Jump to content

W drugim tygodniu po zabutelkowaniu piwo się psuje


abuwiktor

Recommended Posts

59 minut temu, yoshko napisał:


 

 


Wg mnie tutaj jest możliwość by doszło do infekcji. Wrzątek nie zrobi roboty, trzeba to zagotować.
 

 

80 warek za mną i nigdy nie gotowałem... infekcja "butelkowa", kiedy piwo podczas rozlewu było OK, a po jakimś czasie już nie trawiła mi się 2 razy.

Link to comment
Share on other sites

Smak przede wszystkim.

Po namyśle to najbliżej jest smak starego piwa. Takiego otwartego na imprezie w piątek wieczorem i zapomnianego w kącie, a potem spróbowanego we wtorek. ;)

 

Różnica jest taka tylko, że moje jest schłodzone i nagazowane. ?

Edited by abuwiktor
Link to comment
Share on other sites

No to brzmi jak utlenienie. Trop z niewypłukanym nadwęglanem może być więc słuszny.

 

Dodatkowo to, co pisał @Szagi o sposobie wlewania ekstraktu może mieć znaczenie,  zwłaszcza jeśli ekstrakt by się przypalił, ale tu nie mam doświadczenia.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem czy to jest rozwiązanie Twojego problemu ale

1) Piwowarze piwo zawsze zdążysz wylać i z tym nie ma co się spieszyć.

2) Pamiętaj że butelka z żywymi drożdżami to ciągłe reakcje chemiczne - jedne związki są produkowane po to by zjeść inne itd. dlatego sceptycznie podchodź do ew. wad które pojawią się po refermentacji w butelce a których nie ma przy rozlewie.

3) zostaw piwo na dłużej żeby jego aromat i smak się ułożył - (powiadają że nie dotyczy to piw pszenicznych)

4) Rozlewaj do butelek tylko przez zawór grawitacyjny z fermentora gdzie piwo jest na cichej - tzn nie przelewaj piwa drugi raz  by dokonać rozlewu - ograniczenie natleniania.

To powinno rozwiązać problemy.

5) Jeśli masz możliwość to po refermentacji polageruj butelki np na dworze w 0 st C do -3 st C przez conajmniej 7 dni to też czasem pomaga.

6) jeszcze można zbadać profil wody - może jest tam coś czego nie powinno być.

Edited by Piotr Ba
Link to comment
Share on other sites

@abuwiktor kup sobie starsan. Naprawdę ułatwia życie. Butelki po umyciu płuczesz starsanem i odstawiasz do odcieknięcia. Potem od razu butelkujesz.

 

Zacznij od zmiany jednej rzeczy w Twoim procesie na raz bo jak zmienisz kilka rzeczy to nie będziesz wiedział co przyniosło efekt. Cały proces wydaje się być ok (poza pogotowaniem przez kilka minut syropu cukrowego) więc zacznij od dobrej dezynfekcji butelek.

Link to comment
Share on other sites

Piotr, pierwsza warka ma już ponad 6 tygodni i nie szlachetnieje. :) Ale tak, zamierzam zostawić ze dwie butelki i zobaczyć za miesiąc czy dwa. Nie robię sobie nadmiernych nadziei.

 

Mój plan na najbliższy rozlew zakłada takie modyfikacje:

1. zagotować cukier przed dodaniem

2. butelki dokładnie wypłukać ze środków i wyprażyć w piekarniku.

 

Dodatkowo chcę podejść do tematu metodą naukową ;) Zmarnuję parę butelek dla eksperymentów w różnych kombinacjach czynników:

* butelki płukane i nie

* glukoza wygotowana, niegotowana i zupełnie bez cukru (zobaczymy czy nierefermentowane dodatkowo też się zepsuje)

 

Wynikami się podzielę. Największą nadzieję wiążę z płukaniem po nadwęglanie. Bo przyznam się wam - wylewałem ten roztwór, ale nie odciekałem butelek! Nie mam suszarki, a przeczytałem, że nadwęglan rozkłada się na tlen i wodę, nic trującego, więc się tym nie przejmowałem nadmiernie...

 

Jeśli to nie pomoże, to warzenie z intensywniejszym gotowaniem (spróbuję znacząco mniejszą warkę, 10l powinno dać się zagotować nawet na obecnej kuchence) i fermentacja w pojemniku z kranikiem w celu uniknięcia przelewania przed rozlewem. Jeśli także i to nie pomoże, to... chciałbym napisać, że rzucę to w cholerę, ale niestety jestem uparty. :)

Link to comment
Share on other sites

Spokojnie

Zastosuj moje pierwsze 4 punkty i powinno być OK.

Czy dobrze mierzysz ekstrakt brzeczki nastawnej ? Czy on nie jest większy niż Ty o tym wiesz ?

