofia.

Edited by Reters
Link to comment
Share on other sites

24 minuty temu, Škoda napisał(a):

Niestety Lagerek będzie zlewany jeszcze na starych nawykach, bo nie mam już teraz opcji żeby zamontować ten czerwony reduktor

Ja w takiej sytuacji przelałbym na cichą. To co osadzi się na dnie nie będzie już groźne przy butelkowaniu.

Link to comment
Share on other sites

Cześć. Dzisiaj została zlana warka z tytułu, po miesiącu czasu nie ruszania jej, postanowiła, że ukończy swoją pracę na 3.8 BLG. 

Piwko powinno mieć 4,1%

W smaku i aromacie o wiele lepsze doznania jak w pszenicznym. Sama kobieta powiedziała, że pachnie piwem, a to już jest dobrze.

Tym razem wrzuciłem 2 dropsy, nie mieszałem tego cukru. 

Zobaczymy na święta co to wyjdzie po leżakowaniu.

Naklejka rozwaliła system, wiem 😄

20231126_144720.jpg

20231126_150221.jpg

20231126_174158.jpg

20231126_174226.jpg

20231126_174310.jpg

Edited by Škoda
Link to comment
Share on other sites

Bardzo przyjemne naklejki;) Pamiętaj żeby dropsami jak nagazowujesz po około 2 godzinach każdą energicznie przechylić, wtedy ta otoczka cukrowa na dnie butelki się ładnie rozprowadza. Wiem to z doświadczenia. I już dalej nic nie musisz z tym robić🙂 Jak drops ważył 2gr będziesz miał nagazowanie w butelce tak 2.7-2.9 jak ważył 2.5 gr. to ciutkę ponad vol 3  to już tak na styku bo wszystko x2. Oczywiście mówię w sytuacji jak drożdżaki dojadły wszystko podczas fermentacji. To jest cholernie ważne.

 

Drops Coopers(moje ulubione) 1 sztuka 3.2-3.4 gr nagazowanie 2.4 max 2.6 to tak informacyjnie😉

Edited by Reters
Link to comment
Share on other sites

Nagazowanie jest oczywiście zależne nie tylko od ilości surowca do refermentacji, ale też startowej ilości rozpuszczonego dwutlenku węgla w piwie, który jest zależny przede wszystkim od temperatury na koniec i po zakończeniu fermentacji. Różnica jest spora, jak się np. porówna lagera fermentowanego w 9 stopniach do ale fermentowanego w 20.

Link to comment
Share on other sites

Jak najbardziej. Dlatego jak fermentujemy lagera w np. 8 stopniach(jak ja teraz) i cały proces łącznie z lagerowaniem, refermentacją, leżakowaniem będzie się odbywał w okolicach tej temperatury i wiemy że piwo w przyszłości nie będzie stało w temperaturach pokojowych, to wtedy z tego co wyczytałem dajemy około 60 gr cukru w zalewie, Drops 1.5gr. I w tak niskiej temp. nagazowanie będzie trwało o wiele dłużej. Cel nagazowanie około 2.4-2.6 vol

 

Tylko problem jest w tym jak ktoś nie ma takich warunków i piwo będzie przechowywane w temp. pokojowej jak i refermentacja. Ja mam wstępny plan w przeciągu 2 max 3 tygodni w 8 stopniach potem od razu do 21-22 stopni na około 7-10 dni, zależnie po obserwacjach jak przebiega proces fermentacji. To ostatnie podniesienie temperatury jest dla mnie bardzo ważne, tyczy się pewności, że drożdże odpowiednio przefermentowały całość. W tym drugim procesie tak jak też tutaj mi ktoś podpowiedział, dodajemy ilość środka do refermentacji klasycznie czyli około 3.2-3.4gr na butelkę 0,5l. celując w nagazowanie lagerowe około 2.4-2.6 vol. I oczywiście refermentacja około 14 dni też w temp. pokojowej.

 

Tu jest też bardzo dużo wiedzy o warzeniu i fermentacji lagera w niskich temp. Problemy i sukcesy oraz sugestie co do drożdży itp. W połowie tematu niestety autor pisze o prze gazowanych swoich lagerach po kilku miesiącach i sugeruje zmniejszenie ilości cukru do refermentacji. Aczkolwiek przypuszczam, że wszystkie swoje piwa przeprowadzał w tym schemacie pierwszym co opisałem.

 

https://www.browar.biz/forum/piwo/browarnictwo-amatorskie/twoje-warzenie/65975-dębickie-lagery

 

 

Edited by Reters
Link to comment
Share on other sites

Temperatura refermentacji i przechowywania nie ma wpływu na ilość finalnie rozpuszczonego dwutlenku węgla w piwie.

Tak jak wcześniej napisał @Łachim - liczy się przede wszystkim temperatura podczas fermentacji i ilość surowca dodanego na refermentację.

Link to comment
Share on other sites

Dlatego opisałem tutaj dwa różne sposoby. Ja mogę wybrać tylko ten drugi. I mimo że główna fermentacja przebiegła w 8 stopniach to i tak nagazuję normalnie na około 2.5vol czyli około 3.4 gr na butelkę. Dlatego, że piwo po burzliwej przenoszę do ciepłego pomieszczenia i tam jeszcze będzie stało w fermentorze z 10 dni lub nawet 14 dni. Pewność że fermentacja się definitywnie zakończyła jest kluczowa.

Link to comment
Share on other sites

@RetersRefermentacja jest w zamkniętym pojemniku, więc CO2 nie ucieka. Kiedy piwo jest w otwartym fermentorze (inaczej jest oczywiście w ciśnieniowym), rozpuszczalność dwutlenku węgla maleje wraz ze wzrostem temperatury, więc ucieka on z nasyconego roztworu. Temperatura refermentacji nie ma większego znaczenia (niektórzy twierdzą, że np. może sprzyjać aromatom fuzlowym, ale to bardzo wątpliwe w zwykłych warunkach), a już na pewno nie dla ilości surowca do refermentacji.

Generalnie zawartość CO2 rośnie w trakcie fermentacji aż do wartości granicznej dla danej temperatury. Gdy fermentacja się skończy,  a temperatura wzrośnie, CO2 ucieka, a nie powstaje nowe w jego miejsce. Te zjawiska (różnice w rozpuszczalności dwutlenku węgla wraz ze wzrostem temperatury) można pośrednio zaobserwować w innych sytuacjach, takich jak pozorne wznowienie fermentacji po długim czasie, gdy fermentor jest przeniesiony do wyższej temperatury (czasem oczywiście faktycznie fermentacja rusza na nowo) lub pozornie długi start lagerów, gdzie tak naprawdę drożdże pracują, ale nie widać piany czy bąbli, bo roztwór CO2 w młodym piwie dłużej nasyca się właśnie przez niższą temperaturę.

Link to comment
Share on other sites

I teraz opis Twój potwierdza mi problem jaki miał ten człowiek z linku który podałem z przegazowaniem swoich lagerów po kilku miesiącach, szczególnie jak mu wzrosła temperatura przechowywania. Mimo, że np. dał do refermentacji 80gr cukru na 20 l piwa.

Link to comment
Share on other sites

16 stron wątku to trochę za dużo do czytania, więc odnoszę się do nieznanej treści.

Natomiast przegazowanie piwa NIE MOŻE wynikać ze zbyt wysokiej temperatury przechowywania.

Co najwyżej podwyższenie temperatury podczas przechowywania może pomóc pobudzić drożdże do dojedzenia resztek cukrów (jeśli fermentacja nie została prawidłowo zakończona) czy dać pole do popisu ewentualnym dzikim drożdżom, które dostały się do butelki.

Ilość gazu w butelce po zakończeniu refermentacji jest stała i od temperatury zależy co najwyżej stosunek ilości dwutlenku węgla w szyjce butelki do ilości rozpuszczonej w piwie. I im wyższa temperatura, tym w piwie będzie go mniej - będzie mniej nagazowane, za to "syknięcie" po otwarciu butelki będzie intensywniejsze.

Edited by punix
Link to comment
Share on other sites

I tutaj słowa kluczowe "jeśli fermentacja nie została prawidłowo zakończona" Już wiem teraz jak zadziałam z nagazowaniem mojego pierwszego lagera. Czytam o tym wszystkim tak dużo, że raczej wyjdzie mi nagazowanie prawidłowe. Oczywiście będę obserwował sytuacje(szczególnie że to piwo to już zostawiam najlepiej na kilka miesięcy) i zapisywał wnioski.

 

Syknięcie intensywniejsze i może pojawić się tak zwana fontanna z piany;) To też tłumaczy sytuacje np taką. Mamy dwa lagery po refermentacji np. miesiąc po butelkowaniu. Identycznie nagazowane jednego otwieramy w temp. np 25 stopni syknięcie jest mocne i piana się sama wylewa. Drugie to samo piwo schładzamy do około 8 stopni i otwieramy. Syknięcie jest sporo mniejsze i nie ma możliwości żeby aż tak piana wybiła do góry. Zazwyczaj spokojnie można nalewać do kufla. Jak źle kombinuje to mnie popraw😉

Edited by Reters
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.