Ja gotuje roztwór 30 % wagowy cukru, studzę i daję strzykawką 7 - 9 ml w zależności od stylu do każdej butelki.

Uważaj ponadto na wężyki silikonowe tam czesto jest syf którego nie da się umyć - ja go gotuje wężyk 5 minut przed podłączeniem

Butelki - myję płynem dobę przed rozlewem, w dniu rozlewu piekarnik 130 stopni na 5 minut, te co nie wejdą do piekarnika zalewam i płuczę wrzątkiem, kapsli nie dezynfekuję.

Fermentory - nadwęglan sodu - 30 gramów do 9 litrów ciepłej wody co najmniej 10 minut, oczywiście wiadra i odkręcone kraniki myję wcześniej płynem w zlewie.

Miałem  też te problem co Ty ale po ograniczeniu przelewania brzeczki do 1 raza (oczywiście jest jeszcze raz jak jest chmielenie na zimno) , zastosowaniu zaworu grawitacyjnego i strzykawki przy butelkowaniu nie mam tego problemu - a nawet powiedziałbym że czym dłużej stoi piwo tym lepsze.

Na samym końcu jak nic nie pomoże daj wodę do badania.

To nie są infekcję ! Zakażenia piwa się zdarzają ale nigdy nie są nagminne. Ja miałem tylko 1 zakażenie (biofilm na powierzchni) - a 5 pokolenie gęstwy z tego zakażonego piwa kończy mi robić ipę którą butelkuję za 3 dni, 4 pokolenie ipa jest systematycznie wypijana, a witbier już wypity.

 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 7.02.2021 o 15:48, yoshko napisał:


 

 


Wg mnie tutaj jest możliwość by doszło do infekcji. Wrzątek nie zrobi roboty, trzeba to zagotować.
 

 

Ja kiedys gotowałem, od 20 ponad warek zalewam wrzątkiem i nie ma problemów żadnych. Szukałbym problemu gdzie indziej :)

2 godziny temu, abuwiktor napisał:

1. zagotować cukier przed dodaniem

 

Tak jak wspomniałem, ja nie gotuje (jak  wielu innych) i zero zakażen. Obstawiałbym niewypłukaną chemie. 

 

2 godziny temu, abuwiktor napisał:

wyprażyć w piekarniku.

Zbędne. Płukać butelki po piciu, ja później przed rozlewem płuczę w OXI/Starsan i w to bez płukania wodą już bezpośrednio piwo nalewam. 

Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, abuwiktor napisał:

Piotr, pierwsza warka ma już ponad 6 tygodni i nie szlachetnieje. :) Ale tak, zamierzam zostawić ze dwie butelki i zobaczyć za miesiąc czy dwa. Nie robię sobie nadmiernych nadziei.

 

 

Jeśli to nie pomoże, to warzenie z intensywniejszym gotowaniem (spróbuję znacząco mniejszą warkę, 10l powinno dać się zagotować nawet na obecnej kuchence) i fermentacja w pojemniku z kranikiem w celu uniknięcia przelewania przed rozlewem. Jeśli także i to nie pomoże, to... chciałbym napisać, że rzucę to w cholerę, ale niestety jestem uparty. :)

Jeszcze pozostanie zmienić wodę:)

Link to comment
Share on other sites

37 minut temu, abuwiktor napisał:

Bielsko-Biała, Skoczów? :)

Panie, tam piwowarów jak mrówków :)

masz też grupe https://www.facebook.com/PiwowarzyTustela

https://www.piwo.org/membermap/

ps Zamów surowce u Doroty i podjedź z butelka piwa do oceny

Edited by anteks
Link to comment
Share on other sites

OK. Kolejna warka przefermentowana, proste piwo jasne. Mam 22l (przeceniłem parowanie w trakcie gotowania) poprawnego piwa 2,5BLG na drożdżach z gęstwy z poprzedniej warki. Żadnych śladów zakażenia, smak normalny, co może dawać jakąś tam wskazówkę (choć pewnie nie gwarancję), że problem w ostatnim piwie nastąpił w trakcie butelkowania.

Glukozę zagotowałem, butelki wysmażyłem godzinę w 200C w piekarniku, płucząc je wcześniej wodą.

Oprócz tego nalałem takie eksperymenty:

1: butelka z nadwęglanu, glukoza z łyżeczki

2: butelka z piekarnika, glukoza z łyżeczki

3: butelka wygotowana we wrzątku, bez cukru zupełnie

4: butelka z piekarnika, bez cukru

5: butelka z nadwęglanu, glukoza zbiorczo do fermentora

6: butelka tylko wypłukana wodą, glukoza zbiorczo do fermentora

 

Eksperymenty otworzę, gdy zauważę, że "normalne" piwo się zepsuło, albo po trzech tygodniach, cokolwiek stanie się pierwsze.

Edited by abuwiktor
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Panie i panowie,

 

po dwóch tygodniach piwo z warki 03 - czyli tej podlegającej eksperymentom przy rozlewie - zepsuło się. Objawy podobne - może nieco mniej nasilone, ale generalnie to samo. Różnica w ogóle rozlewu, w stosunku do poprzednich warek, polegała na zagotowaniu glukozy oraz na wyparzeniu wypłukanych butelek w piekarniku, zamiast dezynfekcji niewypłukanym nadwęglanem. Czyli te dwie rzeczy nie były przyczyną.

 

Dzisiaj, 17 dni po zabutelkowaniu, otworzyłem wszystkie "eksperymentalne" butelki i spróbowałem, wraz z drugą osobą.

 

Werdykt: wszystkie (nie) smakują tak samo. Identycznie. Może nieco gorzej butelki nr 1 i 5 (czyli niewypłukane z nadwęglanu), ale różnica jest minimalna, może zasugerowana. Gotowanie glukozy nic nie zmieniło względem wsypania surowej lub niewsypania w ogóle, nadwęglan vs piekarnik vs wypłukane wodą z kranu vs gotowane w garnku - bez różnicy.

 

Za to, uwaga uwaga: warka 01 po 7 tygodniach od zabutelkowania... naprawiła się. Zyskała klarowność (idealnie przezroczyste piwo), wróciła goryczka, wstrętny smak niemalże zniknął (gdzieś tam go w tle wyczuwam, ale może jestem już po prostu nakręcony). Dobre piwo! Warka 02 (IPA) po 5 tygodniach od zabutelkowania również zaczyna szlachetnieć - jest lepsze niż dwa losowe IPA ze średniej półki, kupione dla porównania w sklepie. Wstrętny smak w zasadzie zniknął zupełnie, na wierzch z powrotem wychodzi bukiet chmielu.

 

Tak że słuchajcie - najwyraźniej rację miał ktoś, kto tutaj sugerował, żeby poczekać. Ostateczne potwierdzenie będzie za ~3 tygodnie, jeśli warka 03 się wyklaruje i zły posmak zniknie.

 

Nigdy broń Boże nie kwestionowałem znaczenia leżakowania piwa. Myślałem po prostu, że jeśli coś się zepsuje na początku, to raczej się już nie naprawi samo. Odnosiłem przez analogię do skisłego mleka lub zjełczałego masła - to już stan nieodwracalny. Ale może przy piwie procesy są dużo bardziej skomplikowane i nieoczywiste...

 

Nic to, dam znać za trzy tygodnie, czy warce 03 upływ czasu pomógł.

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, abuwiktor napisał:

Ale może przy piwie procesy są dużo bardziej skomplikowane i nieoczywiste...

To prawda, ale dobre piwo nie powinno być niedobre a tym bardziej wstrętne tuż po nagazowaniu.

Problem masz więc pewnie gdzies w fermentacji.

Skorzystaj z rady @anteks
i podjedź do @dori
Łatwiej ocenić organoleptycznie. 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 10.02.2021 o 09:32, Piotr Ba napisał:

2) Pamiętaj że butelka z żywymi drożdżami to ciągłe reakcje chemiczne - jedne związki są produkowane po to by zjeść inne itd. dlatego sceptycznie podchodź do ew. wad które pojawią się po refermentacji w butelce a których nie ma przy rozlewie.

I told You.

Link to comment
Share on other sites

Problem leży w punkcie
"6. Na 20l piwa 140g glukozy + wrzątek, wlewam do pojemnika z kranikiem i dekantuję do niego piwo z fermentora, potem rozlew. "
W tym czasie natleniasz piwo i game over. Jeżeli mas taką możliwość to używaj wężyka i nie dopuszczać do natlenienia. Najlepszym sposobem jest pominięcie tego kroku i fermentowanie w fermentatorze z kranikiem i bezpośredni rozlew.

Edited by grzesiuu
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, grzesiuu napisał:

Problem leży w punkcie
"6. Na 20l piwa 140g glukozy + wrzątek, wlewam do pojemnika z kranikiem i dekantuję do niego piwo z fermentora, potem rozlew. "
W tym czasie natleniasz piwo i game over. Jeżeli mas taką możliwość to używaj wężyka i nie dopuszczać do natlenienia. Najlepszym sposobem jest pominięcie tego kroku i fermentowanie w fermentatorze z kranikiem i bezpośredni rozlew.

Ja to rozumiem, że autor pisząc "dekantuje", ma na myśli właśnie zlewanie wężykiem bez napowietrzania.

Link to comment
Share on other sites

Zgadza się, ale w przypadku piwowarstwa mówiąc o dekantacji raczej ma się na myśli delikatne zlewanie piwa wężykiem od góry. Oczywiście zawsze jakiś dostęp tlenu będzie, ale z zachowaniem podstawowych zasad nie powinien być to poziom, po którym utlenienie piwa nastąpi szybko.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.